Liga Europejska w nowym wydaniu się rozkręca, a pierwszy tydzień zmagań za nami. Problem mają Polscy trenerzy. Zarówno drużyna Adama Swaczyny, jak i podopieczni Łukasza Marciniaka przegrali swoje niedzielne mecze. Na wysokości zadania udało się zaś stanąć m.in. Łotyszom, Słowakom czy Hiszpanom.
Bez cienia szans
Pierwszy tydzień Ligi Europejskiej siatkarzy w nowej odsłonie dobiegł końca. Faza grupowa jeszcze jednak potrwa, bo zakończy się ona dopiero 21 czerwca. Później topowe drużyny powalczą o medale, a stawką od tej pory są w końcu przepustki na mistrzostwa Europy (nie tegoroczna edycja, a czempionat w 2028 roku). Przez dwa pierwsze dni najwięcej do powiedzenia miała ścisła czołówka. W niedzielę o punkty ze sobą walczyły zespoły outsiderów… a mecze znów były jednostronne.
Bez cienia szans na finiszu byli m.in. Norwegowie. Pierwszy dzień odpracować udało się z kolei Węgrom, którzy na dystansie byli nie do zdarcia, triumfując 3:0 (25:18, 25:22, 25:18). Trener Łukasz Marcinak dużo kombinował z ustawieniem, niemniej na Davida Cziczlavicza i Marcella Pesti nie było mocnych. Bawił się doskonale też Marcell Mikulass Koch, który pewną ręką kreował grę swojej drużyny, nie zaniedbując żadnego z kolegów.
Bardzo szybkie granie mają za sobą też Łotysze. Reprezentanci kraju znad Morza Bałtyckiego zmiażdżyli Kosowian, nie pozostawiając na nich suchej nitki. Było to jedno z najbardziej jednostronnych starć – 3:0 (25:12, 25:20, 25:13). Prym do końca wiódł Krustaps Smits, który zakończył zmagania z sumą 19 oczek. Miał on jednak do pomocy Paulsa Jansonsa oraz Gustavsa Freimanisa.
Do gry niedzielnym popołudniem wróciła też Szwecja. Skandynawscy kadrowicze w piątek pokonali Greków – 3:2. Po dniu przerwy natomiast wypunktowali bezradnych Azerów, których na każdym kroku brakowało argumentów – 3:0 (25:14, 25:17, 25:20). Skradanie niewiele pomogło. Trener Gido Vermeulen dał pograć zmiennikom, lecz najwięcej do powiedzenia miało trio Hampus Ekstrand – Axel Enlund – Jacob Link.
Zabójczy dystans zbiera żniwo
Z dwoma wygranymi na koncie pierwszy tydzień kończą Duńczycy, którzy w drugim swoim meczu nie oddali już ani jednego seta. Za to bez szans pozostali Islandczycy, którym wyłącznie w jednym secie udało się przekroczyć barierę 15 punktów – 0:3 (16:25, 12:25, 14:25). Liderem swojej drużyny pozostał Kjerstein Madsen, Akurat tego gracza trener Knudsen nie zmieniał. Cała reszta była rotacyjna, a dzięki przewadze szkoleniowiec mógł sobie potestować różne rozwiązania.
Przełamali się na finiszu zaś Chorwaci. Drużyna ma za sobą też mocno jednostronne spotkanie, a Gruzinom nic nie dał pościg w trzeciej części meczu. Całość jednak padła łupem Chorwatów 3:0 (25:14, 25:10, 25:20). Od początku do końca nie do zatrzymania była dwójka Gabrijel Cvanciger oraz Ante Kulusić, zdobywając po 16 i 15 oczek.
Popis na całego dała grupa Hiszpanów, zwyciężając w spotkaniu z Bośniakami. Siatkarze z Półwyspu Iberyjskiego prezentowali się znakomicie. Choć pierwszy set dostarczył kibicom wielu wrażeń, ale z czasem Hiszpanom udało się podkręcać śrubę, zwyciężając 3;0 (27:25, 25:19, 25:13). Na miano bohatera ciężko zapracował Jordi Ramon Fereagut, autor 19 punktów.
Kropkę nad 'i’ postawiła również Słowacja. Nie było to jednak łatwe, bowiem Albańczycy starli się kąsać faworytów. Końcowo jednak Słowakom udało się pokazać klasę, przechylając szalę zwycięstwa na swoją stronę – 3:0 (25:23, 29:27, 25:15). Na nic zdał się wysiłek Antona Qaferana, który naprzeciwko siebie miał piekielnie skutecznych Erika Gulaka oraz Jakuba Ihnata.
Cztery sety? To realne?
Niedziela, podobnie jak wcześniejsze dni, nie rozpieszczały kibiców długimi pojedynkami. Ostatniego dnia zmagań wynikiem 3:0 nie zakończyły się wyłącznie dwa spotkania. Tyczy się to m.in. Austriaków i Czarnogórzan, którzy wcześniej nie mieli większych szans w starciu z faworyzowaną Finlandią. W bezpośrednim starciu natomiast niespodziewanie lepiej zaprezentowała się drużyna Czarnogóry, zwyciężając 3:1 (25:19, 20:25, 25:18, 25:20). Po stronie zespołu Adama Swaczyny do końca walczył duet Lukas Glatz i Paul Buchegger, lecz to wciąż było za mało. Czarnogórzan zaś do wygranej prowadziła para Vukasin Cimbaljević oraz Milutin Pavicević, zdobywając odpowiednio 20 i 18 punktów.
Czterech setów potrzeba było też w meczu Macedończyków i Luksemburczyków. Było to ciekawe starcie, choć ekipa Luksemburga na końcówce nie dała już rady, a całość zakończyła się wygraną Macedończyków 3:1 (23:25, 25:21, 25:20, 25:13). Rewelacyjnie zagrał Nikola Gjorgiev, który punktował aż 30 razy. Pokrzyżować mu plany starała się dwójka Chris Zuidberg – Filip Bilan, ale ich 31 oczek na niewiele się zdało.
Zobacz również:
Krakowski dublet Polaków! Honor gospodarzy skutecznie obroniony!









