W środę w swoim pierwszym meczu podczas drugiego tygodnia Ligi Narodów w Gliwicach Niemcy rywalizowali z Argentyńczykami. Podopieczni Massimo Bottiego przegrali dopiero w tie-breaku. – Straciliśmy sporo punktów na start i trudno było nam je odrobić. Dwa ostatnie sety były już o wiele stabilniejsze i według mnie mogły się podobać kibicom – oceniał po spotkaniu grę swojej drużyny Erik Röhrs. Mimo porażki siatkarz był w dość dobrym humorze i nie krył zachwytu dla hali w Gliwicach. – To jedna z najlepszych hal, w jakich kiedykolwiek grałem.
Błędy i straty
Karolina Wólczyńska (Strefa Siatkówki): To był bardzo intensywny mecz. Jak wyglądał on z perspektywy boiska?
Erik Röhrs: – Mecz był bardzo nierówny. Mieliśmy wiele wzlotów i upadków. Źle zaczęliśmy pierwszego seta, popełnialiśmy za dużo błędów i Argentyna dość szybko objęła prowadzenie. Później było już o wiele lepiej. Wygraliśmy drugą partię. A trzecia odsłona wyglądała podobnie do pierwszej. Straciliśmy sporo punktów na start i trudno było nam je odrobić. Dwa ostatnie sety były już o wiele stabilniejsze i według mnie mogły się podobać kibicom.
Elementy do poprawki
Co jeszcze możecie poprawić?
– Wszystko. Uważam, że brakowało nam efektywności na środku. Szybkie pierwsze tempo zmieniłoby obraz gry. Akcja ze środka w większości przypadków gwarantuje punkty. Nam tego troszkę brakowało. Rywale dobrze czytali grę i coraz łatwiej łapali nas na skrzydłach blokiem. Do poprawy jest również zagrywka. Bardzo pomaga nam, gdy naprawdę mamy taki moment, w którym udaje nam się zagrać kilka mocnych serwisów z rzędu. Wtedy udaje nam się zrobić przełamanie, a potem dobrze ustawiamy blok i mamy kolejne kontry. Podsumowując, jest wiele rzeczy, które w naszym meczu otwarcia drugiego tygodnia Ligi Narodów nie wyszły w stu procentach.
Na czym zamierzacie się skupić w tegorocznej Lidze Narodów?
– Na tym, żeby zdobyć jak najwięcej punktów do rankingu światowego. Chcemy znów piąć się w górę. Niestety nam się to nie udało w tym spotkaniu, ale generalnie naszym celem jest zdobycie jak największej liczby punktów.
„To nie urlop”
W czwartek macie dzień wolny. Jak spędzisz ten dzień?
– Nie mam żadnych szczególnych planów. Tylko to, co zwykle – regeneracja, fizjoterapia, okłady z lodu. Czeka mnie też trening siłowy. Nie mamy zbyt wiele do roboty. Nie jesteśmy tu na wakacjach.
Następny mecz z Belgią, a potem w sobotę z Polską. Co sądzisz o tych dwóch drużynach?
– W Lidze Narodów grają same dobre drużyny. Pokazała to również Argentyna, która w pierwszych tygodniach nie radziła sobie zbyt dobrze, a w meczu z nami postawiła trudne warunki i wygrała. Z każdym przeciwnikiem jest ciężko. Musimy dać z siebie 100% w każdym meczu, jeśli chcemy mieć szansę. Dotyczy to Polski, Belgii, a także Chin.
„Najlepsza hala”
Jak ci się podoba atmosfera w hali?
– To jedna z najlepszych hal, w jakich kiedykolwiek grałem. Naprawdę robi wrażenie. Jest piękna i nowoczesna.
Czy chcesz jeszcze zagrać w jakimś klubie tutaj, w Polsce?
– Jak dotąd nic się nie pojawiło. Zobaczymy, może kiedyś. Grałem we Włoszech. Tam jest jeszcze trudniej. Na razie jestem zadowolony z tego, że w przyszłym sezonie zagram w Grecji. Co będzie w przyszłości, to będzie.


![Transfery siatkarskie 2026/2027 [25.06] – pożegnanie w Pluslidze](https://siatka.org/wp-content/uploads/2023/03/4-Ugis-Krastins--360x216.jpg)






