Międzynarodowy Komitet Olimpijski podjął decyzję o przywróceniu Rosjan do międzynarodowych rozgrywek. Sportowy świat głośno wyraził swoje oburzenie i zdumienie takim obrotem spraw. Nie inaczej jest w siatkówce, co widać choćby w postawie Andrei Anastasiego.
Pełnoskalowa inwazja Rosji na Ukrainę trwa nieprzerwanie od 2022 roku i nic w tej kwestii się nie zmieniło. Jednak MKOl chyba ma na ten temat inne zdanie, bowiem postanowił przywrócić Rosjan do międzynarodowej rywalizacji. Dotyczy to również siatkówki. Legendarny włoski trener Andrea Anastasi nie ukrywa oburzenia tym faktem.
Andrea Anastasi: „Nie spodziewałem się tego!”
– Jestem bardzo zaskoczony. Nie spodziewałem się tego, również dlatego, że arogancja Rosjan wobec Ukrainy jest straszna. Mam wielu ukraińskich przyjaciół, których bardzo kocham i przykro mi, że Komitet Olimpijski zdecydował się na ponowne przyjęcie Rosji do świata sportu. Oczywiście spodziewam się, że władze siatkówki to zablokują, bo to z pewnością nikomu nie przyniesie korzyści. Kiedy myślę o tym, ilu ludzi Rosjanie zabijają na Ukrainie i o inwazji, którą przeprowadzają, to coś tu nie pasuje – podkreśla Włoch.
Włoski trener liczy na twarde stanowisko Polski
Jednym z pierwszych przedstawicieli federacji krajowych, którzy stanowczo opowiedzieli się przeciwko tej decyzji, był Sebastian Świderski, który wprost zadeklarował, że Polska nie zamierza się ugiąć przed przywróceniem Rosji do rozgrywek i liczy się nawet z tym, że zostaną nam odebrane mistrzostwa świata. Byłaby to kuriozalna decyzja i farsa. Przypomnijmy, że to właśnie Rosjanom po inwazji na Ukrainę FIVB odebrała prawo do organizacji światowego czempionatu. Teraz wygląda na to, że skoro wojna już spowszedniała, to można już Rosjan głaskać po głowie. Anastasi liczy na to, że właśnie Polska będzie jednym z bastionów, które nie pozwolą na takie decyzje władz światowej i europejskiej siatkówki. – Niestety, na świecie toczy się wiele wojen i musimy to sobie uświadomić. A ta wojna jest zupełnie inna. To inwazja kraju takiego jak Rosja, który absolutnie chce sam decydować, co robić, i dlatego bardzo mi przykro. Mam nadzieję, że nasi polscy przyjaciele również postarają się wywrzeć nacisk na wykluczenie Rosji z europejskich struktur – mówi doświadczony szkoleniowiec.









