Reprezentacja Polski siatkarzy zameldowała się w piątek w finale mistrzostw Europy 2026. Podopieczni Nikoli Grbicia stoją przed szansą obrony tytułu. W półfinale Orły pokonały Słoweńców 3:0, a w swoją rolę etatowego strażaka wcielał się też Kamil Semeniuk. – W tej kadrze jestem jak kameleon i dostosuję się do wszystkiego – zapewniał w rozmowie ze Strefą Siatkówki przyjmujący.
Złota kampania v2
Polscy siatkarze są w sezonie 2026 nie do zatrzymania. Choć doszło tego lata do pewnych zmian kadrowych, to ten zabieg jedynie pokazał głębie reprezentacji. Biało-czerwone Orły obroniły już złoto w Lidze Narodów. Teraz to samo mogą uczynić w mistrzostwach Europy.
Nikola Grbić choć wymaga od swoich podopiecznych jeszcze lepszego grania, to i tak może być z nich dumny. Jedyny przegrany mecz, to ten z Bułgarią – 2:3. Pozostałe mecze drużyna zamykała w trzech setach, w fazie pucharowej odprawiając z kwitkiem Łotyszów, Niemców i Słoweńców. To właśnie piątkowe starcie z tymi ostatnimi przypieczętowało awans Polaków do finału imprezy.
– Zagraliśmy, myślę całkiem przyzwoite spotkanie przeciwko mocnej ekipie. Zawsze trudno nam się z nimi gra, a teraz jeszcze dołączył do nich Klemen Cebulj, który jest klasowym zawodnikiem. Dzięki niemu jeszcze się wzmocnili w bloku i zagrywce. Może w trzecim secie wkradło się u nas rozkojarzenie, daliśmy Słoweńcom pole do popisu, zrobiło się nerwowo, mimo naszego prowadzenia 2:0. Cieszę się, że mogłem wejść na boisku i czynnie pomóc drużynie – mówił w rozmowie ze Strefą Siatkówki tuż po awansie Kamil Semeniuk.
Ah, te eksperymenty z pazurem
Mecz ze Słoweńcami znów obnażył mniej znaną twarz trenera Grbicia, który lubi czasem poeksperymentować sobie ze składem. O graniu na dwóch libero, gdzie Maksymilian Granieczny wchodzi wzmacniając przyjęcie nie można mówić już ten sposób, bo to chleb powszedni. Czasem na prawej flance zagra Wilfredo Leon. W meczu ze Słoweńcami z kolei Kamil Semeniuk zastąpił Szymona Jakubiszaka…

– Faktyczne za pierwszym razem nie do końca wiedziałem, gdzie się ustawić. Jednak im więcej tego typu zmian wykorzystuje trener, tym bardziej oswajam się z tą sytuacją. Nawet jeśli trener w trakcie spotkania nic mi nie mówi, że planuje taką zmianę, to wystarczy, że ja zawsze jestem gotowy. Wystarczy, że na siebie spojrzymy i on wie, że ja wiem, co mam zrobić. W tej kadrze jestem jak kameleon i dostosuję się do wszystkiego – komentował decyzję selekcjonera Semeniuk, po tym jak niespodziewanie został przesunięty na 'środek siatki’.
Biało-czerwony Mediolan?
Tegoroczne finały rozgrywane są na włoskiej ziemi, w Mediolanie. W obliczu blamażu podopiecznych Fefe de Giorgiego Włosi masowo sprzedają wejściówki na finały. W końcu to ich reprezentacja z Polską miała bić się o złoto. Coraz więcej na miejscu jest za to biało-czerwonych kibiców, a grupa kadrowiczów ma nadzieję na głośny doping w sobotę.
– Moja żona jest w Mediolanie. Super, że Polacy docierają do każdego zakątka świata. Mam nadzieję, że jutro jeszcze licznie przybędą i będą nas dopingować. Oby dołożyli swoją cegiełkę do zwycięstwa – dodał 30-latek.
Jedyny taki MVP
Stawka tegorocznych mistrzostw Starego Kontynentu jest naprawdę wysoka. Oprócz złota do zgarnięcia jest też przepustka na igrzyska do Los Angeles w 2028 roku. Wywalczenie jej czempionom da wiele spokoju i komfort powolnego przygotowywania zespołu pod imprezę czterolecia. Jeśli nie ta droga, to reprezentacja Polski i tak dostanie się z rankingu lub z pozostałych interkontynentalnych turniejów. Po co jednak zawracać sobie tym głowę dłużej?
– Gra toczy się o podwójną stawkę. Dobrze byłoby już mieć w kieszeni ten bilet do Los Angeles. Pamiętajmy, że jeszcze w przyszłym roku są mistrzostwa świata u nas rozgrywane, stamtąd trzy drużyny zakwalifikują się do igrzysk, a później będzie jeszcze szansa dzięki rankingowi. (…) ewentualna porażka też nie oznacza końca świata – argumentował grający na co dzień we Włoszech Semeniuk.

W finale mistrzostw Europy 2026 Polacy zagrają z Francuzami. Ekipa Andrei Gianiego po ciężkiej Lidze Narodów notuje dobry finisz sezonu. To spotkanie zostanie rozegrane już w sobotę – 25 września, o godzinie 21:00.
– Mój MVP turnieju? Nasz trener. Fantastycznie miesza składem i wykorzystuje potencjał całej naszej drużyny – zakończył etatowy Rycerz Grbicia.
Strefa Siatkówki już teraz zaprasza na relację punkt po punkcie z meczu finałowego ME 2026.
Zobacz również:
Wyniki i terminarz mistrzostw Europy 2026 siatkarzy









