Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Adam Gorol: Zmiany kadrowe na pewno nastąpią

Adam Gorol: Zmiany kadrowe na pewno nastąpią

fot. Klaudia Piwowarczyk

– Rzadko jest tak, że do kolejnego sezonu przystępuje się w stu procentach w tym samym zestawieniu. Sytuacja jest dynamiczna i wymaga jeszcze wielu przemyśleń. Są zawodnicy tacy jak Lukas Kampa, którzy przedłużyli już umowy z Jastrzębskim Węglem. W kilku innych przypadkach kontrakty się kończą, ale nie chciałbym rozwijać tej kwestii – mówił w rozmowie z portalem JasNet.pl prezes Jastrzębskiego Węgla Adam Gorol.

Przejdźmy do PlusLigi. Od razu nasuwa się pytanie, czy nie było możliwości dokończenia sezonu? Pojawiały się przecież pomysły np. skoszarowania drużyn i rozegrania czegoś na kształt Final Four. W zasadzie czekaliśmy na tę decyzję kilkanaście dni, a zatem można domniemywać, że jako prezesi klubów również oczekiwaliście na rozwój sytuacji.



Adam Gorol: Przede wszystkim należy tu wrócić do momentu podjęcia decyzji o zawieszeniu rozgrywek PlusLigi. Uważam, że była to z wszech miar dobra decyzja. Od tej chwili tak naprawdę zaczęliśmy wspólnie rozmawiać na temat wariantów rozwiązania sytuacji. Mówiąc „my” mam na myśli prezesów klubów PlusLigi. Podejmowaliśmy regularne konsultacje, mając „z tyłu głowy” myśl o tym, iż być może nie uda się w normalnych okolicznościach zakończyć sezonu. Pomysły były naprawdę różne, ale należy tu podkreślić wolę współpracy i kooperacji pomiędzy zarządami klubów. Nie było tak, że ktoś wyrażał niezadowolenie, ciągnął w swoją stronę lub na siłę walczył o medale. Wręcz przeciwnie – wszyscy stanęli na wysokości zadania i wyrażali pełne zrozumienie sytuacji. Tak jak mówię, opcji było kilka. Wśród nich rzeczywiście pojawiła się idea rozegrania skróconej formuły play-off z udziałem ośmiu lub nawet czterech najlepszych drużyn. Jednak wraz z upływem czasu musieliśmy wszyscy zrozumieć, że nie jesteśmy w stanie tego przeprowadzić. Stąd też podjęliśmy jednomyślną decyzję o zakończeniu sezonu.

Wiemy, że podjął pan rozmowy z drużyną. Czy podczas tych konsultacji miał pan żal do zawodników o te zawalone mecze z Radomiem, Zawierciem czy Katowicami? Byliśmy dwukrotnie lepsi od Skry Bełchatów, a przez te porażki jesteśmy poza Ligą Mistrzów i… chyba sami sobie jesteśmy winni. Z tym zresztą zgodzą się chyba sami siatkarze, ponieważ w takim duchu utrzymane jest oświadczenie, które pojawiło się na stronie Jastrzębskiego Węgla.

– Wszyscy widzimy, jak wygląda tabela. Jesteśmy na czwartym miejscu. Nie taki był plan. Powiem otwarcie, że nie jestem zadowolony z tej lokaty. Co więcej, nikt w naszym klubie nie jest z niej zadowolony! Przystępowaliśmy do tego sezonu z zupełnie innymi planami i zamiarami. Naszym celem był finał PlusLigi, a za minimum przyjmowaliśmy brązowy medal. W związku z tym czwarte miejsce nie może być powodem do radości. Z drugiej jednak strony powiedzmy sobie szczerze, że w obecny czas to nie jest najlepszy moment do rozprawiania z chłopakami na temat tego, że jestem zawiedziony tą lokatą. Zawodnicy podobnie oceniają tę sytuację i, co więcej, sami dokonali samooceny. Nie muszę robić tego za nich, ponieważ wiem, jak wielu z nich gryzie sportowa złość. Oczywiście, zawsze można powiedzieć, że jesteśmy sami sobie winni. Jednak na szczeblu PlusLigi nie możemy z tym już nic zrobić. Z kolei bardzo dobrze radziliśmy sobie w Lidze Mistrzów. Podsumowując, nie jesteśmy zadowoleni z czwartego miejsca, ale zarazem otwarcie powiem, że na chwilę obecną nie to jest najważniejsze.

Podsumowując, gdyby miał pan się pokusić o ocenę postawy drużyny w tym sezonie w nowej skali szkolnej, czyli od jeden do sześć, to jaki stopień by pan wystawił?

– Trudne pytanie. A raczej trudna odpowiedź (śmiech)…

Bierzemy pod uwagę czwarte miejsce w PlusLidze, ćwierćfinał Ligi Mistrzów i Puchar Polski, w którym wszyscy wiemy, jak było.

