Strona główna » Liga Narodów. Francuzi grają na zmianę trenera? Narzekać nie może USA!

Liga Narodów. Francuzi grają na zmianę trenera? Narzekać nie może USA!

inf. własna

fot. volleyballworld.com

Turniej Ligi Narodów w Chicago nabiera rumieńców. To właśnie tam swoje mecze rozgrywają największe siatkarskie potęgi, a po spacerku Polaków w ślad za nimi poszły dwie inne kadry. Brazylia wypunktowała Francję – 3:0. Amerykanie z kolei, goszczący pozostałe ekipy, utarli nosa Chińczykom, również triumfując przy stanie 3:0. Wyniki nocnych meczów rodzą pytanie – czy Trójkolorowych zabraknie w tegorocznych finałach?

Już prawie na wylocie?

*więcej wkrótce

Francja – Brazylia 0:3
(23:25, 23:25, 19:25)

Składy zespołów
Francja: Brizard (4), Boyer (10), Henno (12), Huetz (2), Iyegbekedo (9), Pothron (8), Diez (libero) oraz Tizi-Oualou, Faure (1), Gueye (1), Magnin (4), Duflos-Rossi
Brazylia:
Darlan (13), Adriano (11), Judson (6), Kreling (2), Lucarelli (7), Flavio (9), Maique (libero) oraz Matheus G., Bryan (2), Arthur

Na własnych salonach

Amerykanie z przytupem otworzyli turniej w Chicago, wiedząc, że własna publiczność zobowiązuje. Naprzeciwko siebie mieli jednak Chińczyków, którzy jeśli nie grają u siebie, to są jednym z gorszych zespołów w stawce… a i tak mają zagwarantowane miejsce w finałach, za racji bycia organizatorem.

Przechodząc jednak do spotkania z środy na czwartek, to tam tempo od początku dyktowała grupa Kowbojów. Po zagrywkach Micah Ma’a było już 3:0. Przełamać starał się Peng S.K. i Ji D.S., lecz to i tak końcowo było za mało. Po asie Hu H.L. zrobiło się nawet 4:4. Od stanu po 10 Azjaci zaczęli gwałtownie wyhamowywać – 16:13. Cenne oczka dokładała dwójka Cole Hartke i Ethan Champlin. Różnica z czasem jedynie rosła – 22:16. Za moment było już 1:0 dla Amerykanów, a decydująca okazała się zepsuta zagrywka Li L. – 25:19. Druga partia, to jeszcze większa przepaść. Sam Li L. nic nie mógł zrobić, a i jego 4 oczka, to skromny dorobek. Prym wiódł natomiast Cooper Robinson, zaś Ma’a coraz częściej korzystał z Taylora Averilla. Patrząc na tablice trener Karch Kiraly nie widział potrzeby wprowadzania zmian, o czym najlepiej świadczyło prowadzenie 2:0 – 25:13.

Trzeci set przyniósł zupełnie inne rozdanie. Rozzłoszczony Vital Heynen dokonał zmian, a jego zespół momentami miewał przebłyski. Mimo wszystko po ataku z przechodzącej Matthew Knigge’a było już 4:1 dla gospodarzy. Po upomnieniu Heynena rękawice podjął jeszcze Wang C.L., ale blokiem popisał się Averill – 9:5. Dobre wejście odnotował Jiang C., a konto Azjatów starał się zasilać również Yang B.Q., co dało gościom kontakt – 9:10, 13:14. Było to natomiast chwilowe. Sama końcówka, to kolejny zryw reprezentantów USA, a spotkanie domknął kolejną popsutą zagrywką Li L. – 20:25 (0:3).

USA – Chiny 3:0
(25:19, 25:13, 25:20)

Składy zespołów
USA: Robinson (14), Averill (9), Ma’a (3), Hartke (11), Champlin (14), Knigge (7), Briggs (libero)
Chiny:
Wang H.B., Li L. (8), Hu H.L. (6), Ji D.S. (2), Peng S.K. (5), Wang C.L. (7), Li T.Y. (libero) oraz Jiang C. (5), Wu Z., Qu Z.S. (libero), Yang B.Q. (4)

PlusLiga