Ziraat Bankası Ankara po świetnym i pełnym emocji meczu pokonał w pierwszym finałowym starciu Pucharu CEV Asseco Resovię 3:2. Tie-break rozgrywany na przewagi zakończył rozgrywający gości, Murat Yenipazar i jego zagrywka. – Trener prosił, żebym zaserwował do 1. strefy, a ja powiedziałem, że nie. To nie pierwszy raz, kiedy moja zagrywka tak przechodzi. Po meczu powiedziałem Adrianowi Staszewskiemu, że na pewno widział wideo i zdaje sobie sprawę, że często tak zagrywam – mówił bohater końcówki w rozmowie ze Strefą Siatkówki.
Podpromie dało radę
Cztery z pięciu rozegranych na Podpromiu setów pierwszego meczu finałowego Pucharu CEV kończyło się różnicą zaledwie dwóch oczek. Spotkanie obfitowało w zwroty akcji, wiele niesamowitych i pełnych obron wymian. Trudno więc się dziwić, że kibice w rzeszowskiej hali byli głośni. – To coś niesamowitego. Kibice naprawdę dali czadu, robili wszystko, że by utrudnić nam grę, ale nie mam im tego za złe. Uwielbiam Polaków, uwielbiam jak podchodzą do siatkówki – mówił Murat Yenipazar. Rozgrywający Ziraatu dwa sezony temu występował w PlusLidze, więc doskonale wie, o czym mówi.
Emocje do samego końca
Pojedynek Asseco Resovii z Ziraatem Ankara było nieprzewidywalne od początku do końca. Ostatecznie wszystko rozstrzygnęło się w tie-breaku, do tego granym na przewagi. – To był niesamowicie wyrównany mecz. Nie miało znaczenia, czy któryś z zespołów miał pięć punktów przewagi, obie strony były w stanie odrabiać straty – nikt nie jest w stanie tego zrozumieć. To to był mecz godny finału Pucharu CEV – przyznał zachwycony rozgrywający.
Zagrywka na wagę zwycięstwa
To właśnie Yenipazar zdobył ostatni punkt w trwającym prawie 2,5 godziny meczu. Wszystko dzięki jego zagrywce. Turek słynie z trudnego serwisu, ale tym razem z premedytacją nie uderzył zbyt mocno. Piłka uderzyła w siatkę, ale wpadła w strefę numer cztery, gdzie nie było żadnego z zawodników Asseco Resovii. – Trener prosił, żebym zaserwował do 1. strefy, a ja powiedziałem, że nie. To nie pierwszy raz, kiedy moja zagrywka tak przechodzi. Po meczu powiedziałem Adrianowi Staszewskiemu, że na pewno widział wideo i zdaje sobie sprawę, że często tak zagrywam. To nie był przypadek. Trener był zestresowany, każdy był. To kwestia wyczucia, czasem szkoleniowiec powinien cię uspokajać. To jednak kwestia indywidualna – przyznał rozgrywający.
Półfinały czekają
Podopieczni Mustafy Kavaza na razie czekają na rozpoczęcie półfinałowej rywalizacji na krajowym podwórku. W sezonie zasadniczym ligi tureckiej Ziraat zajął 1. miejsce w tabeli. Turecki rozgrywający nie ukrywał, że zarówno finał Pucharu CEV z Asseco Resovią, jak i półfinał z Itasem Trentino sporo kosztował jego i jego drużynę. – To był jeden z bardziej wymagających meczów. Ten oraz rywalizacja z Itasem Trentino. Nie mieliśmy okazji grać takich spotkań w lidze tureckiej. Nie mówię, że to liga o niższym poziomie, ale to największa arena, to w europejskich pucharach grają najwięksi zawodnicy. W każdej akcji musisz dać z siebie 100% – potwierdził Yenipazar.
Tomasz Fornal – już na niego czekają w Ankarze
Ziraat Ankara od lat stanowi czołówkę tureckiej ekstraklasy. Wydaje się, że jeszcze mocniejszy będzie w nowym sezonie. Do drużyny dołączy Nimir Abdel-Aziz oraz jedna z największych gwiazd PlusLigi – Tomasz Fornal. Przyjmujący Jastrzębskiego Węgla chyba nie musi się martwić o atmosferę w nowym środowisku. – Po pierwsze, Tomek – zadzwoń do mnie, albo zaobserwuj mnie na Instagramie – chce być twoim przyjacielem w Ankarze! Tylko powiedz, czego potrzebujesz, wszystko w Ankarze załatwimy – mówił z uśmiechem Yenipazar.
Turecki rozgrywający zdaje sobie sprawę, że transfer Fornala będzie wartością dodaną do jego ekipy. Nie tylko jeśli chodzi o umiejętności siatkarskie. – Miałem okazję grać tylko przeciwko niemu, więc wiem, że to naprawdę mocny zawodnik. Z drugiej strony, obserwując go, jestem przekonany, że świetnie będzie być jego kolegą z drużyny. To w tym momencie jeden z najlepszych siatkarzy i będzie nam w zespole potrzebny w każdym meczu. Mam wrażenie, że świetnie będzie do nas pasował. Może być supergwiazdą – już nią jest – ocenił Murat Yenipazar.
Rewanżowe spotkanie finału Pucharu CEV odbędzie się w Ankarze, w środę 9 kwietnie o godzinie 17:30.