Europejska federacja od kilku sezonów forsuje rozstrzyganie rywalizacji między drużynami za pomocą złotego seta. Problem w tym, że żeby do niego doszło, nie wystarczyło wygrać jednego z dwóch meczów fazy pucharowej. Trzeba to jeszcze było zrobić w odpowiednim stosunku setów. Na szczęście koniec z tym. Teraz niezależnie od wyniku setowego meczów, jeżeli jeden mecz padnie łupem jednej drużyny, a kolejny drugiej – i tak zagramy złotego seta.
Europejska federacja mówiąc delikatnie nie ma najlepszej prasy, ale też często sama na to pracuje. Często jej pomysły, czy decyzje są mocno krytykowane przez środowisko, tak jak ostatni wybór Dream Team finałów Ligi Mistrzów. Tym razem jednak CEV zapowiedział zmianę, która wydaje się, że będzie odebrana jednoznacznie pozytywnie przez siatkarskie gremia. Mianowicie złoty set nie będzie już warunkowany wynikami setowymi spotkań fazy pucharowej.
Balonik pękał przedwcześnie, dalej emocje „jak na rybach”
W europejskich pucharach najbardziej emocjonująca faza to ta, w której już nie ma miejsca na kalkulacje – jest dwumecz i przegrany odpada. Tak są skonstruowane od początku Puchar CEV i Puchar Challenge, a po fazie grupowej w Lidze Mistrzów i Lidze Mistrzyń również rozstrzygnięcia zapadają za pomocą play-off. Niestety nie zawsze emocje sięgały zenitu w tym momencie, w którym powinny…
Wszystkiemu winny złoty set, a w zasadzie regulamin, który do niego doprowadzał. Jeżeli jedna z drużyn wygrywała swój mecz 3:0 lub 3:1, to przeciwnik, aby doprowadzić do złotego seta musiał wygrać rewanż również „za trzy punkty” czyli 3:0 lub 3:1. Doprowadzało to do sytuacji, w których w rewanżu zwycięzca pierwszego meczu wygrywał dwa sety i… w zasadzie można było iść do domu. Wielokrotnie oglądaliśmy mecze, w których po drugim secie na parkiet wybiegały rezerwowe składy albo kiedy z drużyny zapewniającej sobie awans schodziło ciśnienie i wynik nie był już dalej istotny. Powodowało to, że widzowie w hali i przed telewizorami męczyli się często jeszcze przez przeszło godzinę meczem, którego dalsze rozstrzygnięcie nie miało już absolutnie żadnego znaczenia.
Absurdalny błąd do naprawy? W końcu!
Cały błąd polegał na tym, że w przeciwieństwie do innych dyscyplin sportowych, w przypadku siatkówki ten drugi set, dający awans, odbierał rywalowi szansę w 100%. W piłce nożnej, koszykówce, hokeju etc. nawet przegrywając wysoko, wciąż statystyka pozostawia miejsce na niewiarygodne odwrócenie meczu, na cud, na to żeby niemożliwe stało się możliwym. To, że w jednym na sto przypadków taki cud odwrócenia losów rywalizacji następuje, sprawia, że emocje są do końca i chyba w końcu CEV to dostrzegł.
Od przyszłego sezonu zasada będzie prosta. Wygrywasz jeden mecz i przegrywasz jeden mecz? Rozstrzyga złoty set. Nieważne, że pierwszy mecz skończył się „w godzinę z prysznicem”, a w drugim było już 0:2 po szybkich dwóch partiach. Odwracasz losy meczu? Grasz złoty set i możesz cieszyć się z awansu, a kibice obu drużyn mogą łapać się za głowy i opowiadać przez lata o historii, która stworzyła się na ich oczach. I to jest jedna z magii sportu.









