Reprezentacja Polski siatkarzy ma za sobą już trzeci mecz w Lidze Narodów. Po wygranej i jednej porażce biało-czerwonych czekał pojedynek z Japończykami. Spotkanie od początku nie należało do łatwych, a końcowo lepiej zaprezentowała się grupa siatkarzy z Kraju Kwitnącej Wiśni – 3:2. Teraz Polaków czeka dzień przerwy. W niedzielę biało-czerwoni zagrają z Ukraińcami.
Kontrująca Japonia i błędy serwisowe Polaków
Bardzo wyrównany charakter miał początek tego spotkania. Polacy bardzo dobrze prezentowali się w ofensywie. Jan Firlej korzystał z każdej możliwej opcji, ale świetnie rozumiał się przede wszystkim z Szymonem Jakubiszakiem. Często więc uruchamiał środek. Przewaga biało-czerwonych utrzymywała się od stanu 5:7. Japończycy sporo bronili, ale nie zawsze potrafili to wykorzystać w kontrach. Gdy jednak zaczęli poprawiać te mankamenty, sytuacja się odwróciła – 14:13. Atutem Polaków był blok, gdy wreszcie udało się zatrzymać Takahashiego, znów prowadzenie było po naszej stronie. Niepotrzebne były jednak błędy serwisowe po udanych akcjach. W odpowiedzi Yuji Nishida posłał serię mocnych zagrywek i zrobiło się 20:18 dla Japonii. Decydujący fragment seta również należał do rywali.
Alaksiej Nasewicz dał jasny sygnał
Taka sama szóstka rozpoczęła drugą odsłonę. Dobry poziom w ofensywie utrzymywał Alaksiej Nasewicz, ale po drugiej stronie miał rozpędzonego Tatsunori Otsukę na lewym skrzydle. Dynamiczna gra Japończyków sprawiała niemałe problemy Polakom w defensywie. Remis utrzymywał się do stanu 5:5, a później ekipa z Azji rozpoczęła swój marsz. Mógł na to podziałać tylko polski blok. Gdy do tego dobrą kiwkę dołożył Aleksander Śliwka, w końcu coś ruszyło po naszej stronie – 11:14. Wychodziło wszystko, a gdy asem serwisowym popisał się Lemański, było już pięć „oczek” przewagi na koncie Polaków. Cały czas brylował w ataku Nasewicz, nieźle radził sobie też Śliwka. W końcówce granie punkt za punkt wystarczyło, by doprowadzić do przełamania.
Taki rywal nie wybacza niewykorzystanych szans
Dwie akcje przegrane przez biało-czerwonych otworzyły trzeciego seta. Przestał kończyć swoje ataki Michał Gierżot. Sytuację ratowała jednak gra środkiem (4:4, 7:7). Później Japończycy zatrzymali Śliwkę i odskoczyli na dwa „oczka”. Biało-czerwoni znów uruchomili swój atut, czyli blok i szybko wyrównali stan na 11:11. Przez moment gra toczyła się punkt za punkt, ale z korzyścią dla Azjatów. Po asie serwisowym Kento Miyaury, prowadzili 20:18. Nic nie zmieniło się w końcówce, bo rozpędzeni Japończycy wciąż robili swoje na kontrach.
Ran Takahashi dopełnił dzieła
Kolejna odsłona również rozpoczęła się od wyrównanej gry. Gierżot wrócił do lepszej dyspozycji, a asem serwisowym przywitał się Nasewicz. Znów jednak Japończycy dostawali wiele okazji do kontrataków, dzięki czemu odskoczyli na 6:4. Gdy asa dołożył Hideomi Fukatsu, dystans jeszcze się zwiększył. Bardzo trudno było zdominować Japończyków, którzy świetnie radzili sobie z polskim blokiem. Nasewicz doprowadził do remisu 11:11, a przy niezłym przyjęciu udało się nawet wyjść na jeden punkt przewagi. Znów zawiązała się wymiana (14:14, 17:17), ale więcej szczęścia w decydującym momencie mieli biało-czerwoni.
Mocne zagrywki Rana Takahashiego dały Japończykom zapas 3:1 w tie-breaku. W ofensywie Miyaura i Nasewicz wymieniali się ciosami. Wynik cały czas był jednak po stronie azjatyckiej ekipy. Japończycy ponownie przejęli stery po ataku Nishidy. As serwisowy Takahashiego sprawił, że ich zapas wynosił już trzy punkty. Od stanu 11:11 gra rozpoczęła się od nowa. Błędy serwisowe jednak odebrału Polakom szansę na zwycięstwo.
Japonia – Polska 3:2
(25:21, 21:25, 25:21, 22:25, 17:15)
Składy zespołów
Japonia: Nishida (5), Fukatsu (3), Otsuka (15), Yamauchi (12), Kentaro (4), Takahashi (26), Ogawa (libero) oraz Miyaura (16), Tomita, Kai (3), Eiro, Larry
Polska: Nasewicz (24), Lemański (16), Śliwka (12), Gierżot (14), Jakubiszak (12), Firlej (2), Granieczny (libero) oraz Ciunajtis (libero), Majchrzak, Firszt, Bakaj, Gomułka (4)
Zobacz również:
Wyniki i terminarz Ligi Narodów siatkarzy 2026









