Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Mateusz Kańczok: W meczach finałowych nie będziemy kalkulować

Mateusz Kańczok: W meczach finałowych nie będziemy kalkulować

fot. Klaudia Piwowarczyk

W meczach finałowych nie będziemy się zastanawiali, kto jest lepszy. wyjdziemy na boisko i będziemy walczyć. Ten finał jest dla nas nagrodą, na pewno nie poddamy się. O ewentualnych, kolejnych scenariuszach będziemy zastanawiali po finale – powiedział Mateusz Kańczok, siatkarz MKS-u Będzin.

Wygraliście trzeci mecz półfinałowy z Avią Świdnik bardzo pewnie. Jeśli mielibyśmy jednak porozmawiać o całej rywalizacji, to była ona dla was bardzo wymagająca. W pierwszym meczu wygrywaliście 2:0, a w trzecim secie prowadziliście 23:22. Finalnie niespodziewanie przegraliście to starcie, co było wielką sensacją. Niektórzy zaczęli już skreślać MKS przed drugą potyczką chociażby z uwagi na halę czy właśnie tę porażkę. Jakby pan opisał cały trójmecz?



Mateusz Kańczok: – Przegraliśmy pierwsze spotkanie i to ustawiło nas w trochę trudnej sytuacji. Znaliśmy świdnicką halę z meczu w rundzie zasadniczej i wiedzieliśmy, że była trudnym obiektem, a także będzie w niej komplet kibiców. To spowodowało, że nasz margines błędu zmniejszył się do minimum, stąd takie duże emocje. Zdawaliśmy sobie sprawę, że nie ma się już gdzie cofnąć i trzeba wygrać kolejne pojedynki. Zaczęliśmy od meczu na wyjeździe i udało się wygrać 3:1 bez tie-breaka, co jest całkiem istotne. Przyjechaliśmy na własny teren i postawiliśmy kropkę nad “i”. Myślę, że w tym starciu zdominowaliśmy drużynę ze Świdnika i bezdyskusyjnie wygraliśmy ten mecz, dzięki czemu meldujemy się w finale. 

Jakie były założenia na ten decydujący mecz? Rywal popełnił w trzecim starciu wiele błędów własnych, ale wy postawiliście mocno na zagrywkę, w której bardzo dobrze wam szło. Byliście nie do zatrzymania w ataku, a także blok funkcjonował należycie. Czytaliście grę przeciwnika jak z nut.

– Tutaj nie trzeba za dużo wymyślać i dokładać pomysłów taktycznych. Znamy drużynę Avii, bo graliśmy z nią trzeci mecz półfinałowy, więc od strony taktycznej dokładnie wiedzieliśmy, co mamy zagrać. W tym meczu musiało nam to po prostu wyjść i też wyszło. Potwierdziliśmy zatem, że jesteśmy mocniejszą drużyną.

Na przełomie dwóch ostatnich spotkań, czyli tym wyjazdowym oraz domowym i zarazem decydującym nietrudno jest wspomnieć o pana dobrej postawie. W końcówkach setów w Świdniku sprawował się pan świetnie w polu zagrywki, serwując kilka asów, a w Będzinie zdobył dwanaście punktów w ataku. Nie wstrzymywał pan ręki, tak więc nie pozostaje nic, jak tylko pogratulować. 

– Dziękuję bardzo. Niezmiernie się cieszę, że mogłem pomóc drużynie. To prawda, najbardziej cieszy mnie moja dyspozycja na zagrywce, ponieważ był to taki element, z którym zawsze miałem problemy. Dzisiaj czuję, że pomagam i w tym elemencie zdobywam punkty, co mnie bardzo mocno cieszy.

Jesteśmy aktualnie w trakcie najważniejszego momentu sezonu, a więc fazie play-off. Wasza drużyna rozgrywa spotkania na dobrą sprawę co 3-4 dni. Starcza wam sił na jeszcze więcej gry? Jak gospodarujecie siłami i czy nie odczuwacie zmęczenia? Intensywność grania jest naprawdę bardzo duża. 

– To prawda. Wydawałoby się, że tak mogłoby być, że w niektórych momentach zabraknie siły, ale w tej fazie rozgrywek trzeba to trochę nadrabiać, grać na emocjach i w ten sposób kontestować braki dni wolnych. Myślę, że braki fizyczne nie będą naszym problemem. 

Już w poniedziałek stoczycie pierwszy mecz finałowy z BBTS-em w Bielsku-Białej. W fazie zasadniczej nie leżał wam ten rywal, wszak przegraliście 1:3 oraz 2:3. Jak aktualnie zapatrujecie się na nadchodzące batalie? W końcu będą to zarazem najważniejsze i najbardziej wymagające spotkania w całym sezonie. Ponadto ekipa z Bielska już od samego początku rozgrywek stawiana jest w roli największego faworyta do zdobycia mistrzostwa I ligi.

– Sytuacja jest o tyle prosta, że nie trzeba się zastanawiać, nastawiać ani kalkulować, bo jedyne co się liczy to zwycięstwo w tym meczu. To, czy mamy szanse, czy nie okaże się w poniedziałek, w piątek i niedzielę. Myślę, że w tym przypadku jest ten komfort, że gramy sobie w nagrodę, jesteśmy w finałach i jedyne co możemy to ten finał wygrać. 

Jeżeli wygracie finałową rywalizację to automatycznie awansujecie do PlusLigi. W przypadku ewentualnej porażki jednak nie wszystko będzie stracone, ponieważ przyszłoby wam grać mecze barażowe ze Stalą Nysa. Jak pan ocenia szanse na awans do elity, spoglądając na sytuację, w której znajdujecie się aktualnie?

– Planem jest wygranie z BBTS-em w trzech meczach, a ewentualnie w pięciu i zakończenie sezonu. Będziemy się martwić innymi scenariuszami po finale.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2022-04-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2022 Strefa Siatkówki All rights reserved
Piksel Facebooka jest używany do celów remarketingowych, co oznacza, że umożliwia STS wyświetlanie reklam opartych na zainteresowaniach użytkownikom naszej witryny, gdy odwiedzają oni Facebooka lub inne strony internetowe, które również mają zintegrowany piksel Facebooka. Ma to na celu wyświetlanie odpowiednich reklam, które Cię interesują, dlatego dane osobowe są przetwarzane w celach reklamowych, analitycznych, marketingowych, profilowania i śledzenia. Podstawą prawną przetwarzania wymienionych danych jest Twoja zgoda, zgodnie z art. 6 ust. 1 s. 1 lit. RODO - akceptując wyrażasz zgodę na zainstalowanie na twoim urządzeniu piksela Facebooka.
Wyrażam zgodę