Strona główna » Pierwsza wygrana Argentyny w Lidze Narodów. „Nie był to nasz najlepszy mecz, ale zwycięzców się nie ocenia”

Pierwsza wygrana Argentyny w Lidze Narodów. „Nie był to nasz najlepszy mecz, ale zwycięzców się nie ocenia”

inf. własna

fot. Aleksandra Suszek

Reprezentacja Argentyny w Gliwicach odnotowała swoje pierwsze zwycięstwo w Siatkarskiej Lidze Narodów. W środowe popołudnie podopieczni Horacio Dileo zmierzyli się z Niemcami, których pokonali dopiero po tie-breaku. – Nie był to nasz najlepszy mecz, ale zwycięzców się nie ocenia. Liczy się przede wszystkim wygrana – skomentował po meczu Jan Martínez Franchi. Przyjmujacy w rozmowie ze Strefą Siatkówki opowiedział również o swoich pierwszych wrażeniach z tegorocznej Ligi Narodów oraz emocjach towarzyszących mu w Polsce.

Premierowe zwycięstwo

Karolina Wólczyńska (Strefa Siatkówki): Jak smakuje pierwsze zwycięstwo w tegorocznej Siatkarskiej Lidze Narodów?

Jan Martínez Franchi – Bardzo dobrze. Niestety w pierwszym turnieju w Brazylii nie zdołaliśmy wygrać żadnego meczu. To zatem bardzo cenne i budujące zwycięstwo, zwłaszcza że z tak wymagającym rywalem – Niemcami. Wciąż mamy wiele do poprawy. Wiem, że możemy grać o wiele lepszą siatkówkę. Nie był to nasz najlepszy mecz, ale zwycięzców się nie ocenia. Liczy się przede wszystkim wygrana.

Dobry pierwszy pojedynek to też dobry prognostyk na cały tydzień?

– Oczywiście. Choć musimy myśleć o każdym kolejnym dniu i meczu. Taki mamy styl i podejście. Nie chcemy wybiegać za bardzo w przyszłość. Koncentrujemy się na następnym rywalu. Będziemy chcieli z nim wygrać.

Usatysfakcjonowany

Jesteś zadowolony z wyniku? Wygrywacie dopiero po tie-breaku, a była szansa zamknąć to spotkanie wcześniej…

– Jestem bardzo usatysfakcjonowany z wyniku, bo było to trudne starcie dla nas. Oczywiście, zawsze da się lepiej zagrać. Jak już mówiłem, dla nas najważniejsze jest zwycięstwo. Jestem szczęśliwy.

Następny mecz zagracie dopiero w piątek z Chinami. Co sądzisz o tym zespole?

– Według mnie to bardzo silny zespół. W pierwszym tygodniu Ligi Narodów pokazali, że potrafią bardzo dobrze grać w siatkówkę. Najważniejsze w tym meczu będzie skupienie się na swojej grze. Chcemy od początku narzucić swój rytm rywalom i oczywiście wygrać.

W pogoni za punktami

A co myślisz o reszcie rywali – Turcji i Polsce?

– Każdy mecz to inna historia. Przez słabszy start w Lidze Narodów brakuje nam punktów i jesteśmy w gorszej sytuacji. Mecze z Turcją i Chinami będą dla nas kluczowe. To takie małe finały. Chcemy zacząć punktować. Co do Polski, wiemy, że to topowy zespół składający się ze świetnych graczy. Jednakże my zawsze staramy się wejść na wyżyny naszych możliwości w meczach z nimi. Będziemy również chcieli wyjść zwycięsko z tej potyczki. Zakładamy, że będzie komplet publiczności i wszyscy będą kibicować Polsce. Niesamowicie gra się w Polsce.

Znowu w Polsce

Cieszysz się z powrotu do Polski?

– O tak i to bardzo! Uwielbiam Polskę i polskich kibiców. Zawsze w hali panuje świetna atmosfera. Poza tym macie piękne hale.

Jacyś fani zaczepili cię na krótką rozmowę?

– Tak, szczerze powiedziawszy, całkiem sporo osób. Fani rozpoznali mnie i właściwie każdego, kto występował w PlusLidze w minionych latach. Sam bardzo miło wspominam okres, kiedy broniłem barw Trefla Gdańsk.

Brazylijska przygoda

Wrócisz jeszcze do PlusLigi?

– Zobaczymy. Tego jeszcze nie wiem. Zależy od ofert, czy takowe się pojawią. To wspaniała liga. Aktualnie gram w Brazylii. Brazylijska liga nie odstaje poziomem od polskiej, choć reprezentuje nieco inny styl niż PlusLiga, bardziej południowoamerykański. Bardzo mi on odpowiada. Dla mnie to powrót na stare śmieci, bo już przed pandemią występowałem w tej lidze.

Z Brazylii masz blisko do Argentyny. Możesz odwiedzać rodzinę?

– Tak, jestem blisko domu, ale nie ma zbyt wielu możliwości na odwiedziny w sezonie. Po sześciu latach w Europie wróciłem do Ameryki Południowej, ale nie mogę jeszcze zdradzić, co będzie dalej.

PlusLiga