Strona główna » Liga Europejska. Holendrzy atakują! Sporo szybkiego grania, nawet na dłuższych dystansach

Liga Europejska. Holendrzy atakują! Sporo szybkiego grania, nawet na dłuższych dystansach

inf. własna

fot. CEV

Liga Europejska jest dość przewrotna, lecz w sobotę było wyjątkowo spokojnie. Aż siedem meczów zamknąć udało się w trzech setach. Imponować mogą Holendrzy, którzy dalej zbierają się po poprzednim sezonie. Wśród Finów natomiast nie brakuje PlusLigowych akcentów, a ważne wygrane notują m.in. Rumuni czy Grecy. Co przyniesie niedziela?

Można zganić na zmęczenie?

Drugi dzień zmagań w Lidze Europejskiej siatkarzy rozczarował, a panowie poszli w ślady pań. Jednostronnym meczom nie było końca, a jedynie dwa mecze wyłamały się ze schematu, trwając dłużej niż trzy sety. Nie zmienia to jednak faktu, że wszystkie drużyny są już w grze. Mimo słabej soboty wiele wskazuje na to, że w niedzielę powinno być ciekawiej.

Mkną przed siebie przede wszystkim Holendrzy, którzy nie mogą pogodzić się z fiaskiem poprzedniego sezonu. Reprezentacja Pomarańczowych przypieczętowała katastrofę spadkiem z Ligi Narodów. Teraz drużyna marzy, aby jak najszybciej powrócić do globalnej topki, a dobrą dyspozycję potwierdziło spotkanie z Macedończykami. Mecz zakończył się wygraną Holendrów 3:0 (25:19, 25:21, 25:22). Rywale powalczyli, ale detale działały na korzyść faworytów. Na wysokości zadania stanął zaś Sil Meijs, punktując łącznie 20 razy.

Do pieca dają także Rumuni, którzy drugiego dnia zmagań wypunktowali Kosowian. Było to jedno z najszybszych starć, gdzie oba zespoły czekało zaledwie 81 minut czystej gry. Na tak grających Rumunów nie było mocnych, a mecz padł ich łupem 3:0 (25:19, 25:18, 25:14). Osamotniony Bajrami Erion nic nie znaczył, mając naprzeciwko siebie Gabriela Bratu oraz Ionuta Baleana, którzy poniżej pewnego poziomu nie schodzą.

Po porażce na start błyskawicznie odbudować udało się Grekom, którzy dosłownie zdemolowali Azerów. Dystans dla nominalnych gospodarzy okazał się zabójczy, a czarę goryczy przelała trzecia partia. Mecz zakończył się imponującym zwycięstwem Greków – 3:0 (25:20, 25:22, 25:7). Aż 16 punktów zdobył Angelos Markou, mający do pomocy Spryridona Chandrinosa.

Ciąg dalszy…

Z siatkarskich zaświatów wracają natomiast Portugalczycy. Na start drużyna przegrała z Danią – 1:3, ale drugi dzień był przełomowy. W sobotę ekipa rozbiła wchodzącą do gry Islandię – 3:0 (25:19, 25:18, 25:13). Im dalej w mecz, tym gra Islandczyków wyglądała coraz gorzej. Na Portugalczyków z kolei nie było mocnych, a zespół dominował na każdej płaszczyźnie. Liderem natomiast po raz kolejny okazał się Andre Pereira, który zakończył zmagania z 18 oczkami na koncie.

Zwycięską serię przedłużył również Izrael. Po wygranej nad Chorwacją kadra pokonała Gruzję i to dosłownie demolując nominalnych gospodarzy. Nic nie jest lepszą reklamą zespołu, jak gładka i szybka wygrana 3:0 (25:14, 25:17, 25:14). Chęci Gruzinom nie można było odmówić, ale na tym koniec. Znakomicie zagrała natomiast para Mayo Liberman i Mark Rura. Gracze punktowali kolejno 16 i 14 razy.

Podobnie jak Portugalczycy, tak i Szwajcarzy przełamali się po fatalnym otwarciu zawodów. Na początek drużyna przegrała z Hiszpanami – 3:1. Nowy początek zawodnikom w czerwonych trykotach zapewnił z kolei pojedynek z Bośniakami. Rywale momentami się stawiali, a w drugim secie wygraną mieli na wyciągnięcie ręki. Stalowe nerwy Szwajcarów były jednak górą, a mecz padł ich łupem 3:0 (25:21, 25:23, 25:19). Po stronie Bośni i Hercegowiny 10 punktów przekroczył jedynie Javo Bielović, miał on jednak naprzeciwko siebie trio: Julian Weisign – Lars Migge – Joel Hauck.

Szybkie granie tyczy się także Estończyków, którzy nie pozostawili suchej nitki na Albańczykach. Zwłaszcza początek należał do siatkarzy znad Morza Bałtyckiego. Potem poziom zawodów był znacznie wyższy, a o wygranej faworytów decydowały detale – 3:0 (25:17, 25:23, 28:26). Do końca w odwrócenie losów meczu wierzył Anton Qafarena. Górą była jednak dwójka Renee Teppan, Mart Tammearu i spółka

Porażająca ta statystka

Jedynie dwa mecze potrwały trochę dłużej, ale o pięciosetowym boju nie było mowy. Od zwycięstwa do zwycięstwa kroczą Finowie, którym na start udało się pokonać Austriaków. W sobotę zespół dołożył do tego wygraną nad Czarnogórzanami 3:1 (25:15, 20:25, 25:18, 25:16). Tutaj od początku do końca była dominacja jednej nacji. Skandynawowie przespali jednak drugą partię, przez co zmuszeni byli do rozegrania dodatkowego seta. Prym do końca wiódł Luka Marttila, autor aż 20 punktów. Swoje zrobił też duet Nooa Marttila oraz Veikka Lindqvist. W podstawowym składzie zagrał też Voitto Koykka.

Czterech setów potrzeba było także Czechom. Choć sąsiedzi Polaków pierwszego dnia zdemontowali Węgrów – 3:0, to drugiej doby postawić przez moment udało się Norwegom. Pomimo drobnego potknięcia Czechom udało się domknąć spotkanie, a kolejne partie położyły cień na niepotrzebny falstart – 3:1 (23:25, 25:19, 25:14, 25:18). Choć dwoił się i troił Jakob Thelle, to jego 19 punktów niewiele dało. Widząc przewagę Jiri Novak dał natomiast pograć trochę zmiennikom, ale nie do zatrzymania był Marek Sotola, autor aż 25 punktów. Skuteczny do bólu był też Jiri Benda.

Zobacz również:

Polacy walczą obronę złota Ligi Narodów. Kiedy pierwsze mecze Rycerzy Grbicia?

PlusLiga

  • Ślepsk Suwałki przedstawił linię przyjęcia. Będzie walka o pozycję

    Ślepsk Suwałki przedstawił linię przyjęcia. Będzie walka o pozycję

  • Asseco Resovia oficjalnie żegna czwartego zawodnika

    Asseco Resovia oficjalnie żegna czwartego zawodnika

  • Wrócił do Polski! PGE GiEK Skra szykuje swoją gwiazdę do sezonu

    Wrócił do Polski! PGE GiEK Skra szykuje swoją gwiazdę do sezonu