Jedni powiedzą, że piękno żeńskiej siatkówki polega właśnie na tym, że nie ma bezpiecznych wyników, inni powiedzą, że ta nieprzewidywalność, to słabość. W pierwszym meczu o brązowy medal TAURON Ligi BKS BOSTIK Bielsko-Biała prowadziło w trzecim secie 17:11 i wydawało się, że jest na autostradzie do prowadzenia. Opolanki odwróciły jednak losy seta i ewidentnie przełamały rywalki. „Wytargaliśmy to spod taraflexu” – ocenił mecz trener UNI Bartłomiej Dąbrowski.
„Weszliśmy w ten mecz źle pod każdym względem”
UNI Opole objęło prowadzenie 1:0 w serii do trzech zwycięstw starcia o brązowy medal. Po pierwszym secie wydawało się, że to goście będą rozdawać karty w Opolu. Trener Bartłomiej Dąbrowski zabrał swoje siatkarki na odprawę do szatni, po czym Opolanki wygrały kolejne trzy sety, choć nie bez dramaturgii. – Zostawmy temat szatni, bo nie mogę powiedzieć tego, co tam powiedziałem w przerwie między setami. Nie o to jednak chodzi. Znam swój i zespół i wiem, że możemy grać lepiej – nie „trochę” lepiej, ale „zdecydowanie” lepiej. Weszliśmy w ten mecz źle pod każdym względem – jeżeli chodzi o przyjęcie zagrywki, ustawienie się w bloku, ustawienie w obronie, nie atakowaliśmy agresywnie. Byłem zły za ten początek. Nie był to rewelacyjny mecz pod względem jakości, bo było dużo błędów z obu stron. Jednak to nie jest moment, w którym dają punkty za styl. Trzeba po prostu grać, walczyć i wyszarpać zwycięstwo. My je wytargaliśmy spod taraflexu dzisiaj – powiedział po meczu Bartłomiej Dąbrowski.
Trener UNI nie krył zadowolenia po meczu z postawy swoich zawodniczek. Przekonywał jednak, że oba zespoły stać na więcej. – Jestem dumny z dziewczyn. Zrobiły niesamowite rzeczy. Kasia gra z chorobą, Uxue z kontuzją, więc walczymy na tyle, na ile jesteśmy w stanie. Gra o medale to jednak maraton, nie sprint. Dzisiaj się cieszymy, ale przed nami jeszcze dużo grania. Jestem dziś zadowolony z dziewczyn, które weszły na boisko, bo bardzo nam pomogły, ale wiemy, że możemy grać lepiej. Wiemy jednak, że Bielsko też może grać lepiej. To dwa zespoły na podobnym poziomie. Myślę więc, że ta rywalizacja będzie bardzo ciekawa.
Trener BKS-u: „Jesteśmy wściekli”
W innym humorze był Bartłomiej Piekarczyk. Trener BKS-u zdawał sobie sprawę, że jego zespół wypuścił z rąk szansę na wygraną w tym meczu. – Jesteśmy wściekli, bo nie tak ten mecz miał się poukładać i zdecydowanie układał się po naszej myśli. Kontrolowaliśmy to spotkanie w wielu momentach i mieliśmy sporo punktów przewagi. Daliśmy się dogonić, przegonić i ostatecznie to rywal cieszy się z tego wyniku. Było kilka kontrowersyjnych decyzji sędziowskich, ale nie chcemy na to zwalać, bo wiadomo, że to jedna czy dwie piłki. Takie coś jednak nie pomaga. Tym bardziej w dobie challenge, kiedy sędzia nie potrafi ocenić bardzo łatwej piłki. Dzisiaj gratulacje dla Bartka i drużyny, bo goniły i grały nieźle. To dopiero 1:0, więc na pewno walczymy dalej. Jesteśmy jak powiedziałem wściekli, bo to my mieliśmy dziś wszystko po swojej stronie, żebyśmy to my wracali dziś szczęśliwi.
Trener Piekarczyk zapytany o wyciągnięcie wniosków z tego meczu, krótko podsumował spotkanie. – Wnioski nasuwają się same. Jeżeli robimy jedenaście błędów własnych, kilka siatek, gdzie potencjalnie wygrywamy te akcje, to nie pomagamy sobie. Jeżeli wyeliminujemy te błędy i będziemy dalej tak naciskać na zespół z Opola, to sprawa jest otwarta. Gra się do trzech zwycięstw i na pewno będziemy walczyć o ten medal. Jeżeli chodzi o Olę Grykę, to nie wiem jeszcze jaki to uraz. Wiadomo, że kolano. Znieśliśmy ją z boiska, później widziałem, że siedziała normalnie. Mocno wierzymy, że wróci do dyspozycji i jeszcze nam pomoże w tym sezonie.









