Strona główna » Liga Narodów. Przebudzenie Kuby na ostatniej prostej. Niesamowita passa Japonii trwa

Liga Narodów. Przebudzenie Kuby na ostatniej prostej. Niesamowita passa Japonii trwa

inf. własna

fot. volleyball.world

Reprezentacja Kuby od początku zmagań w Lidze Narodów nie błyszczy formą. Drużyna z Ameryki Środkowej dopiero w ostatnim tygodniu fazy zasadniczej zanotowała dwa zwycięstwa z rzędu. Zespół z Robertlandy Simonem w składzie błyskawicznie rozprawił się najpierw z Belgią (3:0), a następnie po ciężkiej walce wyszarpał triumf nad Argentyną. Na przeciwnej półkuli jest Japonia, która dołożyła kolejne zwycięstwo i tym samym z kompletem zwycięstw utrzymuje się na fotelu lidera Ligi Narodów.

Reprezentacja Kuby w dwóch pierwszych turniejach Siatkarskiej Ligi Narodów nie wygrała ani jednego spotkania i zajmowała ostatnie miejsce w tabeli. Jednak trzeci tydzień zmagań w japońskiej Osace jest dla Kubańczyków znacznie bardziej udany. W środę bez starty seta pokonali Belgów. Z kolei w piątkowy poranek polskiego czasu stoczyli zacięty bój z reprezentacją Argentyny, która również nie błyszczy podczas tegorocznego VNL-u. Pojedynek zakończył się dopiero po tie-breaku.

Kubańczycy w końcu złapali wiatr w żagle

Mimo, że spotkanie lepiej otworzyli siatkarze z Ameryki Środkowej, którzy prowadzili 4:0, to gra bardzo szybko się wyrównała. W połowie seta inicjatywę przejęli Argentyńczycy. Zdobyli kilkupunktowe prowadzenie, które utrzymali do końca pierwszej partii (25:17). W drugiej odsłonie Kubańczycy od początku punktowali seriami, dzięki czemu zbudowali sobie sporą przewagę (16:10). Do końca nie dali się dogonić rywalom i triumfowali – 25:19. Więcej walki przyniosły kolejne dwa sety. Reprezentacja Kuby przez długi czas miała kontrolę (7:4, 13:10), ale wtedy drużyna z Ameryki Południowej zdobyła 4 punkty w serii i wróciła do gry. Ten set miał dość dziwny przebieg. Obie ekipy punktowały po kilka oczek z rzędu i zamieniały się prowadzeniem. Ostatecznie lepiej wyszła na tym Argentyna (25:22).

Zdecydowanie najwięcej walki kibice mogli obejrzeć w czwartej odsłonie. Żaden z zespołów nie mógł zbudować sobie większego prowadzenia. W końcówce seta świetną passę złapali Kubańczycy, którzy zdobyli sześć oczek, przy zaledwie trzech rywali i doprowadzili tym samym do tie-breaka (25:21). Argentyńczycy z większym impetem rozpoczęli 5. partię (5:2), ale Kuba się nie poddawała i ciągle parła do przodu. Najpierw doprowadzili do remisu, a potem przejęli kontrolę (11:8). Trzy ostatnie punkty tego meczu padły ich łupem (15:12). Dzięki czemu zapisali na swoim koncie drugie zwycięstwo w Lidze Narodów i przeskoczyli w tabeli Kanadę. Na ten moment zajmują 16. miejsce.

Obie drużyny zagrały na podobnym poziomie w ataku i w bloku. Natomiast dużo groźniejsi w polu serwisowym byli Kubańczycy, którzy posłali aż 11 asów przy zaledwie 6 rywali z Ameryki Południowej. Najwięcej punktowych zagrywek zafundował Jose Israel Masso, ale najlepiej punktującym Kuby nie po raz pierwszy okazał się być Marlon Yant, zdobywca 28 oczek. Jego skuteczność w ataku wyniosła aż 57 %. Po stronie Argentyny tym razem liderem był Manuel Armoa (21 p.), wspierany przez Luciano Vincentina (18 p.).

Kuba – Argentyna 3:2
(17:25; 25:19; 22:25; 25:21; 15:12)

Składy zespołów:

Kuba: Masso (12), Simon (12), Lopez (19), Thiago (1), Yant (28), Thindike (2), Garcia (libero) oraz Gomez, Wilson (6), Gonzales
Argentyna: Sanchez Pages, Loser (8), Armoa (21), Kukartsev (13), Vincentin (18), Zerba (5), Massimino (libero) oraz Franchi, Diaz, Giraudo, Gomez (1)

Japończycy niczym pędzący Shinkansen

Reprezentacja Japonii w czwartek odwróciła mecz przeciwko Kanadzie. Mimo, że przegrywała już 0:2, to zakończyła ten siatkarski maraton wynikiem 3:2, pozostając jedyną niepokonaną drużyną w Lidze Narodów. Z kolei Belgowie przed spotkaniem z Japonią zanotowali pasmo czterech porażek porażek z rzędu. Potyczka z gospodarzami turnieju była już piątą przegraną i to kolejną w stosunku 0:3. Podopieczni trenera Zaniniego w ostatnim czasie mają prawdziwie czarną passę na tej imprezie.

Japończycy w pojedynku przeciwko Belgom wystąpili w częściowo rezerwowym zestawieniu. W kwadracie dla rezerwowych pozostali m.in. Yuji Nishida i Yuki Ishikawa. Mimo zmienionego składu z impetem otworzyli mecz – od prowadzenia 6:2. Mimo, że rywale z Europy starali się dotrzymywać im tempa (6:10), to z każdą minutą przewaga gospodarzy turnieju wzrastała (15:8). W drugiej połowie seta Belgowie rzucili się do odrabiania strat (16:20), ale było już za późno. Japonia triumfowała 25:20. W drugiej odsłonie dominacja podopiecznych trenera Tillie była jeszcze bardziej widoczna (10:4, 14:7). Wydawało się, że nic już im nie zagrozi, ale Ferre Reggers i spółka nie dali za wygraną i odrobili kilka oczek w końcówce (16:20). Mimo szaleńczej pogoni, to zawodnicy z Azji dopisali sobie drugiego seta (25:22).

W trzeciego seta lepiej weszli Belgowie (4:1). Przez chwilę kibice mogli oglądać wymianę ciosów (7:7). Chwilę później Japończycy odskoczyli na 4 oczka do przodu (13:9). Zdobywali po dwa punkty z rzędu, co pozwoliło im zbudować sześciopunktowe prowadzenie (18:12). Belgowie w pewnym momencie mentalnie się poddali i do końca spotkania zdobyli już tylko 4 punkty (25:16). Najlepiej punktującym siatkarzem tego meczu był Ferre Reggers (20 p.), w ekipie z Japonii dominował z kolei Masato Kai (18 p.). O losie tego spotkania zadecydowała przede wszystkim błędy Belgów, którzy popełnili ich aż 25, przy zaledwie 8 po stronie gospodarzy.

Japonia – Belgia 3:0
(25:20; 25:22; 25:16)

Składy zespołów:

Japonia: Fukatsu (1), Miyaura (11), Otsuka (7), Yamauchi (7), Kai (18), Nishimoto (5), Yamamoto (libero) oraz Tomita, Takahashi (1)
Belgia: Reggers (20), Plaskie (4), Rotty (9), Valkiers, Fafchamps (6), Colson, Lantsoght (libero) oraz D’heer (8), Baetens (3), Hoyweghen, Vandecruys

Zobacz również:
Liga narodów mężczyzn – wyniki, tabela i terminarz gier

PlusLiga