Strona główna » Liga Narodów. Polacy deklasują i gonią Amerykanów. Co na to reszta?

Liga Narodów. Polacy deklasują i gonią Amerykanów. Co na to reszta?

inf. własna

fot. volleyballworld.com

Reprezentacja Polski siatkarzy dalej jest niepokonana w Chicago. Biało-czerwona drużyna wygrała trzecie spotkanie i przed nią wyłącznie mecz z Amerykanami. To szansa na zakończenie fazy zasadniczej na 2. miejscu. Jak wygląda sytuacja pozostałych gigantów? Kogo zabraknie w Ningbo?

Orły są tu pewniakami

Polscy kibice już od piątku mogą spać spokojnie. Choć reprezentacja Polski w sobotę sprawnie, pomimo falstartu, pokonała Francję – 3:1, to awans biało-czerwonym dało wcześniejsze starcie. Niecałe 24 godziny wcześniej drużyna pojedynkowała się z Canarinhos, pokonując giganta z Ameryki Południowej 3:0. To z kolei umocniło podopiecznych trenera Nikoli Grbicia na 3. miejscu. Nie jest to złe rozwiązanie… a chcąc sięgnąć ponownie po złoto trzeb grać z każdym, dlatego rozstawienia ekipa nie powinna się bać. Druga lokata dawałaby jednak kolejny „bonusik”, a to wciąż jest na wyciągnięcie ręki.

W nocy z niedzieli na poniedziałek reprezentacja Polski zagra z gospodarzami turnieju w Chicago. Amerykanie na własnym terenie też spisują się wyśmienicie. Oczekiwać trzeba będzie zatem mocnego grania, i wielu bomb na zagrywce. Wygra najlepszy, a stawkę tego meczu jest właśnie 2. miejsce. Obecnie biało-czerwoni mają na koncie już 26 punktów (9 wygranych i 2 porażki).

Od bohatera do zera… i odwrotnie

Kto by pomyślał przed sezonem, że w turnieju finałowy Ligi Narodów zabraknie Canarinhos czy Trójkolorowych? A jednak! Te dwie nacje są już bez szans na awans. Los ich nie oszczędzał, na czym korzystało paru outsiderów. Zwłaszcza Kanarki są tu dużym rozczarowaniem, gdyż w pierwszym tygodniu zespół przewodził stawce. Obecnie jedyną niepokonaną drużynę stanowią Japończycy. Współpraca z Laurentem Tillie w końcu wygląda wzorcowo, a mistrzowie tie-breaków mają na koncie 27 oczek.

Tuż za Polakami, Słoweńcami czy Amerykanami, na 5. miejscu, plasują się Włosi. Ich dorobek to 23 punkty (7 wygranych i 4 przegranych). Ferdinando De Giorgi sporo przestrzeni dał młodym kadrowiczom. Gwiazdy dołączały pomału, a poza składem dalej jest Alessandro Michieletto. Drużyna miała parę wpadek, ale ogólnie i tak zagra w finałach. Dalej o wyjazd do chińskiego Ningbo walczą Turcy, Ukraińcy i Bułgary. To solidna trójka, która bić się będzie o dwie pozostałe przepustki.

Do finałów zawsze awansuje po 8 najmocniejszych zespołów. Tak też jest w tym roku, lecz z małą korektą. Ostatnie – 18. miejsce, zajmują Chińczycy. Podopieczni Vitala Heynena powinni spaść z rozgrywek. Tak jednak nie będzie, bowiem będą oni gospodarzem zawodów o medale. Stąd miejsc w finałach jest wyłącznie 7.

W Final Eight zabraknie też Serbów czy Niemców, którzy zmagają się z paroma roszadami. Bez szans była też Argentyna oraz Iran. Dzięki ostatniemu turniejowi, z kolei, spod topora uciekła grupa Kubańczyków. O niedosycie mogą mówić debiutujący Belgowie. Trzeba mieć tu jednak świadomość, że wszystkiego nie skończy Ferre Reggers. Na włosku wisi natomiast pozycja Kanadyjczyków. Wielu przed startem VNL mówiło, że drużyna z Kraju Liścia Klonowego ma szasnę nawet na finały. Ten plan jednak nadaje się wyłącznie do kosza, a drużyna walczyć musi o ogólny byt w rozgrywkach.

Zobacz również:

Wyniki i terminarz Ligi Narodów 2026 siatkarzy

PlusLiga