Strona główna » Nie tylko brak awansu do turnieju finałowego! Była reprezentantka wskazała największy problem kadry Polek

Nie tylko brak awansu do turnieju finałowego! Była reprezentantka wskazała największy problem kadry Polek

sport.tvp.pl

fot. Aleksandra Suszek

Reprezentacja Polski siatkarek po raz pierwszy od czterech lat nie zagra w turnieju finałowym Ligi Narodów. Czy to powód do niepokoju przed mistrzostwami Europy? Zdaniem byłej reprezentantki Polski – Zuzanny Efimienko-Młotkowskiej nie wszystko należy oceniać wyłącznie przez pryzmat wyniku. W rozmowie z redakcją TVP Sport, przeprowadzoną przez Sarę Kalisz, wskazała największe problemy zespołu Stefano Lavariniego, ale jednocześnie dostrzegła i doceniła kilka zawodniczek, które mogą być przyszłością seniorskiej kadry.

Brak awansu reprezentacji Polski kobiet do turnieju finałowego Siatkarskiej Ligi Narodów jest na pewno małym rozczarowaniem w oczach ekspertów i kibiców. Polki, które w trzech poprzednich edycjach tych rozgrywek regularnie meldowały się w czołówce i zdobywały brązowe medale, tym razem zakończyły rywalizację już po fazie interkontynentalnej. Zuzanna Efimienko-Młotkowska, była środkowa reprezentacji Polski i wielu klubów TAURON Ligi uważa jednak, że na ocenę reprezentacji należy spojrzeć znacznie szerzej, w kontekście całego sezonu.

Przebudowa kadry i problem na środku siatki

Była reprezentantka Polski w rozmowie z Sarą Kalisz zwróciła uwagę, że obecna drużyna Stefano Lavariniego przechodzi wyraźną przebudowę, co musiało odbić się na wynikach. Wiele zawodniczek, które były częścią tej kadry w zeszłym roku, leczy kontuzje lub w ogóle nie było do dyspozycji szkoleniowca. – Nasza gra momentami nie wyglądała źle, ale niekiedy sporo brakowało. Czego? Na pewno doświadczenia. Zespół jest przebudowany, zmiany kadrowe są widoczne, więc też poziom bardzo faluje. Niektóre dziewczyny, które obecnie wychodzą w pierwszym składzie, są bardzo niedoświadczone – oceniła.

Jej zdaniem największy problem reprezentacji pojawił się na środku siatki. Kontuzje, rezygnacje oraz zakończenie reprezentacyjnej kariery przez Agnieszkę Korneluk sprawiły, że trener Stefano Lavarini miał zdecydowanie mniejsze pole manewru niż w poprzednich sezonach. Efimienko-Młotkowska podkreśliła jednak, że bardzo dobre wrażenie pozostawiła po sobie debiutująca w VNL-u Maja Koput, która znalazła się w czołówce najlepiej blokujących fazy zasadniczej. – Mimo to uważam, że choćby Maja Koput ma za sobą bardzo dobre VNL. Dziewczyna potrafiła odważnie walczyć o swoje – przyznała.

Jednocześnie zaznaczyła, że wysoka pozycja młodej środkowej pokazuje także skalę problemów kadrowych. – Przez to wszystko, co wydarzyło się między sezonami, na środku siatki w polskiej kadrze zrobiło się tak, że dość łatwo w niej być. To działa na minus. Nie chcę tu personalnie wytykać nikogo palcami, ale jeśli zawodniczka nie grałaby praktycznie cały sezon, to w „normalnych” warunkach reprezentacyjnych nie dostałaby powołania, a nawet jeśli by je otrzymała, to nie byłaby dopasowywana do gry w pierwszym składzie. Mowa tu o Magdzie Jurczyk, która grając w Stanach Zjednoczonych spędziła prawie cały sezon na ławce rezerwowych. – Widać jednak po niej, że miniony sezon klubowy nie był dla niej do końca udany – przyznała Efimienko-Młotkowska.

Młode zawodniczki pokazały potencjał

Była środkowa reprezentacji pozytywnie oceniła również występ Julii Szczurowskiej. Jej zdaniem młoda atakująca ma duży potencjał, choć na razie brakuje jej jeszcze regularności. – Miała fajne momenty, ale granie na międzynarodowym poziomie w reprezentacji to trochę co innego niż granie w klubie. Wydaje mi się jednak, że jest przyszłością. Nie jest już może najmłodszą zawodniczką, ale trzeba na nią patrzeć przyszłościowo. Potrzebuje ogrania, bo w kolejnych sezonach może być bardzo ważną postacią. Może to zabrzmi brutalnie, ale obecnie nie stanowi bardzo dużej konkurencji dla Magdy Stysiak – wyznała była reprezentantka.

