W Ottawie kibice z pewnością mieli większy apetyt, podczas gdy piątkowe mecze Ligi Narodów były bardzo szybkie. Suchej nitki na Niemcach nie pozostawiła reprezentacja USA, z Matthew Andersonem w składzie – 3:0. W trzech setach mecz zamknąć udało się także Turkom, którzy niespodziewanie pokonali Francuzów!
Nowy trener, nowa forma współpracy?
Niemcy po rezygnacji Michała Winiarskiego nie są już tak groźni. Choć schedę po Polaku przejął Massimo Botti, to mecz z Amerykanami obnażył ich wszelkie słabości. Przede wszystkim drużynie znad Odry brak liderów. Spotkanie otworzył niesamowicie skuteczny w meczu Jake Hanes, a po dwóch atakach Ethana Champlina było już 6:2. Coś wskórać próbował Erik Rohrs, lecz blok dołożył od siebie Micah Ma’a – 12:5. Sprawy w swoje ręce wziął Marcus Bohme, i choć Niemcom udało się podgonić nieco rezultat, to partia i tak padła łupem siatkarzy ze Stanów Zjednoczonych – 25:22 (1:0).
Dwie kolejne części były jeszcze bardziej jednostronne. Niemal z każdego miejsca na boisku był w stanie kończyć Jake Hanes, a na boisku świetnie czuł się Erik Shoji. Ma’a coraz częściej stawiał też na Taylora Averrila. Wynik bardzo szybko się rozjechał – 8:4, zaś wyraźnie było widać, że pomysłu na grę przeciwko Amerykanom nie ma Jan Zimmermann – 12:6. Wciąż ważne akcje kończył Champlin, a od czasu do czasu coś ekstra dołożył od siebie Matthew Anderson. Za moment było już po secie, gdzie z prowadzenia 2:0 cieszyła się reprezentacja USA – 25:15. Trzecia partia, to w dużej mierze formalność. Różnica na dystansie po stronie Amerykanów była spora, a po ataku Jordana Ewerta obie strony mogły udać się już do szatni – 25:20.
Niemcy – Stany Zjednoczone 0:3
(22:25, 15:25, 20:25)
Składy zespołów
Niemcy: Reichert (5), Kunstrmann (3), Zimmermann, Bohme (11), Torwie (3), Rohrs (5), Graven (libero), John (1), Peter, Burggraf, Mohwinkel (5)
Stany Zjednoczone: Anderson (8), Averill (6), Ma’a (1), Hanes (19), Champlin (8), McHenry (2), Shoji (libero) oraz Briggs (libero), Robinson (2), Rowan (1), Hartke (3)
Mistrzowie na łopatkach!
Francuzi natomiast mają za sobą ciężki początek, i jeszcze słabszy środek. Potencjalnie Turcy nie mieli być dla dwukrotnych mistrzów olimpijskich większym zagrożeniem, lecz sport pisze własne scenariusze.
Już pierwszy set pokazał Trójkolorowym, że łatwo nie będzie. W meczu nie brakowało dłuższych wymian, a początkowo kontrolować wszystko starał się Stephen Boyer – 3:1. W swoim żywiole był natomiast Murat Yenipazar, który na tle Antoine Brizarda prezentował się znakomicie. Po jednym z ataków Adisa Lagumdziji, to Turcy znaleźli się na przodzie – 6:5. Z czasem lider zespołów powiększał przewagę – 13:10. Do remisu blokiem doprowadził Brizard – 15:15, a gra zaczęła się od nowa. Obronną ręką z seta wyszła natomiast reprezentacja Turcji, prowadząc po ataku Ahmeta Tumera 1:0 – 25:23.
Na styku było także w drugiej części meczu, choć Andrea Giani coraz częściej spoglądał w kierunku rezerwowych. Swoje szanse wykorzystywał Gokcen Yuksel, po którego bloku było 4:1. Nieskuteczny w meczu był Trevor Clevenot, a sam Boyer nie był w stanie wszystkiego skończyć. Po drugiej stronie siatki równie skuteczny był Bulbul Bedirhan, lecz Francuzom w końcu udało się dogonić przeciwników – 9:7, 23:22. Był to jednak proce rozłożony na niemal całą partię, gdzie w krytycznym momencie outsiderzy prowadzili 6 oczkami. O losie zadecydowała gra na przewagi, gdzie punkt na miarę ‘złota’ zdobył Adis Lagumdzija – 27:25. W trzecim secie niespodziewanym triumfatorom udało się już dopiąć swego, pokonując faworyzowanych Francuzów 3:0 – 25:21.
Turcja – Francja 3:0
(25:23, 27:25, 25:21)
Składy zespołów
Turcja: Tumer (6), Yuksel (11), Bedirhan (9), A. Lagumdzija (20), Yenipazar (3), Bayram (5), Bayraktar (libero) oraz Gurbuz, Kirkit, M. Lagumdzija (1)
Francja: Brizard (6), Boyer (16), M. Henno (9), Clevenot (9), Iyegbekedo (3), Magnin (4), Ramon (libero) oraz Tizi-Oualou, Gueye (2), Rossi (1), Pujol (4)
Zobacz również:
Wyniki i terminarz Ligi Narodów siatkarzy 2026









