Reprezentacja Polski siatkarzy swój plan na ten sezon kadrowy wykonała w 100%. Biało-czerwoni nie tylko zdobyli złoto Ligi Narodów, ale triumfowali również w mistrzostwach Europy i dzięki temu zapewnili sobie olimpijską kwalifikację. – Mieć zawodników, którzy są w stane grać na tym poziomie przez pięć miesięcy, wprowadzać zmiany i cały czas móc walczyć o medal, to wiele dla mnie znaczy – powiedział trener polskiej kadry, Nikola Grbić.
Dumny i zadowolony Nikola Grbić
Reprezentacja Polski siatkarzy ma za sobą udany sezon. Jego zwieńczeniem był złoty medal mistrzostw Europy, który jednocześnie był także przepustką na igrzyska olimpijskie w Los Angeles. Tym samym biało-czerwoni pod wodzą Nikoli Grbicia w tym sezonie zdobyli wszystko, co było do zdobycia. – Jestem bardzo szczęśliwy, zadowolony i dumny. Nie wiem, kto mnie pytał jakiś czas temu o to, dlaczego prezentujemy się lepiej w Lidze Narodów niż w imprezie docelowej. To chcę tylko przypomnieć, że tak się zdarzyło tylko raz w zeszłym sezonie, gdy po triumfie w Lidze Narodów, zdobyliśmy brąz mistrzostw świata. W innych latach albo zajmowaliśmy z imprezie docelowej wyższe miejsce niż w VNL, albo mieliśmy po prostu podwójne złoto – przypomniał Nikola Grbić.
Ma on powody do dumy, bo choć jego podopieczni nie przeczą, że momentami jest ciężko, to pod jego wodzą każdy turniej reprezentacja Polski kończyła z medalem. – Jestem dumny, bo jestem trenerem tych zawodników, którzy rozumieją, gdy jestem nerwowy i nie jestem zadowolony. Albo gdy widzę, jak na treningu brakuje im odpowiedniego podejścia albo nie trenują tak jak powinni. Nie zdarza się to często, ale są sytuacje, w których od razu to widać i reaguję. Oni wiedzą, że nie jest łatwo, ale jak na końcu mamy medal, to wszystko wynagradza. Mieć zawodników, którzy są w stane grać na tym poziomie przez pięć miesięcy, wprowadzać zmiany i cały czas móc walczyć o medal, to wiele dla mnie znaczy – mówił szkoleniowiec.
Kluczowy pierwszy set
W finale mistrzostw Europy polska kadra 3:1 pokonała Francję. Mecz, a zwłaszcza premierowa partia nie była łatwa. W niej biało-czerwoni triumfowali po grze na przewagi. – Cieszyliśmy się z wygranej w pierwszym secie. Wiedzieliśmy, że nie wygramy łatwo 3:0. Nikt z nas tego nie oczekiwał. Nie byłem nerwowy. Po drugim secie ostrzegłem zespół, że może się powtórzyć to samo, co w meczu ze Słowenią przy naszym prowadzeniu 2:0. Wiedziałem, że na koniec wrócimy na swój dobry poziom – analizował spotkanie selekcjoner polskiej kadry.
Kluczowym momentem pierwszego seta okazała się być wideoweryfikacja. Z nią sztab szkoleniowy trafił idealnie, choć nie widział na początku błędu dotknięcia siatki Francuzów. – Myślami byłem już przy szykowaniu pierwszych wskazówek na drugiego seta. Chyba ktoś z góry nad nami czuwał. Uznaliśmy, że można spróbować z challengem. Atak w aut, koniec seta, więc co możemy zrobić? Wiadomo było, że skoro Leman atakował daleko od środkowego, to piłka raczej nie zahaczyła o blok. Jedyną opcją w tym przypadku pozostawało sprawdzenie dotknięcia siatki – zdradził Grbić.
Bartłomiej Bołądź nie zawiódł w ważnych momentach
Kolejnym ważnym ogniwem w tym sezonie kadrowym był Bartłomiej Bołądź. Od pierwszych piłek pokazywał, że to on będzie numerem 1. na pozycji atakującego. W wyrównanej końcówce premierowej partii wziął na swoje baraki ciężar ofensywy. – Ja wiem, że tak jak w finale VNL, tak na początku tego z Francją Bartek Bołądź nie był na swoim poziomie, bo dotknął siatki, zepsuł zagrywkę, zaatakował w aut. Był moment, w którym rozmawiałem z moim sztabem i myślałem, że będzie trzeba go zmienić. Ale końcówka pierwszego seta zagrał świetnie. Nie zagrał najlepszego meczu, ale taki moment go zbuduje. Taki zawodnik kształtuje się poprzez trudne momenty. Mam nadzieję, że te dwa finały, które w tym sezonie grał Bartek, pomogą mu na przyszłość – podsumował Nikola Grbić.

Kamil Semeniuk i Bartłomiej Lemański – ważne postacie kadry
Jedną z piękniejszych historii zakończonego właśnie sezonu kadrowego jest powrót do reprezentacji Polski Bartłomieja Lemańskiego. Środkowy nie ukrywał, że bywały dni, Kidy myślał o zakończeniu kariery. Jak powiedział trener Grbić, nie on jedyny. – Semeniuk kiedyś też mi powiedział, że na początku kariery, gdy nie mógł grać, to myślał o zakończeniu przygody ze sportem. Kiedy masz trudne momenty i je przetrwasz, to możesz tylko zrobić krok do przodu. Leman był w kadrze kilka lat temu, ja go pamiętam jeszcze, gdy pracowałem w ZAKSIE jako trener. Wtedy nie był na takim poziomie, na jakim jest teraz – powiedział Grbić i pochwalił swojego środkowego. – Bardzo podoba mi się jego spokój, podejście. Jest perfekcjonistą. Po każdym ataku, a nawet punktowym serwisie, szuka rzeczy, które mógłby poprawić. Wczoraj powiedziałem mu: „Leman, fantastycznie jest być perfekcjonistą, bo nie zabraknie ci motywacji do pracy nad sobą. Ale minus jest taki, że nigdy nie będziesz w pełni usatysfakcjonowany” – opowiadał trener reprezentacji Polski.