Nieco więcej miejsca poświęciła rywalizacji na pozycji przyjmującej. Według Efimienko-Młotkowskiej największą wygraną fazy grupowej była Monika Lampkowska, która wróciła do kadry po rocznej przerwie. – Monika Lampkowska była najjaśniejszą postacią w przyjęciu. Wykonuje gigantyczną pracę, której nie pokażą statystyki. Bardzo dobrze współpracuje z Olą Szczygłowską. Monika zrobiła bardzo duży progres – po pierwsze siatkarski, ale przede wszystkim mentalny. Jest gotowa, żeby grać w reprezentacji na sto procent i być podstawową zawodniczką – podkreśliła.

Była reprezentantka uważa również, że większe szanse powinna otrzymywać Paulina Damaske. W jej opinii przyjmująca wciąż nie wykorzystała w pełni swojego potencjału w narodowych barwach. – Uważam, że Paulina Damaske powinna dostawać więcej szans. Nie wiem, co stoi za tym, że trener Lavarini nie do końca jej ufa albo – brzydko mówiąc – trochę przyczepił jej łatkę, że kiedy wchodzi z ławki, robi lepszą robotę niż wtedy, gdy zaczyna mecz od początku. To jest trochę widoczne. O ile Monika jest dla mnie stuprocentową pewniaczką, jeżeli chodzi o pierwszy skład, to pod kątem ofensywnej przyjmującej dałabym nawet sześćdziesiąt procent na Paulinę Damaske, a czterdzieści na Julitę Piasecką – wyraziła swoją opinię Efimienko-Młotkowska.

Spokój Wenerskiej i inna rola Grabki

Była środkowa odniosła się także do sytuacji na rozegraniu. Jej zdaniem Katarzyna Wenerska pozostaje pierwszym wyborem Stefano Lavariniego i mimo krytycznych opinii części kibiców daje drużynie bardzo potrzebną stabilizację.– Kasia w tym momencie jest naszą podstawową rozgrywającą. Jest pewna, ograna, doświadczona. Może ktoś się przyczepi, że gra za bardzo zachowawczo, dość bezpiecznie, że czasami nie ma finezji i polotu. (…) Kasia nie jest takim typem rozgrywającej, ale to nie znaczy, że to zła zawodniczka. Uważam, że bardzo potrzebujemy jej spokoju. Z kolei Alicja Grabka może być wartościową zmienniczką, która dzięki innemu stylowi prowadzenia gry jest w stanie odmienić przebieg spotkania.

Na ocenę przyjdzie czas po mistrzostwach

Zdaniem byłej reprezentantki Polski nie należy traktować nieudanego występu w Lidze Narodów jako zapowiedzi problemów podczas najważniejszej imprezy sezonu. – Ostatnie kilka sezonów żyjemy w siatkówce żeńskiej tylko VNL-em. To jednak turniej komercyjny, różnie traktowany przez pozostałe reprezentacje. To często pole do testów i próbowania zawodniczek. My zawsze bardzo poważnie do niego podchodziliśmy. Czy mają one później przełożenie na imprezy mistrzowskie czy igrzyska? Chyba nie.

Według Efimienko-Młotkowskiej najważniejszym celem reprezentacji pozostają mistrzostwa Europy. To właśnie tam będzie można realnie ocenić potencjał odmłodzonej drużyny. – Imprezą docelową w tym roku są mistrzostwa Europy. Potraktujmy je jak prawdziwy test tego, w jakim miejscu jesteśmy. Nie dmuchajmy balona, nie nakładajmy presji. Skupmy się na tym, by znaleźć się w czwórce. To według mnie realny plan do spełnienia. Musimy się do jego realizacji świetnie przygotować ze świadomością, że choć pewnie mamy nieco słabszy skład niż w poprzednich sezonach, to wciąż stać nas na wiele – zakończyła rozmowę Zuzanna Efimienko-Młotkowska.

Zobacz również:
Polskie siatkarki znów zaprzepaściły szansę. ” Ciężko powiedzieć z czego to wynika”

PlusLiga