Za nami kolejny dzień zmagań w Lidze Narodów siatkarek 2026. Rewelacyjnie z Ukrainkami zagrały Japonki, a świetna postawa Mayu Ishikawy dała Azjatkom wygraną 3:1. Bohaterek było jednak zdecydowanie więcej. W drugim meczu Francuzki starały się z Amerykankami. Tutaj lepsze były reprezentantki USA, lecz wygraną dał im dopiero tie-break.
Odbijanie piłeczki
Od błędów mecz rozpoczęły Japonki, ale wtedy sprawy w swoje ręce wzięła Mayu Ishikawa. Był to czas, kiedy siatkarki z Kraju Kwitnącej Wiśni nieśmiało kąsały, nieśmiało przygotowując sobie grunt pod ucieczkę – 5:4. Odpowiedzieć na to starała się Diana Meliushkyna, a cenne oczko blokiem dołożyła Daria Sharhorodska, powstrzymując Sato. Po bloku Yuliia Dymar Ukrainki dalej trzymały się swojego – 13:12, i nic nie zwiastowało tragicznego końca seta. Doskonale zagrały też Yoshino Sato i Nanami Seki, dając Azjatkom prowadzenie 1:0 – 25:20.
Tak piorunująca końcówka w wykonaniu faworytek nieco uśpiła ich czujność. Myślały one, że mecz pomału wygra się sam, a przy tak skutecznej obronie i wielu przedłużonych akcjach Ukrainki w końcu wysiądą kondycyjnie. Nic jednak bardziej mylnego… Seriami punkty zdobywały Diana Meliushkyna i Oleksandra Milenko. Pozostałe koleżanki dokładały pojedyncze oczka, a i trener Jakub Głuszak mógł w końcu odetchnąć z ulgą. Jego drużyna zaprezentowała pełen wachlarz umiejętności, a po ataku w aut Shihihary było już 1:1 – 25:16.
Nic nie wygra się samo…
Przegrana w drugim secie dała Japonkom do myślenia. Po asie Mayu Ishikawy Azjatki prowadziły w trzeciej części 2:0. Odpowiadać na to wszystko ciągle starała się Milenko, ale różnica była spora od początku. Po asie serwisowym Ayaki Araki było już 7:1 dla nominalnych gościń. Ukrainki rzuciły się do odrabiania strat, lecz realnie nic im to nie dało – 7:14. Dobre wejście odnotowała jeszcze Marta Fedyk, i tyle by było z pozytywów. Kapitalnie zagrała natomiast Yoshino Sato, która tylko w tym secie punktowała 7 razy. Odpowiedni rytm złapała też Yukiko Wada i za moment na prowadzeniu znów znalazły się Japonki – 25:16 (2:1).
Czwarta odsłona była poniekąd formalnością. Większych skrupułów nie miały dążące do jak najszybszego zakończenia meczu Azjatki. Niesamowite rzeczy wyczyniały Wada i Ishikawa, które na wszystkie zagrania Europejek miały własną odpowiedź. To właśnie kapitan zespołu Maya Ishikawa, skończyła decydującą piłkę, gwarantując swojej drużynie komplet punktów – 25:20.
Ukraina – Japonia 1:3
(20:25, 25:16, 16:25, 20:25)
Składy zespołów
Ukraina: Milenko (17), Meliushkyna (13), Sharhorodska (6), Artyshuk (7), Dymar (6), Kotar (3), Boiko (libero) oraz Lutsenko (libero), Dorsman (4), Danchak (1), Nuda, Fedyk (3)
Japonia: Wada (16), Araki (6), Ishikawa (22), Sato (19), Seki (3), Yamada (9), Kojima (libero) oraz Sakae, Airi (1) Shihihara, Miyabe, Kitamado
Będzie długie granie?
Po paru dniach Ligi Narodów formy dalej szukają Amerykanki. Dodatkowo Erik Sullivan postawił na zmienniczki, a spotkanie z Francuzkami zakończyło się dopiero w tie-breaku. Początek meczu należał do Iman Ndiaye, zaś o asa pokusiła się Leia Ratahiry – 3:1. Amerykankom sygnał do ataku dała blokiem Maya Banks. Amerykanki pomału zaczęły wychodzić na prostą. Ręki w ataku nie zwalniała Simone Lee-Wank, gdzie zrobiło się 10:5. Reprezentantki USA konsekwentnie grały swoje. Asa dołożyła jeszcze Banks. Seta natomiast parę minut później blokiem zamknęła Jordan Thompson – 25:21 (1:0).
Na żyletki grano też w drugiej części. Blokiem punktowała Enora Danard-Selosse, a mocnym ogniwem po stronie Trójkolorowych był Helena Cazaute – 6:5. Asa upolowała jeszcze Fatoumata Fanguedou, podczas gdy na to wszystko starała się odpowiedzieć Wang. Rezultat stale oscylował wokół remisu. Końcowo o wygranej Francuzek zadecydował sam finisz – 25:23 (1:1).
Cios za ciosem
Decyzje kadrowe trenera Sullivana nie do końca się broniły. Oba zespoły dalej biły się punkt za punkt, a trzecia partia wydawała się nie mieć końca. Ostoją Europejek była para Leia Ratahiry i Fatoumata Fanguedou. Na tyłach szalała natomiast Juliette Gelin. Po drugiej stronie siatki ofiarnie o każdy punkt walczyły Wank oraz Banks, a także wtórujące tej dwójce Stephanie Samedy. Status quo został jednak utrzymany. Trzecia partia padła łupem reprezentantek USA – 27:25, a czwarta zakończyła się wygraną Francuzek do 23 (2:2).
O losach spotkania zadecydował więc tie-break, gdzie po raz pierwszy intensywność była nieco mniejsza. Obie strony miały już w nogach cztery ciężkie sety, a lepiej w tym wszystkim odnalazły się Amerykanki. Decydującą odsłonę otworzyła Samantha Francis. Długich wymian nie brakowało, a ciężar gry po stronie Europejek brała na siebie Leia Ratahiry. Z czasem różnica podopiecznych Sullivana rosła – 10:7. Końcowo to właśnie one triumfowały, a decydujący cios zadała Maya Banks – 15:11.
Francja – USA 2:3
(21:25, 25:23, 25:27, 25:23, 11:15)
Składy zespołów
Francja: Cazaute (15), Ratahiry (26), Ndiaye (17), Fanguedou (15), Sylves (5) Selosse (1), Gelin (libero) oraz Depie, Cholet, Chameaux, Jaegy, Rotar (4), Bah
USA: Wank (24), Ka’aha’aina-Torres (2), Banks (16), McCage (7), Samedy (20), Francis (7), Hentz (libero) oraz Rodriguez, Thompson (1), Fairbanks, Eggleston (1)
Zobacz również:
Wyniki i terminarz Ligi Narodów siatkarek 2026



![Transfery siatkareskie [25.07] – Asseco Resovia rozpoczęła ogłaszanie nowych nazwisk](https://siatka.org/wp-content/uploads/2026/07/Sklejka-siatka-1200x800-71-375x250.jpg)





