Tobias Krick po zdobyciu drugiego mistrzostwa Niemiec w sezonie 2024/2025 postawił, że nie podpisze żadnego nowego kontaktu i po zakończeniu sezonu reprezentacyjnego zrobi sobie przerwę. W trakcie sezonu klubowego Niemiec trafił do greckiego AO Kalamata. – Reprezentacja to dla mnie powód, dla którego w ogóle nadal gram – przyznał w rozmowie ze Strefą Siatkówki Krick. Środkowy bloku ocenił swój pobyt w Grecji, porównał trenera Bottiego z Michałem Winiarskim i wyznał, dlaczego jeszcze nie grał w PlusLidze.
Grecka przygoda
Miniony sezon klubowy częściowo spędziłeś w Grecji. Jak oceniasz ten czas?
– Pogoda była dobra. Fajnie było znów zagrać w siatkówkę po przerwie. Drużyna była świetna, bardzo mili ludzie, ale poziom był znacznie niższy niż w Berlinie czy we Włoszech.
Przerwa od siatkówki
Po dziesięciu latach w reprezentacji byłeś zmęczony takim trybem życia. Stąd przerwa?
– Tak, po prostu nie miałem już na to ochoty. Kiedy pracujesz każdego lata w reprezentacji narodowej, a od jesieni do wiosny w klubie i nie robisz sobie żadnej przerwy od reprezentacji, to w końcu masz tego dość.
Chyba też pechowo przegrany ćwierćfinał igrzysk olimpijskich z Francją i czerwona kartka na to wpłynęła?
– I tak, i nie. Bo nie tylko o to chodziło. Chciałem po prostu oczyścić umysł i w dużej mierze mi się to udało. Nie ma to właściwie zbyt wiele wspólnego z Francją. Nawet gdybyśmy wygrali, i tak zrobiłbym sobie przerwę. Po prostu po to, żeby przez jakiś czas nie myśleć o siatkówce.
Jakie masz plany na przyszłość?
– Jeszcze nie wiem dokładnie. Nie zrobię sobie kolejnej tak długiej przerwy. Czas na krótsze urlopy się jednak znajdzie. Chociaż to lato znów będzie bardzo długie i bardzo męczące. Mam jednak nadzieję, że wytrzymam to jeszcze przez kilka lat.
„Dlatego wciąż gram”
Cieszysz się, że znów jesteś w drużynie narodowej?
– Tak, reprezentacja to dla mnie powód, dla którego w ogóle nadal gram. Bez niej pewnie już dawno bym przestał. To świetna zabawa, zwłaszcza gdy wygrywamy. Na start drugiego tygodnia Siatkarskiej Ligi Narodów byliśmy o włos od zwycięstwa. Szkoda, bo mieliśmy swoje szanse.
Czy trener Botti kontaktował się z tobą jeszcze w Grecji?
– Nie, dopiero kiedy dołączyłem do reprezentacji po zakończeniu sezonu klubowego, porozmawiał ze mną. Wie przecież, jak wyglądała moja sytuacja. Mam nadzieję, że nie ma nic przeciwko temu. Nie rozmawialiśmy szczegółowo o tym, dlaczego nie grałem, ale on na pewno się domyśla.
Botti a Winiarski
Jak porównałbyś go z Winiarskim?
– Są bardzo podobni pod względem charakteru. Obaj to bardzo zabawni faceci, nie krzyczą zbyt często. Ale Massimo robi dłuższe treningi. U „Winiara” wyglądało to więc nieco inaczej. Trenowaliśmy nieco mniej. Być może nam też tego potrzeba, żeby na koniec być lepsi. Zobaczymy, czy to będzie lepsze, czy gorsze.
Jak dotąd wygraliście tylko dwa mecze w Lidze Narodów. To satysfakcjonujący wynik?
– Tak. Pierwszy tydzień był bardzo trudny. Mieliśmy dobrych przeciwników z Włoch, USA, Kanady i Francji. Z Kanadą graliśmy w Kanadzie, więc oczywiście trudniej się grało. Żeby piąć się w górę potrzebujemy punktów. Nie możemy sobie pozwolić na porażki z rywalami w naszym zasięgu. Jak dotąd byłem usatysfakcjonowany postawy drużyny. Jednakże z meczu z Argentyną nie jestem zadowolony.
Następny mecz zagracie w piątek z Belgią. Co sądzisz o tym przeciwniku?
– To młoda drużyna, dobrzy zawodnicy, ale dla nich będzie to trzeci pojedynek z rzędu w tym tygodniu. My będziemy po dniu przerwy. Mam nadzieję, że świeży przystąpimy do spotkania i będziemy w swojej dobrej formie i wrócimy na zwycięską ścieżkę. Potem zmierzymy się z Polską.
Gliwice zachwycają
Jak ci się podoba atmosfera na hali?
– Na początku trochę mnie gabaryty hali hamowały, bo jest ogromna. Nie było jeszcze zbyt wielu widzów, ale pod koniec zrobiło się pełniej. Cieszę się, że mogłem pojawić się na boisku. W hali było było też kilku niemieckich kibiców. Moi najbliżsi nie dotarli tu, choć z Niemiec nie jest daleko. W ostatnich latach często mi towarzyszyli i widzieli już tak wiele meczów siatkówki. Liga Narodów trwa bardzo długo i jest powtarzalną imprezą. To nie igrzyska olimpijskie raz na cztery lata.
Myślisz o przyszłości w Polsce? Może o jakimś polskim klubie?
– Lubię plażę i słońce. W Polsce tego słońca trochę mało zimą. Poza tym trudno się przebić, bo jest tu tak wielu dobrych środkowych. Znalezienie miejsca też nie jest takie proste.









