Reprezentacja Polski siatkarzy święci triumf za triumfem. Lato 2026 biało-czerwone Orły zwieńczyły obroną tytułu mistrzów Europy. Jeszcze wcześniej drużyna drugi raz z rzędy wywalczyła złoto Ligi Narodów. Światową dominacje potwierdza aż 50 pkt. przewagi nad drugimi w rankingu FIVB, Włochami. Cały sezon podsumował na łamach pzps.pl niezastąpiony Ryszard Bosek. – Reprezentacja Polski w siatkówce mężczyzn jest aktualnie najlepszą drużyną – przyznał wprost.
Czempioni nad czempionami
Reprezentacja Polski siatkarzy nie od dziś uchodzi za jeden z najmocniejszych zespołów świata. Złotą epokę zapoczątkowała kadencja Raula Lozano. Po Argentyńczyku na ołtarze wystawiano Daniela Castellaniego, Andreę Anastasiego. Do mistrzostwa świata Polaków doprowadziła dwójka Stephane Antiga oraz Vital Heynen, jednak prawdziwym rekordzistom jest Nikola Grbić. Serb schedę po Belgu przejął w styczniu 2022 roku. Od tej pory 53-latek miał okazję poprowadzić reprezentację w 10 dużych turniejach międzynarodowych. Z każdej z tych imprez Orły wracały z krążkami na szyjach.
Nie inaczej było w sezonie 2026, gdy kadra wywalczyła dwa złota – Ligi Narodów i mistrzostw Europy (w obu sytuacjach broniąc tytułów). Nic więc dziwnego, że różnica w rankingu światowym między Polakami a Włochami to już nieco ponad 50 pkt., a podopiecznym trenera Grbicia stale mało.
– Reprezentacja Polski w siatkówce mężczyzn jest aktualnie najlepszą drużyną. W mistrzostwa Europy Biało-Czerwoni udowodnili w tym roku swoją światową wartość. (…) W naszym zespole narodowym jest znakomita atmosfera, co jest tak samo ważne jak umiejętności – mówił w rozmowie z pzps.pl mistrz świata i mistrz olimpijski z Montrealu, Ryszard Bosek.
Szef jest jeden
Zespół zespołem, ale całość spaja postać trenera. Charyzma to jedno, ale nadrzędny pozostaje autorytet. Tego 53-latkowi akurat nie brakuje, co na każdym kroku zaznaczają jego podopieczni. Gdy Serb mówi, to trzeb słuchać. Gdy nie wykonuje się poleceń, to kończy się jak Jakub Nowak w jednym z meczów mistrzostw Europy… a o ewentualnym spóźnieniu na trening nie ma mowy.
– Trener stał się dominatorem, a jego dominacja jest akceptowana przez zespół. Zawodnicy rozmawiają z Nikolą Grbiciem, ale to on jest szefem i on podejmuje decyzje – dodał Bosek, który swego czasu sam był selekcjonerem Polaków.
Głębia, której każdy może pozazdrościć
Potencjał Polaków jest niepodważalny, ale jest jedna rzecz, której Grbiciowi zazdroszczą wszyscy – głębia składu. Trzon pozostaje ten sam, ale co roku do drużyny pukają młode talenty. Tak też było w zeszłym roku, gdy w łaski selekcjonera wkupić zdołała się para Granieczny i Nowak. Wymiana pokoleniowa następuje więc naturalnie, a ewentualne absencje łatwo jest pokryć.
Sezon 2026 przyniósł rewolucję małą rewolucję. Z przyczyn zdrowotnych lato ominęło Jakuba Kochanowskiego, Mateusza Bieńka i Norberta Hubera. Szansę na powrót otrzymał Bartłomiej Lemański, który w duecie z Szymonem Jakubiszakiem nie mieli sobie równych, kończąc również z nominacjami do drużyny marzeń mistrzostw Starego Kontynentu.

– Siła polskiej siatkówki jest tak ogromna, że potrafiliśmy zastąpić tych znakomitych zawodników. Bartłomiej Lemański i Szymon Jakubiszak zostali uznani najlepszymi środkowymi turnieju. Obu należą się wielkie brawa – powiedział 359-krotny reprezentant Polski.
Lato 2027 również będzie należeć do intensywnych. Pewnym jest to, że biało-czerwoni są już pewni udziału w igrzyskach w Los Angeles. Nie muszą się oni martwić o przepustkę na imprezę czterolecia. Zmagania otwierać będzie Liga Narodów. Imprezą docelową pozostają mistrzostwa świata, które rozegrane zostaną w Polsce. To wtedy kadra będzie chciała odzyskać prym, oficjalnie detronizując Włochów.
Zobacz również:
Rosyjskie kluby wrócą na europejskie parkiety? Prezes PZPS zdradził, co planuje CEV









