KS DevelopRes Rzeszów po wymagającej, trwającej trzy spotkania, rywalizacji z BKS-em BOSTIK ZGO Bielsko-Biała awansował do finału TAURON Ligi. Tam zmierzy się z PGE Budowlanymi Łódź. Marrit Jasper nie ukrywa, że półfinał był ogromnym wyzwaniem, a presja związana z obroną tytułu była wyraźnie odczuwalna. – Na nas ciążyła większa presja i odczuwałyśmy stres – przyznała przyjmująca drużyny z Rzeszowa. Wywiad z Holenderką przeprowadziła redakcja tauronliga.pl.
Półfinał pełen nerwów
Półfinałowa rywalizacja z BKS-em Bielsko-Biała pokazała, że faza play-off potrafi rządzić się swoimi prawami i całkowicie zmienić obraz sezonu. KS DevelopRes Rzeszow, mimo roli faworyta, który w rundzie zasadniczej dwukrotnie pokonał podopieczne trenera Piekarczyka, oddając im tylko jednego seta, musiał stoczyć bardzo trudną walkę o miejsce w finale. O tym, kto zagra o złoto w sezonie 2025/2026 zdecydował trzeci mecz, wygrany przez Rzeszowianki – 3:1.
Marrit Jasper, przyjmująca DevelopResu, zwróciła uwagę na różnice mentalne między zespołami. – Myślę, że rywalki czuły się bardziej swobodnie i miały poczucie, że nie muszą, ale po prostu chcą awansować do finału, a my miałyśmy może trochę większą presję, żeby być w finale, bo przecież w zeszłym roku wygrałyśmy mistrzostwo Polski – podkreśliła Holenderka. Nie szczędziła też słów uznania dla przeciwniczek. – Naprawdę muszę przyznać, że Bielsko spisało się świetnie w tych ostatnich meczach. Rywalki wywierały na nas dużą presję i szczerze mówiąc, świetnie się spisywały – dodała siatkarka.
Po porażce 2:3 na boisku rywalek, Rzeszowianki nieco skomplikowały sobie sytuację. Decydujące spotkanie w Rzeszowie długo trzymało w napięciu. – Przez cały mecz było trochę nerwów po naszej stronie. Dopiero w ostatnim secie, kiedy zaczęliśmy seriami zdobywać punkty i nasza przewaga nieco się zwiększyła, pomyślałam, że mamy ten mecz w naszych w rękach. Wcześniej jednak wynik był na styku i nie było wiadomo w którą stronę to pójdzie – przyznała Marrit Jasper.

Kluczowa siła całego zespołu
Dla holenderskiej przyjmującej półfinał także był ważnym momentem. Po trudniejszym okresie w sezonie czuje, że powraca do wysokiej formy. – Na pewno jestem zadowolona z tego, że mogłam zagrać w tak ważnym meczu, że znów czuję się lepiej i że powracam do formy – zaznaczyła w rozmowie. Jednocześnie mocno podkreśliła rolę całego zespołu, który w kluczowym momencie sezonu pokazał swoją siłę i „szeroką ławkę”. – Uważam, że spisałyśmy się świetnie jako drużyna. Oliwia Sieradzka świetnie radziła sobie po wejściu na boisko, Nathalie Lemmens też dała dobrą zmianę. Grałyśmy naprawdę jak dobry, zgrany zespół – powiedziała Holenderka.
Szeroki skład DevelopResu okazał się jednym z najważniejszych atutów decydującego meczu półfinałowego. – Myślę, że w tej chwili wszystkie dziewczyny w drużynie są gotowe do walki, bo każda miała okazję zagrać. (…) Wszystkie są gotowe, aby wejść na boisko i coś zmienić, albo wspomóc zespół w jakimś elemencie. Nie ma znaczenia, czy ktoś grał w szóstce w pierwszym meczu, bo równie dobrze może zagrać w tym drugim i dać dobrą zmianę kiedy będzie taka potrzeba – podkreśliła wartość całej drużyny. To wydaje się jedna z najmocniejszych broni DevelopResu Rzeszów.
Wyrównana walka o złoto?
W finale Rzeszowianki zmierzą się z PGE Budowlanymi Łódź – zespołem, który w tym sezonie prezentuje bardzo wysoką formę i sięgnął już po TAURON Puchar Polski. Marrit Jasper spodziewa się niezwykle wyrównanej rywalizacji. Tym bardziej, że w bezpośrednich starciach, raz wygrał DevelopRes, a raz Budowlane Łódź. – Myślę, że powinnyśmy się cieszyć z tego, że znalazłyśmy się w finale i że zmierzymy się z równie dobrą drużyną. Oba zespoły były w czołówce TAURON Ligi po rundzie zasadniczej – oceniła.
Kluczowe może być podejście mentalne, szczególnie w kontekście presji związanej z obroną tytułu. – Wiem, że w zeszłym roku to my zostałyśmy mistrzyniami, ale mam nadzieję, że uda nam się teraz nieco zmniejszyć tą presję i poczuć, że naprawdę chcemy wygrać, zamiast czuć, że musimy wygrać, bo wcześniej zdobyłyśmy mistrzostwo. Wiemy, że rywalki potrafią grać bardzo dobrze i mają takie ambicje jak my. Mam nadzieję, że zagramy swobodnie, z wielką pasją i z dobrym nastawieniem – przyznała Jasper.
Holenderka nie ma wątpliwości, że oba zespoły przystąpią do finału z ogromną motywacją. – To właściwie ta chwila, na którą czekałyśmy przez cały sezon – podkreśliła. Jednocześnie zaznaczyła, że wcześniejsze wyniki nie mają już większego znaczenia. – Widać już po tych play-offach, że to co miało miejsce w fazie zasadniczej nie ma teraz większego znaczenia, bo zespół z Bielska mocno nam się postawił na etapie półfinału. Teraz liczy się tylko to, co będzie w najbliższych dniach, począwszy od środy. Na pewno każdy z zespołów chce wygrać mistrzowski tytuł. Właśnie dlatego gramy w siatkówkę i dlatego znalazłyśmy się w finale – podsumowała siatkarka.

Decydująca rozgrywka
DevelopRes Rzeszów do finału przystąpi z przewagą własnego parkietu, co może odegrać kluczową rolę w rywalizacji o złoto. Jeśli do wyłonienia mistrza Polski potrzebny będzie piąty mecz, wówczas odbędzie się on na hali w Rzeszowie. – Mam nadzieję, że kibice wypełnią na finałach halę Podpromie i że atmosfera będzie co najmniej taka jak w decydującym półfinale z Bielskiem, bo to nam pomaga. To naprawdę miłe uczucie i to prawda, że nasza hala jest dla nas ogromnym atutem – zaznaczyła Marrit Jasper.
Finał TAURON Ligi rozegrany zostanie do trzech zwycięstw, a nie jak wcześniej do dwóch wygranych, co daje zespołom więcej przestrzeni na reagowanie po ewentualnych potknięciach. – To jest już seria do trzech zwycięstw, więc możemy grać z większą swobodą i nie musimy się stresować po jednym gorszym występie. W rzeczywistości będzie mnóstwo szans i właśnie o to chodzi. Myślę, że czeka nas dobry finał – zakończyła rozmowę holenderska przyjmująca. Pierwszy mecz finałowy zostanie rozegrany w środę, 15.04 o godz. 17:30.
Zobacz również:
Zastąpiła liderkę i dała popis umiejętności. Sieradzka: Pierwszy raz przeżywam takie uczucia









