Reprezentacja Bułgarii po historycznym wicemistrzostwie świata, wkrótce stanie przed szansą powrotu na podium mistrzostw Europy. Gianlorenzo Blengini wie już, jakie podejście musi mieć jego drużyna, na której teraz będzie spoczywać większa presja. Włoski selekcjoner w rozmowie dla Przeglądu Sportowego Onet, wspomniał również o reprezentacji Polski – jednym z rywali fazy grupowej. Trenerowi trudno było wymienić tylko trzy atuty biało-czerwonych.
Sukces, który przeszedł wszelkie oczekiwania
Gianlorenzo Blengini to jeden ze szkoleniowców, którzy mają już w swoim dorobku przynajmniej jeden medal z każdej najważniejszej imprezy. 55-latek zdobywał je jednak głównie z reprezentacją Włoch. Po pierwszy krążek za kadencji trenera reprezentacji Bułgarii sięgnął w ubiegłym roku.
Wówczas Bułgaria dość niespodziewanie została wicemistrzem świata, zdobywając kolejny medal tej imprezy po 19 latach przerwy. Dla włoskiego trenera uczucia po tym sukcesie były nie do opisania. – Kiedy zaczynałem pracę trenera, miałem zaledwie 23 lata. Przechodziłem kolejne szczeble, w końcu trafiłem do klubu z Serie A, byłem w sztabie reprezentacji Włoch, pracowałem z moim największym autorytetem Julio Velasco. W końcu sam objąłem Azzurrich. Marzyłem o scudetto – sięgnąłem po nie trzy razy. Marzyłem o medalu olimpijskim – wywalczyliśmy srebro w Rio de Janeiro. Jednak po żadnym z tych sukcesów nie przeżyłem czegoś takiego, jak w Bułgarii po srebrze ubiegłorocznych mistrzostw świata. Jestem osobą twardo stąpającą po ziemi, ale to wszystko przeszło moje najśmielsze oczekiwania – mówił w wywiadzie dla Przeglądu Sportowego Onet.
Presja rośnie, plan się nie zmienia
Teraz na reprezentacji Bułgarii będzie spoczywać większa presja. Wicemistrzowie świata z pewnością będą brani pod uwagę jako jedni z pretendentów do medali na czempionacie Starego Kontynentu. Jaką taktykę obejmie szkoleniowiec w tym przypadku? – Jedyne, co można zrobić, to nie zmieniać swojego dotychczasowego sposobu pracy, skoro on doprowadził cię do upragnionego celu. Jako trener wychodzę z założenia, że nie wiek jest kluczowy, ale doświadczenie i jakość. Dlatego nie jest tak, że szansę gry dostanie wyłącznie starszy zawodnik, a ten młodszy będzie musiał czekać na nią w nieskończoność. Mnie interesuje to, czy ktoś ma potencjał i zdolność do podnoszenia swojej jakości – wyjaśnił.
W rodzinie Nikołow siła

Największymi gwiazdami odmłodzonej reprezentacji Bułgarii są oczywiście synowie Władimira Nikołowa. Jeden i drugi są jeszcze bardzo młodymi graczami, ale na boisku sprawiają wrażenie weteranów. – Dla mnie jest przede wszystkim nieprawdopodobnie inteligentnym graczem. On rozumie siatkówkę w taki sposób, w jaki rzadko się zdarza, żeby postrzegał ją młody chłopak. W rozmowie zaskakuje tym, na jakie aspekty techniczne zwraca uwagę – powiedział o starszym z braci, Aleksie Nikołowie.
Nie inaczej uważa o 19-letnim Simeonie Nikołowie. Jego styl rozegrania wciąż budzi zdumienie. – On jest przede wszystkim bardzo kreatywny. Zawodnicy, których postrzegamy w kategorii wielkich talentów, robią niezwykłe rzeczy – skaczą najwyżej, biegają najszybciej, zdobywają po 30 punktów w meczu. Dla mnie prawdziwe znaczenie słowa „talent” kryje się w tym, co taki zawodnik robi niepowtarzalnego, czego nigdy wcześniej nie widział lub nie trenował. Moni ma tę zdolność do znajdowania rozwiązań w konkretnym momencie, które wcześniej nie były mu znane. I to jest moim zdaniem prawdziwy talent – wyjaśnił selekcjoner.
Blengini wspomniał również o tym, że młodszy z braci nie ma zamiaru zmieniać pozycji. W minionym sezonie ligowym Simeon zdobył aż 240 punktów – takie liczby nie pojawiają się często na kontach rozgrywających. Jednak choć ma świetne predyspozycje do tego, by spróbować gry na ataku, to swoją karierę chce dalej prowadzić jako dyrygent.
Reprezentacja Polski? Gianlorenzo Blengini ocenił

Reprezentacja Polski z Bułgarią zagra w tym sezonie kilkukrotnie. Ostatnio podczas turnieju towarzyskiego Silesia Cup, biało-czerwoni wygrali 3:1. Obie ekipy grały jednak bez swoich największych gwiazd. Polacy i Bułgarzy zagrają jeszcze przeciwko sobie w trzecim tygodniu fazy interkontynentalnej Ligi Narodów. Spotkają się również w grupie B, podczas wrześniowych mistrzostw Europy.
Trener wicemistrzów świata bardzo docenia klasę polskiej drużyny. Zapytany o najmocniejsze strony podopiecznych Nikoli Grbicia, miał problem by wybrać kilka.
– Tylko trzy? To zdecydowanie za mało – zaznaczył na początku. Później jednak rozwinął swoją wypowiedź: – Po pierwsze macie ogromną liczbę zawodników nie na wysokim, ale na najwyższym poziomie. Po drugie – wszyscy grają w silnych ligach, co jest niezwykle istotne pod kątem rozwoju. Nie wystarczy dobrze przepracować lato z kadrą, ale potrzeba tej kontynuacji w sezonie klubowym. Po trzecie – trener. I nie mówię tego, dlatego, że Nikola Grbić to mój dobry przyjaciel.
Zobacz również:
Nikola Grbić odważnie sprawdzał młodych. Grzmi zwłaszcza w jednym aspekcie









