Strona główna » Liga Narodów. Sprawiły sensację, a teraz zagrają z Polkami. Na co stać Czeszki?

Liga Narodów. Sprawiły sensację, a teraz zagrają z Polkami. Na co stać Czeszki?

inf. własna

fot. volleyballworld.com

Liga Narodów siatkarek wystartowała! Po meczu Polek do boju wkroczyły Tajki i Serbki. Mimo braku największych gwiazd mistrzynie świata wygrały 3:0. W kolejnym spotkaniu w Nanjing przed własną publicznością Chinki podejmowały Czeszki. Choć w trzecim secie zrobiło się gorąco, to Czeszki nie dały odebrać sobie punktów, zwyciężając 3:0.

Powrót na salony?

Po meczu Polek, jako kolejne Ligę Narodów zainaugurowały Tajki i Serbki. Zwłaszcza byłe mistrzynie świata miały nadzieję na szybkie rozstrzygnięcie, i tak też w istocie było, bowiem podopieczne Zorana Terzicia wygrały 3:0. To dobre otwarcie dla drużyny, która przed rokiem na VNL była jednym z największych rozczarowań.

Świetnie w mecz weszła Aleksandra Uzelac, której wtórowała Anja Zubić. Podobać mogła się także gra Sladana Mirković, która doskonale obsługiwała wszystkie swoje koleżanki. Mimo wszystko Tajki nie zwalniały, a wynik wciąż oscylował wokół remisu – 3:3, 7:7, 13:13. Azjatki miały swoje momenty, zaś za sznurki po ich stronie pociągały głównie Sasipaporn i Pimpichaya. Po dwóch asach z rzędu Mai Aleksić było jedna 18:14 dla Serbek. W końcówce Tajki znów ruszyły z miejsca, a set zakończył się krótką grą na przewagi, gdzie lepsze były Europejki – 26:24.

Początek drugiego seta znów należał do duetu Uzelac-Zubić. Kontrować to starała się Ajcharaporn, ale na prowadzeniu były Serbki  – 7:4. W końcu jednak oponentki odrobiły zaległości, a po bloku Kantimy zrobiło się 9:9. Problemy z kończeniem piłek miała w meczu otwarcia Tica, zaś po stronie Tajek, wciąż swoje robiła Sasipaporn. Z czasem wynik znów się rozjechał – 20:16. Tajki podjęły co prawda jeszcze rękawice, ale partię domknęła blokiem Hena Kurtagić – 25:22. Jednostronnie było w trzecim secie. Pogubione Azjatki za nic nie były w stanie odczytać zamiarów Mirković. Zoran Terzić w końcu obserwował wszystko ze spokojem, a w obronie szalała Bojana Gocanin. Sama Papatchaya niewiele mogła zrobić. Parędziesiąt minut później było już po zawodach, gdzie z wygranej 3:0 cieszyły się byłe mistrzynie świata – 25:19.

Tajlandia – Serbia 0:3
(24:26, 22:25, 19:25)

Składy zespołów
Tajlandia: Pornpun, Thatdao (6), Sasipaporn (7), Pimpichaya (7), Ajcharaporn (4), Kaewkalaya (3), Piyanut (libero) oraz Kalyarat (libero), Papatchaya (7), Natthanicha (1), Kantima (6), Wimonrat (1)
Serbia:
Mirković (1), Kurtagić (11), Zubić (13), Aleksić (10), Uzelac (17), Tica (4), Gocanin (libero) oraz Ivanović (3), Miljević

Czeszki wysłały sygnał biało-czerwonym!

O spory rozczarowaniu mogą mówić z kolei reprezentantki gospodarzy. Chinki przed własną publicznością przegrały z Czeszkami, i to aż 0:3. Tym samym sąsiadki z południa wysłały sygnał polskim kadrowiczkom, z którymi o punkty zawalczą już w czwartek.

Takim samym wynikiem, i to znów z korzyścią dla Czeszek, zakończyła się też druga partia. Dobre wejście odnotowała Wang A.O., wspierając Tang x. Swoje dokładała jeszcze Dong Y.H., ale stale więcej do powiedzenia miały reprezentantki starego kontynentu – 4:6, 12:10. Ten set pokazał dobitnie, jak przewrotna bywa siatkówka, zaś serią zagrywek popisała się Kveta Grabovska. W końcu rezultat całkiem się rozjechał, a pewne siebie Czeszki umocniły się na prowadzeniu – 25:20 (2:0). Nic nie było w stanie zagrozić przewadze Europejek, a seta domknęła Monika Brancuska.

I to u siebie…

Europejki, mimo przeciętnego wejścia w mecz, konsekwentne grały swoje. Lepiej prezentowały się gospodynie, ale było to chwilowe, a wyjściowa szóstka dała ciała. Po bloku Moniki Brancuskiej jej drużyna stanęła w miejscu. Choć od początku na rzęsach stawała Tang X., co w połączeniu z czujną na siatce Guo Z.N. przełożyło się na prowadzenie – 8:5. Szybko zareagowała jednak Ela Koulisiani. Wszystko co dobre dla Czeszek zaczęło się od zagrywek Pavli Smidovej. Ręki w ataku nie zwalniała natomiast Michaela Mlejnkova, prowadząc swoją drużynę do wygranej na otwarcie – 25:20.

Trzecia partia, to już zupełnie inna bajka. Marzące o przełamaniu i dobrym starcie Chinki, zdecydowały się postawić niespodziewanym faworytkom pojedynku. Obie drużyny szły łeb w łeb – 5:5, 13:13. Czasy na żądanie nie brakowało, zaś mała zadyszka załapała Zhuang Y.S., czy dotychczasową frontmenkę – Tang x. Na posterunku była jednak Helena Grozer. Wciąż szalała natomiast Brancuska, na którą Azjatki nie mogły znaleźć patentu. Swój zwycięski marsz kontynuowała Magdalena Jehlarova, która wspomagała bohaterki. Całość dostarczyła wielu wrażeń, a ostateczny cios Chinkom zadała ich liderka – Tang X. – 24:26 (0:3).

Chiny – Czechy 0:3
(20:25, 20:25, 24:26)

Składy zespołów
Chiny: Zhuang Y.S. (7), Tang X. (18), Zhang Z.X., Chen H.Y., Dong Y.H. (9), Gou Z.N. (7), Ni F.F. (libero) oraz Gong X.Y. (6), Wang A.Q. (10), Li C.X., Xie S.Y., Zhu X.C.
Czechy: Grozer (10), Koulisiani (4), Jehlarova (8), Mlejnkova (18), Grabovska, Brancuska (17), Digrinova (libero) oraz Smidova, Orvosova, Rejmanova

Zobacz również:

Wyniki i terminarz Ligi Narodów siatkarek 2026

PlusLiga