Strona główna » Liga Narodów. Młodość kontra doświadczenie! Mieszanka Rezende zdaje egzamin

Liga Narodów. Młodość kontra doświadczenie! Mieszanka Rezende zdaje egzamin

inf. własna

fot. volleyballworld.com

Liga Narodów wystartowała, a wraz z nią kolejne drużyny narodowe rozpoczynają sezon. W nocy z środy na czwartek doszło do pojedynku Brazylijczyków z Irańczykami. Podopieczni Bernardo Rezende nie mieli sobie równych, zwyciężając 3:1. Iran tymczasem dalej jest w przebudowie, co wcale dobrze nie rokuje na kampanię 2026.

Idą po swoje?

Spotkanie pewnym atakiem otworzył Darlan Souza. Równie skutecznie w mecz, ale po irańskiej stronie siatki wszedł duet Poriya Khanzadeh Ali Hajipour. W kolejnych minutach rezultat stale zdawał się oscylować wokół remisu – 6:6, 12:12, a oba zespoły nie stroniły od błędów w polu serwisowym. Później Canarinhos niespodziewanie zaczęli wyrzucać piłki na aut – 14:16. Irańczykom nie udało się jednak pójść za ciosem, a zuchwały Matheus Pinta szybko doprowadził do remisu po 17. Sama końcówka znów należała do wyrównanych. W decydującym momencie czapę Irańczykom sprzedał jednak Flavio, który chwilę później domknął seta, dając Kanarkom prowadzenie 1:0 – 25:23.

W drugim secie poziom zawodów był równie wysoki. Odmłodzony zespół Iranu chciał dać z siebie wszystko. Grę drużyny jednak dalej ciągnął Ali Hajipour, który dalej musiał się mierzyć z Darlanem. Cenne oczka dokładał Ali Haghparast. Po stronie gospodarzy z kolei na odważne kiwki decydował się Fernando Kreling. Niespodziewanie po asie Poriyi zrobiło się 13:10. Tym razem zespół poszedł za ciosem, umacniając się na przodzie 17:14. Nie trwało to jednak zbyt długo. Znów kąsać zaczął Matheus Pinta, lecz konsekwencja i upór dały Irańczykom remis 1:1 – 25:23.

Był potencjał na piątego seta

Po tak udanej drugiej części spotkania dla Irańczyków nikt zapewne nie przewidywał nadchodzącej katastrofy. Słabe przyjęcie, fatalna skuteczność w ataku… i porażka murowana. Niewiele dawały czasy i zmiany, podczas gdy widokiem gry swoich podopiecznych w końcu mógł się napawać Bernardo Rezende. Rewelacyjnie zagrała dwójka Darlan Souza i Adriano Xavier, znów dając Kanarkom prowadzenie – 25:15 (2:1).

Łatwo na finiszu nie mogło jednak być. Rywale skóry tanio nie sprzedali. Choć drużyna Iranu ma wiele rzeczy jeszcze do przepracowania, to nie są to siatkarskie laiki. Dobre wejście odnotował Sharifi Morteza. Po stronie Brazylijczyków sytuację kontrolował Ricardo Lucarelli. Mimo wszystko to przyjezdnym udało się objąć prowadzenie – 11:9, co zmusiło trenera Rezende do wzięcia czasu. Nic to długo nie dawało – 12:17. Dopiero kolejna przerwa potrząsnęła Kanarkami. Szybko udało im się wrócić do gry, a po ataku Bryana Silvy był remis po 21. Sama końcówka należała już do gospodarzy – 25:23 (3:1).

Brazylia – Iran 3:1
(25:21, 23:25, 25:15, 25:23)

Składy zespołów
Brazylia: Darlan (18), Adriano (13), Pinta (8), Cachopa (4), Lucarelli (14), Flavio (8), Maique (libero) oraz Matheus G., Honorato (1), Douglas, Pureza (libero), Bryan (2)
Iran:
Poriya (14), Arshia, Haji (17), Haghparast (7), Mohammad (2), Eisa (8), Hazrat (libero) oraz Golzadeh (2), Emran, Nasri, Esfandiar, Morteza (5)

Zobacz również:

Wyniki i terminarz Ligi Narodów siatkarzy 2026

PlusLiga