Chińczycy i Ukraińcy są już po drugim meczu w Lidze Narodów. Tym razem Azjaci nie musieli rozegrać pięciu setów, ale mimo potknięcia widać w nich potencjał. Górą w bezpośrednim starciu była Ukraina – 3:1. Raul Lozano musi natomiast przemyśleć parę spraw, bowiem wybory jego rozgrywającego pozostawiają wiele do życzenia.
Siła i doświadczenie
Choć pierwszy punkt w meczu zdobył Wen Z.H., to jedna jaskółka wiosny nie czyni. Zdecydowanie lepiej w spotkaniu odnalazła się Ukraina. Po bloku Wasyla Tupczija i dwóch asach Dimitro Janczuka było już 7:2. Następnie dwoma blokami popisał się Jurij Semeniuk, a grę przerwał w końcu podminowany Vital Heynen – 3:10. Ciężar gry próbował na siebie po czasie wziąć Wang B., ale na posterunku dalej był Tupczij – 16:9.
Po stronie rozpędzonych Ukraińców nie brakowało gry środkiem, a na znakomitej skuteczności atakował duet Semeniuk-Szczurow. Jednostronnie pozostało do końca seta. Nie do końca swój potencjał wykorzystywał Zhang Z.J., a inaugurację blokiem domknął Maksym Tonkonoh – 25:17.
Nieoszlifowane diamenty?
Tak łatwo gracze w żółtych trykotach nie mieli w drugiej odsłonie. Nieco zwiodła ich przesadna pewność siebie, ale też Chińczycy poprawili atak. Wciąż Azjaci dobrze prezentowali się w przyjęciu, a do tego doszedł blok. Jako pierwszy w tym elemencie zapunktował Zhang Z.J. Następnie dzięki zagrywkom Wanga B. zrobiło się 8:5. Parę oczek dołożył od siebie Peng S.K., zaś Europejczyków do działania próbował pobudzić Jewhenij Kisiluk – 9:12. Pomimo starań Ukraińcy dalej musieli gonić rezultat – 14:17, 18:21. To im się nie udało, a po ataku Wena Z.H. było 1:1 – 25:21.
Brak im ogrania
Potknięcie, i to po słabej grze, mocno rozdrażniło Tupczija i spółkę. Nic więc dziwnego, że trzeci set należał właśnie do nich. Presja wywierana zagrywką niewiele dawała, bo Chińczycy dalej przyjmowali przyzwoicie. Różnicę robiła siła ataku, choć wybory Jurija Synysi pozostawiały wiele do życzenia. Nie do zatrzymania był Wasyl Tupczij. Specjalistą od ciężkich piłek był natomiast Ilia Kowalow i parędziesiąt minut później było 2:1 dla Ukraińców – 25:22.
Postawieni pod ścianą Azjaci raz jeszcze postanowili podjąć rękawice. Obecność własnej publiczności, to dodatkowa motywacja. Poniżej pewnego poziomu nie schodził Wen Z.H. – 3:2. Odpowiadał na to jednak Wasyl Tupczij. Synysia natomiast dalej starał się grać środkiem, co nie zawsze mu wychodziło, doprowadzając do złości Raula Lozano. Po asie Janczuka było 12:9. Chińczycy parę razy odrabiali straty. W końcówce ciśnienie wytrzymała jednak drużyna ze Starego Kontynentu, a po ataku z krótkiej Jurija Semeniuka Ukraińcy mogli się cieszyć z wygranej 3:1 – 25:22.
Chiny – Ukraina 1:3
(17:25, 25:21, 20:25, 22:25)
Składy zespołów
Chiny: Wen Z.H. (18), Wang H.B. (3), Li L. (2), Peng S.K. (6), Wang B. (11), Zhang Z.J. (4), Qu Z.S. (libero) oraz Jiang C. (1), Yu Y.T. (10), Li Y.Z. (8), Wu Z., Yang B.Q. (1)
Ukraina: Synysia (1), Janczuk (11), Semeniuk (16), Tupczij (21), Kowalow (9), Szczurow (9), Pampuszko (libero) oraz Szczytkow, Nałożnyj, Kisiluk (1), Tonkonoh
Zobacz również:
Wyniki i terminarz Ligi Narodów siatkarzy 2026









