Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Bartłomiej Mordyl: Za bardzo uwierzyliśmy, że ten mecz wygra się sam

Bartłomiej Mordyl: Za bardzo uwierzyliśmy, że ten mecz wygra się sam

fot. Klaudia Piwowarczyk

Przez wiele osób siatkarze GKS-u Katowice w spotkaniu przeciwko Treflowi Gdańsk byli skazani na porażkę. Potwierdzeniem tego miał być pierwszy set, w którym gracze Michała Winiarskiego pewnie zwyciężyli do 15. Potem jednak kłopoty w przyjęciu gości sprawiły, że ich gra stopniowo się pogarszała, choć trzeba przyznać, że i ich rywale zaczęli lepiej grać, zwłaszcza w polu serwisowym. Ostatecznie musieli uznać wyższość graczy Gieksy i ze stolicy Śląska wywieźć tylko punkt. Porażka ta w dalszym ciągu nie zmienia jednak przychylnego wrażenia jakie po sobie pozostawiają, gdziekolwiek się nie pojawią, gdyż jest to jeden z zespołów, które obserwuje się z przyjemnością. Po zakończeniu meczu rozmawialiśmy z Bartłomiejem Mordylem. 

 



W pierwszym secie wręcz zdemolowaliście swoich rywali, ale od drugiej partii zaczęły się problemy, które trwały. W czwartym znowu wracacie do swojej gry i w tie-breaku ponownie idzie wam gorzej. Skąd taka nierówna gra? Co się tam działo?

Bartłomiej Mordyl: – Ciężko tak na gorąco to wytłumaczyć. Musimy sobie przeanalizować ten mecz na spokojnie. Na pewno po łatwo wygranym pierwszym secie trochę chyba za bardzo uwierzyliśmy, że ten mecz wygra się sam. W drugim secie przy zagrywce bodajże Miłosza Zniszczoła stanęliśmy w jednym ustawieniu i od tego się zaczęły nasze problemy. Potem próbowaliśmy gonić siatkarzy GKS-u, ale już przewaga była na tyle duża, że nie zdołaliśmy. W trzeciego seta znowu weszliśmy źle. To samo w tie-braku. Zaczęliśmy od 0:4 i znowu nie potrafiliśmy zrobić przejścia. Wiadomo jak jest w tie-breaku. Jak się przegrywa różnicą kilku punktów to ciężko to nadrobić.  

Moim zdaniem w tym spotkaniu spotkały się drużyny, które przyjemnie się ogląda. Katowiczanie mieli lekki dołek w poprzednich meczach, ale zarówno wy, jak i oni, gdy spotkacie się na swoim poziomie jaki potraficie grać to możecie stworzyć fajne widowisko, co było widać choćby w tym meczu w wielu momentach, choć trzeba przyznać, że był on nierówny.  

– Cieszę się, że spotkanie z boku mogło się podobać, ale my nie jesteśmy z siebie zadowoleni. Musimy ten mecz przeanalizować i wyciągnąć wnioski, bo w sobotę gramy już kolejne spotkanie ze Stalą Nysa i nie ma czasu za bardzo na trening. Wieczorem każdy z nas będzie miał ten mecz w głowie i próbował znaleźć przyczynę porażki, bo to nie był Trefl Gdańsk jaki zazwyczaj kibice oglądają w telewizji. 

Póki co ta wasza podróż na południe Polski taka średnio udana, gdyż dwa mecze przegrywacie. Jej zakończenie nastąpi w Nysie, więc pewnie byście chcieli wracać do domu w lepszych nastrojach?

– Tak. Fajnie byłoby zakończyć ten wyjazd ponad tygodniowy zwycięstwem i podbudować morale, ale na pewno też nie będzie łatwo. W tej lidze nie ma łatwych meczy. Tak samo gracze Stali postawią ciężkie warunki. Co prawda wygraliśmy z nimi u siebie 3:0, ale wiemy, że to będzie mega ciężki mecz. Teraz się musimy zregenerować. Czeka nas podróż do Nysy, gdzie musimy zrobić wszystko co w naszej mocy, żeby wrócić ze zwycięstwem do Gdańska. 

Pewnie o tą regenerację jest trochę trudniej, gdyż nie dość, że gracie często to jeszcze jesteście poza domem. 

– Wyjazd jest zorganizowany bardzo dobrze i niczego na nie brakuje. Warunki do regeneracji są dobre, gdyż mamy ze sobą fizjoterapeutów, którzy nam pomogą dojść do siebie. Ale ważne będzie podejście mentalne, żeby po tych dwóch porażkach się podnieść i zagrać dobry mecz w sobotę.

Nowy kolega pojawił się w zespole – Bartosz Pietruczuk. W meczu z GKS-em zanotował już trochę dłuższe wejście na boisko. Wobec kontuzji Mateusza Miki potrzebny był wam człowiek, który ,,załata tę dziurę” na treningach, ale jak widać także w trakcie meczu. 

– Jesteśmy bardzo zadowoleni, że Bartek do nas dołączył. To jest fajny chłopak, który szybko zaaklimatyzował się w drużynie i znalazł z nami wspólny język. Cieszymy się, że nam może pomóc, bo sezon jest ciężki. Jeszcze trochę meczów przed nami, a wiadomo jaka jest sytuacja z Mateuszem Miką. Tak samo Mateusz Janikowski teraz nie uczestniczy w treningach. Mieliśmy tak naprawdę tylko dwóch zdrowych przyjmujących i dlatego przyjście Bartka jest dla nas bezcenne. Wierzę, że wniesie dużo dobrego i skorzystamy z jego dobrej gry. 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2021-01-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved