Środkowy reprezentacji Polski, Jakub Kochanowski, spędza obecne zgrupowanie kadry w niecodziennej dla siebie roli – kibica i zawodnika przechodzącego intensywną rehabilitację. Po operacji kolana, która wykluczyła go z udziału w mistrzostwach Europy, siatkarz opowiedział Strefie Siatkówki o trudnych kulisach walki o powrót do zdrowia, obserwacji kolegów z zespołu oraz ocenie swoich zastępców na pozycji.
Próby ratunku przed operacją
Jakub Kochanowski od lat jest podstawowym środkowym reprezentacji Polski. W tym sezonie, po raz pierwszy, przegrał walkę ze swoim zdrowiem, choć walczył o to, aby uniknąć zabiegu. Jak wyjawił Kochanowski, zabieg operacyjny był ostatecznością, do której doprowadziły miesiące bezskutecznych prób leczenia zachowawczego:
– Robiliśmy najpierw standardową rehabilitację, ale progresowała bardzo wolno. Przed wyjazdem do Chicago, podczas treningów w Olsztynie, zrobiliśmy dwie mocne jednostki z pełnym skakaniem i problem znowu się zaognił. Zastosowaliśmy jeszcze mało inwazyjny zabieg kryolezji, który mógł dać dobre rezultaty, ale niestety nie przyniósł poprawy. Operacja była ostatnim krokiem, bo wiedzieliśmy, że wyłączy mnie ona z mistrzostw Europy, ale nie miałem już innego wyjścia.
Środkowy dokończył sezon klubowy z Projektem Warszawa bez poważniejszych komplikacji. Prawdziwy problem ujawnił się dopiero po dołączeniu do zgrupowania reprezentacji.
Trudny powrót i reżim treningowy
Kochanowski rozpoczął już przygotowania do sezonu klubowego, teraz będzie bronił barw Aluronu CMC Warty Zawiercie.
– Moje życie tak naprawdę w ogóle się nie zmieniło. Jedyna różnica polega na tym, że częściej widzę hantle na siłowni niż piłkę do siatkówki. Wykonuję siłownię z własnym ciężarem ciała oraz ze sprzętem, w wymiarze równoważnym nawet dziesięciu jednostkom tygodniowo. Pod wieloma względami ten reżim jest cięższy niż normalny cykl reprezentacyjny.
Ostateczny test sprawności zoperowanego kolana ma nastąpić po około sześciu tygodniach od zabiegu, kiedy znikną powikłania pooperacyjne i tkanki ulegną pełnej regeneracji.
Tęsknota za boiskiem i ocena młodszych kolegów
Jakub Kochanowski w przerwie od przygotowań do rozgrywek TAURON Ligi przyjechał do Krakowa, oglądać zmagania swoich kolegów w Memoriale Wagnera. Nie ukrywa, że przyglądanie się grze reprezentacji z perspektywy trybun wzbudza w nim spore emocje.
– Wolałbym ciężko trenować w Zakopanem, zdecydowanie. Myślałem, że przyjadę, popatrzę i tak dalej i nic mnie to nie ruszy, ale jednak jak tak usiadłem i chłopaki się zaczęli rozgrzewać, to poczułem, że chciałbym jednak być po tamtej stronie bandy, a nie po tej, po której jestem. Takie jest życie. Mam teraz kontuzję, muszę ją wyleczyć, żeby w przyszłym sezonie, jeżeli mnie trener powoła, móc pomóc na boisku i tak do tego podchodzę.
Pod jego nieobecność trener Nikola Grbić testuje innych zawodników, szansę dostał między innymi Jakub Majchrzak. Kochanowski nie szczędził ciepłych słów młodziutkiemu środkowemu:
– Kuba prezentuje się super. Jego ogromny potencjał było widać już od pierwszych dni na zgrupowaniu w Spale. Teraz po prostu udowadnia to na boisku przed szerszą publicznością. Technicznie ma wielkie możliwości, a doświadczenie i pewność siebie przyjdą wraz z kolejnymi meczami. Brak mojej obecności z pewnością zaognił rywalizację na środku siatki, ale to tylko wyjdzie drużynie na dobre.
Drobnego urazu w pierwszym meczu Memoriału Wagnera nabawił się także Bartłomiej Lemański. W tym sezonie środkowy ten jest ważnym punktem kadry. –Podejrzewam, że za tydzień, może za dwa zacznie już z powrotem jakieś tam lekkie podskoki robić i na razie, przynajmniej tak chyba oceniają to fizjoterapeuci, że to nie jest poważna kontuzja, więc ja też trzymam za niego kciuki, bo na pewno jest bardzo potrzebny naszej drużynie – podsumował Jakub Kochanowski.









