Trwa ostatni dzień turnieju Siatkarskiej Ligi Narodów. W chińskim Nankin kolejne pewne zwycięstwo odniosły Czeszki, które niemalże zmiotły z parkietu reprezentację Tajlandii. One pomału wyrastają na „czarnego konia” tej imprezy. W drugim spotkaniu pięciosetowy bój stoczyły Belgijki i Serbki. Ostatecznie dwa punkty na swoim koncie mogły zapisać siatkarki z Belgii. Ostatnim meczem tego turnieju będzie starcie: Chiny – Polska.
Brak im jakości i stanowczości
Mecz otworzyła Thatdao, ale potem było już gorzej. Już w drugiej wymianie Azjatki nadziały się na blok Eli Koulisiani, a przewaga Czeszek zaczęła niebezpiecznie rosnąć – 6:2. Kolejna blok dołożyła Magdalena Jehlarova, zaś nieśmiałe próby Sasipaporn i Pimpichayi na niewiele się zdawały. Po jednym z mocniejszych ataków Moniki Brancuskiej było już 18:11. Parę minut później 1:0 prowadziły Czeszki – 25:21.
Druga partia, to także koncert Europejek, które jednocześnie spuściły nieco z tonu. Wykorzystały to Tajki, choć i tak końcowo pozostały daleko w tyle. Rewelacyjny fragment gry odnotowała Helena Grozer, która wraz z Moniką Brancuską rozdawały karty. Po drugiej stronie siatki odpowiedzieć próbowała jedynie kapitan zespołu, Pimpichaya. Azjatki miały swoje szanse, ale od stanu 17:18 wynik całkowicie się rozjechał. Gdyby nie błędy Czeszek, to set zapewne skończyłby się szybciej, lecz sąsiadki Polek i tak umocniły się na przodzie – 25:19. Trzecia część meczu całkowicie pogrążyła pogubione Tajki. Spotkanie zwieńczyła długa wymiana, a decydujący cios rywalkom zadała blokiem Ema Kneiflova – 25:11.
Tajlandia – Czechy 0:3
(14:25, 19:25, 11:25)
Składy zespołów
Tajlandia: Thatdao (6), Sasipaporn (4), Natthanicha, Pimpichaya (8), Ajcharporn (4), Kaewkalaya (1), Piyanut (libero) oraz Pornpun, Kanyarat (1), Warisara (3), Papatchaya, Kantima (1)
Czechy: Grozer (9), Koilisiani (9), Jehlarova (12), Mlejnkova (8), Smidova (3), Brancuska (14), Digrinova (libero) oraz Kneiflova (2), Svobodova (4), Dostalova (libero), Grabovska, Orvosova (2), Rejmanova
Lepiej nie można było wejść w mecz
Bez Tijany Bosković Serbki zdecydowanie nie mają takiej siły rażenia. Mimo wszystko praca Zorana Terzicia przynosi efekty. Nie zmienia to jednak faktu, że świetnie przygotowane do tego sezonu są Belgijki, które w mecz z byłymi mistrzyniami świata weszły znakomicie. Od ataku z przechodzącej zaczęła Pauline Martin, a po bloku Britt Herbots na Zubić zrobiło się 6:4. Odpowiedzieć na to starała się Aleksandra Uzelac, lecz dziś ewidentnie nie miała dnia. Choć Serbki doprowadziły do remisu po 11, a do ataku zerwała się Anja Zubić, to zaraz rezultat znów się rozjechał – 18:13. Błędom czempionek nie było końca, a z prowadzenia 1:0 cieszyły się Belgijki – 25:20.
Ciekawie było w drugim secie, który znów jednak obnażył niedociągnięcia Serbek. Kąsać przeciwniczki chciała Hena Kurtagić, po której asie było 4:2. Na posterunku była jednak Pauline Martin – 7:7. Podobać mogła się gra Elise Van Sas, a wykorzystywane były też Lemmens i Demeyer. Po asie belgijskiej rozgrywającej zrobiło się już 20:15. Pomysłu na grę dalej nie miała jednak Sladana Mirković, a mało efektowną Uzelac na dobre zastąpiła Branka Tica. Zmiany przyszły jednak za późno. Partię natomiast zagrywką w aut domknęła Kurtagić – 22:25 (0:2).
Kolejny tie-break i znów w plecy
Postawione pod ścianą Serki postanowiły o siebie jeszcze zawalczyć. Drużyna nie miała nic do stracenia. Cenne oczka dokładała od siebie Maja Aleksić, lecz prym niezmiennie wiodła Anja Zubić. Nie do zatrzymania na lewej flance była również Vanja Ivanović i ta gra Serbek faktycznie zaczynała się kleić – 5:1, 7:4, 12:7. Reagować starała się Martin, która jednak była już mocno obciążona. Wówczas sprawy w swoje ręce wzięła Britt Herbots, lecz ten set i tak uciekł Belgijkom – 21:25 (1:2). Podobnie wyglądała czwarta część meczu, gdzie znów kluczowy okazał się dystans. Byłe mistrzynie świata nie dały sobie odebrać punktów, doprowadzając do remisu 2:2 – 25:20. Decydujące oczko dołożyła zaś Maja Aleksić.
Tie-break, to już loteria, lecz nauczone piątym setem z Polkami Serbki wiedziały, że nie mogą dać sobie wejść na głowę. Po ataku w aut Anny Koulberg podopiecznym trenera Terzicia udało się odrobić straty – 7:7. Przez moment oba zespoły grały punkt za punkt – 9:10. Końcowo jednak lepsze były Belgijki, a całość domknęła atakiem Pauline Martin – 15:12.
Belgia – Serbia 3:2
(25:20, 25:22, 21:25, 20:25, 15:12)
Składy zespołów
Belgia: Van Sas (6), Herbots (18), Lemmens (7), Demeyer (5), Martin (24), Fransen (8), Debouck (libero) oraz Bertels, Koulberg, Nagels, Deleu (4)
Serbia: Ivanović (13), Mirković (4), Kurtagić (13), Zubić (20), Aleksić (13), Uzelac (9), Gocanin (libero) oraz Perović, Bukilić, Antonović, Tica (14)
Zobacz również:
Wyniki i terminarz Ligi Narodów siatkarek 2026









