Siatkarki Metalkas Pałacu Bydgoszcz sezon 2025/2026 zakończyły na siódmym miejscu. W dwumeczu okazały się lepsze od LOTTO Chemika Police. W rozmowie ze Strefą Siatkówki sezon ocenił trener Dominik Żukowski. Młody szkoleniowiec przejął zespół w trakcie rozgrywek.
Wyboista droga do zwycięstwa
Sezon 2025/2026 zakończyliście na siódmym miejscu po wygranych nad LOTTO Chemikiem Police. Mimo wszystko jest to chyba pozytywny akcent?
Dominik Żukowski: – Jak najbardziej. Zawsze miło jest skończyć sezon zwycięstwem i wracać do domu w dobrych nastrojach. Bardzo się cieszę z tego powodu, bo ten zespół dużo przeszedł ( m. In. kontuzje, zmiana trenera, odejście zawodniczki przyp.red.) i zasłużył na takie zakończenie. Taka droga kształtuje mentalność, kształtuje charakter zespołu. Każdy zespół ma swoją drogę. Nasza była taka a nie inna, ale na pewno dzięki temu co przeszliśmy razem zyskaliśmy na pewno jakieś doświadczenie?
To siódme miejsce odzwierciedla to, na co było stać ten zespół w tym sezonie?
– Na podsumowania na chłodno na pewno będzie jeszcze czas. Patrząc jednak na te rozgrywki tak na szybko. Na to w jakim zestawieniu zaczynaliśmy, a w jakim kończyliśmy sezon, na to co się wydarzyło, to jest to naprawdę dobry rezultat. Chcieliśmy być w play-off, zakończyliśmy fazę zasadniczą na ósmym miejscu i graliśmy dalej. Skończyliśmy na siódmym miejscu, co pokazuje, że w tym końcowym okresie ta praca była dobrze wykonana. Bardzo się cieszę, bo to siódme miejsce było dla mnie ważne.
Jedno słowo klucz
Determinacja to było to, co w dużej mierze pozwoliło wam odnieść zwycięstwo nad Chemikiem?
– Determinacja jest zawsze kluczowym aspektem. Szczególnie w meczach o miejsca, które ktoś może powiedzieć, że mało dają. Siódme miejsce nie jest premiowane niczym, mam tu na myśli np. Europejskie puchary. W takich momentach ta mentalność i determinacja zespołu jest ważna. My z tym sobie poradziliśmy bardzo dobrze.
W jaki sposób w sobie znaleźć właśnie taką motywację walcząc o miejsca, które jak już pan wspomniał niewiele dają?
– Każdy musi patrzeć na siebie i to się dzieje wokół niego i wokół zespołu. Mimo, że nie gra się meczu, który coś daje, to każda z tych dziewczyn pracuje na własne nazwisko. Każdy z członków sztabu pracuje na własne nazwisko i wykorzystaliśmy to, aby przekuć to na naszą siłę. To się udało, walczyliśmy naprawdę o każdą piłkę i dobrze się ten zespół oglądało.
Cenne doświadczenie
Dla pana ten sezon był z pewnością dużym poligonem doświadczeń. Przejął pan zespół w trakcie sezonu…
– Dla mnie zdecydowanie to było nieocenione dwa i pół miesiąca. W pierwszej kolejności na pewno rozwinąłem się jako człowiek, a następnie jako trener. Wiem, że mam przed sobą jeszcze dużo pracy, ale mam w sobie też duży głód rozwoju i tego, aby osiągać jeszcze więcej, To jest niezbędne w naszej pracy, by mieć w sobie ten głód, bo gdyby go nie było należałoby się zastanowić co dalej. Ja z optymizmem patrzę w przyszłość.
Jak duża dla pana w momencie przejęcia zespołu dla pana była pomoc zawodniczek?
– Ogromna. Myślę, że ludzie sobie nie zdają sprawy z tego, jakie miałem duże szczęście mając taki doświadczony zespół. Pracowałem z drużyną ze znakomitymi charakterami i wspólnie połączyliśmy to tak, że mogę śmiało powiedzieć, że po prostu zagrało.
Czas na nowe wyzwania
Z tego co usłyszałam, to pańska przygoda z Pałacem Bydgoszcz się kończy i czas na nowe wyzwania….
– Tak, to prawda. Mój czas w Bydgoszczy się kończy. Jak już mówiłem, na podsumowania przyjdzie z pewnością czas. Dla mnie zamyka się trzyletnia krótka epoka i jestem wdzięczny klubowi na czele z prezesem Makowskim, zawodniczkom, że dano mi szansę pracy tutaj w bardzo młodym wieku. Jakaś część mnie na pewno zostanie w Bydgoszczy nawet nie do końca kariery trenerskiej, a do końca życia.