– Brak awansu do turnieju finałowego Pucharu Polski w żadnym wypadku nie był kalkulowany, jednak wierzę, że w jakimś stopniu styl gry i wyniki w meczach Ligi Mistrzów zrekompensowały ten fakt. W tych kategoriach stawiam „czwórkę”.

Czyli ocenę „dobrą”?

– Tak, „dobrą”, ale daleką od „bardzo dobrej”. Uważam, że PlusLigi nie mieliśmy prawa zakończyć na czwartym miejscu niezależnie od okoliczności. Oczywiście możemy tłumaczyć się kontuzjami czy też przygotowaniami do play-off. Jednak mając perspektywę na przebieg rozgrywek oraz nasz potencjał kadrowy, to tak naprawdę nie mieliśmy prawa opuszczać podium. Krótko mówiąc, jestem przekonany, że Jastrzębski Węgiel powinien znajdować się w ruchu ciągłym pomiędzy pierwszym a trzecim miejscem. Gdybyśmy utrzymywali tę pozycję przez większość rozegranego sezonu i teraz finalnie znaleźli się w pierwszej trójce, to ocena byłaby lepsza.

Na jakie zmiany w drużynie powinni przygotować się kibice Jastrzębskiego Węgla?

– Zmiany kadrowe w naszym zespole na pewno nastąpią. Rzadko jest tak, że do kolejnego sezonu przystępuje się w stu procentach w tym samym zestawieniu. Sytuacja jest dynamiczna i wymaga jeszcze wielu przemyśleń. Są zawodnicy tacy jak Lukas Kampa, którzy przedłużyli już umowy z Jastrzębskim Węglem. W kilku innych przypadkach kontrakty się kończą, ale nie chciałbym rozwijać tej kwestii. Od razu uprzedzę, że w chwili obecnej nie będę komentował zachowania i internetowych wpisów Dawida Konarskiego i trenera Slobodana Kovacia. Powiem jedynie tyle, że kibice powinni spodziewać się dużych zmian w składzie, ale proszę o cierpliwość w tej kwestii. Jeśli coś będzie dopięte na ostatni guzik, to na naszej oficjalnej stronie na pewno pojawi się stosowny komunikat.

Na koniec nie możemy nie porozmawiać jeszcze o sytuacji gospodarczej, która będzie bardzo trudna. Czeka nas wielki kryzys. Z tej perspektywy patrząc trzeba zadać pytanie, czy kibice jastrzębskiej siatkówki mają powody do obaw o powtórkę z początku lat 90. lub 2015 roku?

– Pracuję w kilku branżach poza sportem i w różnym stopniu te branże są obecnie dotykane kryzysem. Aktualna sytuacja i jej konsekwencje w ten czy inny sposób dotkną prawie wszystkich. Dodatkowy problem polega na tym, że na chwilę obecną nie jesteśmy w stanie przewidzieć skali konsekwencji ekonomicznych pandemii koronawirusa. Natomiast jeśli chodzi o Jastrzębski Węgiel, to nie przechodzi mi nawet przez myśl obawa, że może mieć miejsce degradacja do niższej ligi lub wręcz rozpad klubu. Mogę zapewnić, że wspólnie z naszym głównym partnerem, czyli Jastrzębską Spółką Węglową zrobimy wszystko, by ewentualne skutki obecnej sytuacji były dla naszego klubu jak najmniejsze. Dlatego na chwilę obecną nie widzę takiego zagrożenia, ale – zastrzegam – nie wiemy, co jeszcze nas czeka. Z drugiej jednak strony, tak zawsze można powiedzieć.

Nie wiemy, co będzie za pół roku. Może być przecież jeszcze gorzej. Niektórzy snują scenariusze katastroficzne.

– Sytuacja jest bardzo dynamiczna i niepewna. Bez wątpienia wszyscy będziemy musieli „wyhamować”. Czasem lepiej pewne decyzje przesunąć o jakiś czas i skupić się na tym, co jest „tu i teraz”. Zdaję sobie sprawę, że prawdziwy kibic marzy już o tym, aby przyjść na normalny, ligowy mecz. Jednak obecnie najważniejsze jest zadbanie o zdrowie swoje i najbliższych. Każdy z nas musi stosować się do zaleceń w kwestiach samoizolacji. To także test na ludzką solidarność. Zadbajmy o siebie, abyśmy jako środowisko Jastrzębskiego Węgla, czyli jego kibice, zawodnicy, działacze i sponsorzy, spotkali się za kilka miesięcy na kolejnym meczu. Wierzę, że będzie dobrze. Kluczem do przyszłości jest cierpliwość. 

Cała rozmowa w serwisie JasNet.pl

źródło: jasnet.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-05-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved