Rozgrywki PlusLigi wchodzą w decydującą fazę. Na „polu bitwy” o złoty medal tej imprezy zostały już tylko dwa zespoły – Bogdanka LUK Lublin (aktualny mistrz Polski) oraz Aluron CMC Warta Zawiercie. Oczy wszystkich siatkarskich kibiców będą zwrócone na te pojedynki, z których zwycięzca może być tylko jeden. W rozmowie z „Interią Sport”, Piotr Gruszka wypowiedział się na temat obu zespołów, a także zwrócił uwagę na atuty zarówno jednej, jak i drugiej drużyny.
Kto sięgnie po tytuł?

Powtórka z sezonu 2024/2025 stała się faktem. Wówczas lepsza się okazała ekipa Bogdanki LUK Lublin, a zespół prowadzony przez Michała Winiarskiego musiał przełknąć gorycz porażki, a po czterech spotkaniach drużyna z Wilfredo Leonem w składzie mogła świętować tytuł mistrza Polski. W 2026 roku skład obu drużyn nieco się różni od poprzedniego roku, jednak liderzy po obu stronach są praktycznie tacy sami. „Jurajscy Rycerze” w poprzednim sezonie mieli ogromne problemy związane z kontuzjami, a na pomoc na zasadzie transferu medycznego przybył legendarny Georg Grozer.
Emocje, emocje!
Piotr Gruszka były siatkarz, aktualnie ekspert „Polsatu Sport” wypowiedział się w rozmowie z „Interią Sport” na temat zbliżających się finałowych meczów. 49-latek nie krył, że liczy na ogrom emocji w starciu Lublina z Zawierciem.
– Przede wszystkim mam nadzieję, że będziemy mieli emocje. Bo w fazie play-off ich dotąd za dużo nie mieliśmy. Może w rywalizacji Zawiercia z ZAKS-ą Kędzierzyn-Koźle, poza tym były raczej zdecydowane zwycięstwa. Warta i Bogdanka LUK Lublin są teraz w zupełnie innym momencie niż były rok temu. Problemy zdrowotne na pewno utrudniły drużynie z Zawiercia rywalizację w ostatnim finale – rzucił Gruszka, po czym dodał.
– Jestem ciekaw, co będzie w tym roku. Zawiercie gra na ten moment dobrze. Nie wiem, czy bardzo dobrze – to jeszcze zostawiam. Ale tylko dlatego, że sami zawodnicy powtarzają, że jest u nich miejsce na to, by wejść na jeszcze trochę wyższy poziom. Może tak mówią, bo półfinałowa rywalizacja z Asseco Resovią nie była dla nich wymagająca. Rywal w ogóle nie naciskał, nie musieli wchodzić na wyższy poziom. Po prostu grali na tyle, na ile trzeba było, by wygrać tę rywalizację. Może to jest ten ich margines – przekazał były siatkarz.
Siatkarz wskazał, co może przeważyć w finale na korzyść „Jurajskich Rycerzy”.
– To bardzo mocna linia przyjęcia, Jakub Popiwczak jest w dobrej dyspozycji, Kwolek potrafi przyjmować. Na pewno ostrzeliwany zagrywką będzie Russell, tak jak Leon po drugiej stronie. Ale nie ma to aż tak wielkiego znaczenia. Bo w Lublinie piłkę przyjętą na trzecim metrze ma kto atakować. A dlaczego warto dobrze zagrywać w meczach z takimi zespołami, jak finaliści PlusLigi? Bo rywalizacja na środku jest wielka. Z jednej strony patrzymy na Jurija Gladyra czy Mateusza Bieńka, który jest w świetnej formie. Z drugiej są Fynnian McCarthy i Aleks Grozdanow. Wyłączenie gry środkowych to już mały kroczek w kierunku sukcesu. Okaże się, kto wykorzysta swoje atuty: zagrywkę, grę na wysokiej piłce, punktowy blok – zaznaczył Gruszka.
Zobacz również:
Takie mecze są właśnie dla Wilfredo Leona. Oto, co reprezentant Polski zrobił w meczach półfinałowych









