PGE Projekt Warszawa dopadła zadyszka. Stołeczna drużyna na ostatnie sześć spotkań przegrała pięć. Choć stołecznych mocno rozdrażniła sobotnia porażka z Barkomem Każany Lwów, to jest to jednak wierzchołek góry lodowej. W pomeczowej rozmowie Karol Kłos przyznał, że teraz najważniejsza pozostaje Liga Mistrzów.
Drugi raz Lwowianie i druga porażka
PGE Projekt Warszawa ostatnio nie ma najlepszego czasu. Zespół dwie kolejki wstecz był na czele PlusLigi. Teraz wszystko się zmieniło, a stołeczni notują porażkę za porażką i to na wszystkich frontach. Drużyna przegrała pięć z ostatnich sześciu spotkań. Czarę goryczy przelał sobotni mecz z Barkomem Każany Lwów.
Choć Lwowianie walczą o utrzymanie, to udało im się pokonać Projekt 3:2, rewelacyjnie rozpoczynając mecz od prowadzenia 2:0. To druga wygrana Ukraińców w tym sezonie nad Warszawianami. W pierwszej rundzie także górą był Barkom, triumfując 3:0. Osamotniony Bartosz Bednorz niewiele mógł zdziałać, a podsumować spotkanie wcale nie było tak łatwo.
– Takie są tie-breaki niestety. Myślę, że najbardziej szkoda pierwszych dwóch setów, bo w tie-breaku, to jednak jedna, dwie piłki decydują tak naprawdę o przebiegu całego spotkania. Tak jak mówię, szkoda początku, że tak łatwo oddaliśmy dwa pierwsze sety. Próbowaliśmy nowych rzeczy, chcieliśmy coś poprawić, nie wyszło… fajnie jednak, że w tym trzecim secie udało się złapać rytm, że fajnie asekurowaliśmy, że nabijaliśmy na blok, ponawialiśmy akcje i myślę, że tym wygraliśmy dwa kolejne sety. Wróciła energia, ale to nie wystarczyło – powiedział po przegranym meczu na Torwarze z Barkomem Każany Lwów Karol Kłos.
Powody? Nieznane…
Ostatnie wyniki stołecznych nie napawają optymizmem. Wszystko zaczęło się od porażki z francuskim Montpellier w Lidze Mistrzów. Później Projekt pożegnał się z Pucharem Polski na etapie półfinałów, przegrywając z Asseco Resovią Rzeszów. Odbić od dna drużynie udało się w meczu z JSW Jastrzębskim Węglem – 3:1. Później jednak lepsza ponownie okazała się ekipa z Rzeszowa. Do tego wszystkiego doszła porażka w Lidze Mistrzów z Cucine Lube Civitanova, a przyczyny takich wahań nie są znane. To już nie pierwsza zadyszka zespołu w tym sezonie.
– Sam chciałbym wiedzieć z czego biorą się te obniżki formy – przyznał z uśmiechem doświadczony środkowy, dodając. – Nie wiem, nie mam na to recepty. Jakbym taką miał, to bym powiedział i już by tego nie było.
Mecz życia
W Lidze Mistrzów warszawski Projekt jest już niemal na wylocie. Ujemny bilans sprawia, że w nadchodzącym meczu stołeczni muszą iść na całość, nie oglądając się za siebie. Warunkiem dalszego grania w elicie jest pokonanie w meczu rewanżowym Francuzów. W przeciwnym razie zespołowi zostanie Puchar CEV. Coraz częściej pojawiają się też pytania o zasadność zatrudnienia przed sezonem Tommi’ego Tiilikainena, który na stanowisku trenera zastąpił Piotra Grabana.
– Myślę, że musimy wyjść z takim zaangażowaniem, jak weszliśmy dziś w trzeci i czwarty set, oraz robić to co wtedy robiliśmy. Mam tu na myśli zostawianie serducha na boisku i walkę o każdą piłkę, nic bez dotknięcia nie powinno nam wpadać – odniósł się do nadchodzącego meczu w Lidze Mistrzów były reprezentant Polski.
Decydujący mecz o pozostanie w Lidze Mistrzów stołeczni rozegrają już w środę – 28 stycznia. To wtedy podejmą Montpellier na własnym terenie, mając nadzieję na przełamanie złej passy.
Zobacz również:
Wyniki i terminarz PlusLigi sezon 2025/2026









