Ligi zagraniczne wystartowały, a część Polek ma już na koncie pierwsze sukcesy. Pewną wygraną może poszczycić się Joanna Wołosz, która dziesiąty sezon z rzędu ma zamiar prowadzić zespół z Conegliano do kolejnych sukcesów. Pierwszą wygraną na koncie w sezonie 2026/2027 ma też Ilbank Ankara z Malwiną Smarzek na pokładzie, lecz reszta reprezentantek nie miała już tak łatwo. Podsumowanie minionego weekendu zamkniemy francuską Ligue A, a także wieściami z Kraju Kwitnącej Wiśni.
10 sezon, a apetyt wciąż ten sam!
Po intensywnym sezonie reprezentacyjnym do regularnego grania powracają najmocniejsze ligi Europy i świata. Wśród nich jest też włoska Serie A, gdzie swój dziesiąty sezon w barwach Prosecco Doc A. Carraro Imoco Volley Conegliano rozpoczęła Joanna Wołosz. Kapitan ze względu na leczony uraz nie grała w sparingach. Teraz ze zdrowiem byłej reprezentantki Polski jest już dobrze, czego potwierdzeniem było występ w podstawowej szóstce. Mistrzynie Włoch nie dały szans Granda Volley Cuneo, zwyciężając na własnym terenie 3:0 (25:13, 25:16, 25:20). Najwięcej punktów – bo po 14, zdobyły Zhu Ting i Merit Chinenyenwa Adigwe.
Na włoskich parkietach zadebiutowała natomiast Paulina Damaske. Jej Il Bisonte Firenze było bezradne wobec Numia Vero Volley Milano, które odważnie celuje w medale. Gospodynie rozegrały to po mistrzowsku, triumfując 3:0 (25:20, 25:22, 25:20). Rewelacyjnie zagrała Paola Egonu, autorka aż 27 punktów. Damaske natomiast w swoim pierwszym kontakcie z Serie A zdobyła 8 punktów (w tym 1 as).
Pierwsze koty za płoty…
Miniony weekend to także inauguracja tureckiej Sultanlar Ligi. W bieżącym sezonie dwie reprezentantki Polski grają w Kuzeyboru i są to Julia Szczurowska oraz Martyna Czyrniańska. Zespół na otwarcie występował u siebie, mierząc się z Sinnada Hotels Afyon Bl D. Yuntas. Mecz zakończył się porażką drużyna Polek 2:3 (22:25, 25:19, 23:25, 25:23, 13:15). Szczurowska zagrała w czterech setach, w których zdobyła 14 punktów (10/32 w ataku – 31% skuteczności, 3 bloki, 1 as). Czyrniańska z kolei z boiska zeszła już w połowie meczu. Później pojawiała się sporadycznie jako zmienniczka, ale zawody i tak zakończyła ze skromnymi 4 oczkami na koncie.
Ciężką przeprawę ma za sobą Manisa Buyuksehir Belediyespor z Aleksandrą Rasińską na czele. Jej zespół zagrał z Fenerbahce Medicana Stambuł, za którymi sterami znów stanął Stefano Lavarini. Gigant pokazał klasę, zwyciężając 3:0 (25:12, 25:17, 25:14). Wolne miała tym razem Melissa Vargas, ale na wysokości zadania stanęły Ariana Fedorovtseva oraz Ana Cristina De Souza. Nie do zdarcia była też legenda tureckiej siatkówki Eda Erdem Dundar. Rasińska natomiast zdobyła w szeregach beniaminka 7 punktów (7/18 – 39% skuteczności). Był to najlepszy wynik po tej stronie siatki.
Gigant o krok od blamażu?
Od sukcesu sezon rozpoczęła Malwina Smarzek, która bieżącą kampanię rozegra w barwach Ilbanku Ankara. Na start drużyna atakującej zagrała u siebie z Goztepe Yuppo, zwyciężając 3:1 (25:22, 25:22, 25:27, 25:17). Śmiało można powiedzieć, że autorką tego triumfu była właśnie reprezentantka Polski, bowiem Smarzek w pojedynkę ugrała aż 26 punktów (23/57 – 40% skuteczności, 2 bloki, 1 as). Do pomocy miała ona przede wszystkim Sarę Lozo, lecz mocnych ogniw nie brakowało.
Słabe otwarcie ma za sobą były klub Magdaleny Stysiak. Jeden z krajowych gigantów, Eczacibasi Peron Stambuł pokonał na wyjeździe Nilufer Belediyespor Eker, ale dopiero przy stanie 3:2 (20:25, 19:25, 25:18, 25:19, 15:12). Siatkarskie porzekadło ponownie znalazło odzwierciedlenie w rzeczywistości, co nie zmienia faktu, że z dobrej strony pokazała się Zuzanna Górecka. Reprezentantka Polski trzymała w ryzach przyjęcie (44 prób, 48% przyjęcia pozytywnego i 25% perfekcyjnego). Dobrze wyglądała też w ataku (16/34 – 47% skuteczności), dokładając też 2 bloki. Była ona oparciem dla Yaasmen Bedart Ghani. W szeregach Eczacibasi na piedestale była Ebrar Karakurt.
Debiut na francuskiej ziemi
Nowy rozdział w swojej karierze rozpoczęła natomiast Klaudia Pawlik. 25-latka parę lat temu przeniosła się za ocean, gdzie w Stanach Zjednoczonych mogła łączyć rozwój sportowy z nauką. Wtedy polska siatkarka związana była z Tennessee Univeristy, a po zakończeniu edukacji wcale nie wróciła do kraju. Na sezon 2025/2026 przypadła jej przygoda z Meksykiem, gdzie reprezentowała barwy Coronelas de Durango, z którego przeniosła się do francuskiej Ligue A. Teraz kontynuuje ona karierę pod sztandarem Saint-Dies-des-Vosges Volley-Ball.
W sobotę Saint-Dies zainaugurował sezon 2026/2027 na start przegrywając na wyjeździe z Chamailerios. O losach spotkania zadecydował tie-break, a debiut w nowych barwach odnotowała też 25-letnia Klaudia Pawlik. Łącznie zdobyła ona 15 punktów – 8 w ataku, 6 blokiem, 1 bezpośrednio z pola serwisowego.
Nowa rola, nowe wyzwanie?
Lada moment sezon klubowy rozpocznie też Olivia Różański. Jej Gunma Greenwings w tym sezonie chce powalczyć o lepszą lokatę w japońskiej SV. League. Reprezentantka Polski natomiast, tak jak przed rokiem, ma być filarem drużyny. To właśnie przyjmująca awansowała do rangi jednej z gwiazd tamtejszych rozgrywek, sprawnie przekraczając barierę 1000 punktów w trakcie pojedynczego sezonu.
Gunma Greenwings kampanię 2026/2027 otworzy 17 i 18 października dwumeczem z Astemo Rivale Ibaraki. Potem ekipa polskiej przyjmującej zagra u siebie z Aranmare Akita Shonai. Przed 29-latką jednak całkowicie nowe wyzwanie, bowiem w tym sezonie obok bycia frontmenką będzie pełnić również rolę wicekapitan.
Nadchodzące miesiące w japońskiej ekstraklasie spędzi również Weronika Szlagowska.
Zobacz również:
Znamy komplet uczestniczek przyszłorocznych mistrzostw świata. Rosjanki wracają do gry









