Michał Korycki i Jarosław Lech zakończyli swój udział w turnieju VW Beach Pro Tour Futures Kraków Małopolska 2026 by Galeria Krakowska. W sobotę biało-czerwoni przegrali dwa spotkania. Najpierw biało-czerwoni w nieudanym spotkaniu ulegli czeskiemu duetowi Matyasowi Jezekowi i Adamowi Waberowi. Jednak ze względu na jedno zwycięstwo w fazie grupowej awansowali do Round of 12.
O ćwierćfinał rywalizowali z Łotyszami, Ernests Puskundzisem i Tomasem Liepą. Rywalizacja była niezwykle zacięta, a o końcowym wyniku decydował tie-break. W nim lepsi okazali się łotewscy siatkarze. W pomeczowej rozmowie Michał Korycki i Jarosław Lech podsumowali sobotnią rywalizację oraz opowiedzieli o poziomie rywalizacji i swoich odczuciach związanych z turniejem.
Polska para poza ćwierćfinałem
Duet miał ustalone swoje plany przed tym turniejem. Nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem, że sportowcy celowali w zwycięstwo. – Cel jest zawsze taki sam – złoty medal. Myślę, że jakbyśmy zagrali swoją najlepszą grę, to bylibyśmy w stanie ten medal zdobyć, nawet złoty. Szkoda trochę. W każdym elemencie mogłem coś lepiej zrobić. W wystawie, przyjęciu, bloku… Mogłem dużo lepiej zagrać ten mecz – skomentował Jarosław Lech.
Para z Łotwy okazała się jednak silniejsza i biało-czerwoni pożegnali się z turniejem. – Zaraz po zakończeniu na pewno są to smutne emocje. Szkoda, bo chcieliśmy tutaj zostać, jak najdłużej. Meczu – tak na szybko – nie ma co analizować. Na pewno był w naszym zasięgu. Były momenty dobrej gry. Na tyle dobrze, że po tym pierwszym dzisiaj przegranym spotkaniu, zagraliśmy drugie dużo lepsze. Byliśmy bardzo blisko wyciągnięcia jeszcze tego pierwszego seta i zamknięcia całego meczu 2:0. Koniec końców przeciwnicy w tie-breaku zwyciężyli – powiedział na gorąco po meczu Michał Korycki.
Korycki zadowolony. „Graliśmy na naszych zasadach”
Mimo porażki i tego, że nie udało się w pełni zrealizować założonego celu, Michał Korycki jest zadowolony z występu. Zauważył jeden kluczowy aspekt.
– Na pewno turniej nam udowodnił, że jesteśmy w stanie grać z dobrymi parami jak z równymi. W kwalifikacjach pokazaliśmy bardzo dobrą grę. Wczoraj też pokonaliśmy dobrą parę czeską.Trochę nam tego brakowało, bo wcześniej mieliśmy nieudane kwalifikacje w poprzednich Pro Tourach. Jestem bardzo zadowolony z tego, że trochę przełamaliśmy właśnie te turnieje międzynarodowe. Jakość naszej gry w przeciągu całego turnieju myślę, że też oceniam jako pozytywną. Grunt, że poza tym drugim meczem grupowym graliśmy na naszych zasadach – podsumował.
Jego partner docenił również organizację turnieju. – Jestem pierwszy raz i jestem naprawdę w wielkim szoku, jak tutaj ten turniej wygląda, jak jest zorganizowany. Chapeau bas dla Piotra Głogowskiego i całej ekipy. Nie spodziewałem się, że tak fajny jest ten turniej. Myślę, że najlepszy Futures w Polsce na jakim byłem na 100%.
Zobacz również:
Polscy siatkarze plażowi w walce o medale. “Nastawiliśmy się bojowo”









