Strona główna » Liga Narodów kobiet: Trójkolorowe wyrwały zwycięstwo. Amerykanki nie straciły czujności

Liga Narodów kobiet: Trójkolorowe wyrwały zwycięstwo. Amerykanki nie straciły czujności

inf. własna

fot. volleyball.world

Liga Narodów kobiet. Siatkarki zakończyły zmagania w pierwszym tygodniu turnieju. Na finiszu w kanadyjskim Quebec triumfowały Francuzki, które pokonały debiutujące Ukrainki w tie-breaku. Czujności nie straciły reprezentantki Stanów Zjednoczonych, które w trzech setach bezproblemowo rozprawiły się z Niemkami.

Mogło być 3:0, ale…

Debiutantkami w tegorocznej Lidze Narodów są reprezentantki Ukrainy. Mają już na swoim koncie kilka punktów, choć zwycięstwa nie przychodzą im łatwo. Z Quebec wyjadą z bilansem jednej wygranej i trzech porażek. W niedzielę rozegrały drugiego tie-breaka w tym turnieju, ale tym razem bez happy-endu.

Po drugiej stronie siatki stanęły bowiem Francuzki – drużyna, która może nie jest typowana do zostania „czarnym koniem” turnieju, ale z pewnością potrafiąca wychodzić z trudnych sytuacji. I tak też było w tym spotkaniu, bo siatkarki ze wschodniej części Europy miały już nad nimi przewagę dwóch setów. Ukrainki otworzyły mecz ze świetnym przyjęciem na poziomie 88% pozytywnego i 56% perfekcyjnego. Miały też lepszą efektywność w ataku od Trójkolorowych. W drugiej odsłonie z kolei ograniczyły błędy własne, a rywalkom uciekały punkty przez pomyłki w ofensywie czy polu serwisowym.

Zmienniczki zrobiły robotę

Gdy Ukrainki wygrały dwie pierwsze partie do 18 i 15, rywalki wróciły na właściwe tory. Bardzo dużo dały zmiany wprowadzone przez Cesara Hernandeza Gonzaleza. Trójkolorowe poprawiły się w każdym elemencie – częściej stawiały blok, posyłały agresywną zagrywkę i nawet broniły więcej, niż przeciwniczki. Kolejne dwie odsłony padły ich łupem do 20 i 19. O wszystkim zadecydował więc tie-break, w którym Francja zrobiła swoje. Zanotowały dwa razy więcej interwencji w obronie, a to przełożyło się na kontrataki. W przyjęciu również pracowały bez zarzutu, dzięki czemu płynnie wyprowadzały swoje akcje.

Reprezentacja Francji miała dwie liderki – Hélénę Cazaute oraz Cyrielle Depie. Pani kapitan zanotowała 19 „oczek”, kończąc swoje ataki ze skutecznością 46% i efektywnością 31%. Dużo dawała też w przyjęciu, a odbierała piłki najczęściej. Druga z nich dołożyła 23 punkty, choć grała dopiero od trzeciego seta. Skończyła 19 ataków ze skutecznością 44% i 20% efektywności, a do tego dołożyła cztery bloki. Po stronie ukraińskiej najlepiej radziła sobie Swietłana Dorsman. Jednak jej 13 punktów, 50% skuteczności oraz 40% efektywności w ataku to było zbyt mało.

Ukraina – Francja 2:3
(25:18, 25:15, 20:25, 19:25, 10:15)

Składy zespołów:

Ukraina: Szarhorodzka, Milenko (12), Meliuszkina (10), Danczak (12), Dymar (14), Dorsman (13), Bojko (libero) oraz Fedyk (1), Żylińska, Nudha, Artyszuk (8), Napalkowa
Francja:
Fanguedou (2), Danard Selosse (2), Ratahiry (5), Sylves (12), Ndiaye, Cazaute (19), Gelin (libero) oraz Mathi, Depie (23), Rotar (9), Jaegy

Amerykanki z kompletem na finiszu

fot. Volleyball World

Srebrne medalistki olimpijskie na koniec turnieju w Kanadzie podejmowały reprezentację Niemiec. Wszystko poszło po myśli Amerykanek, które już od pierwszego seta przejęły inicjatywę. Właściwie to tylko wtedy dały rywalkom przestrzeń na wyrównaną grę. Później nie było już na to szans, bo sety kończyły się bardzo wyraźną przewagą podopiecznych Karcha Kiraly’ego.

Zdecydowanie lepiej Amerykanki pracowały w ataku. Skończyły aż o 17 ataków więcej, do tego lepiej pracowały na bloku. Skuteczność 28% w ofensywie, jaką osiągnęły nasze zachodnie sąsiadki to zdecydowanie za mało, by wygrać z faworytkami. Tym bardziej, że miały one po swojej stronie kapitalnie grającą Simone Lee-Wank. Zdobywczyni 16 punktów ukończyła mecz na poziomie 60% skuteczności i 44% efektywności w ataku. Jej koleżanki też nie wypadły źle. Na podobnym poziomie zagrała chociażby Avery Skinner. Po stronie niemieckiej próżno było szukać dobrych występów. Lina Alsmeier miała problemy z blokiem rywalek i zagrała jedynie na 30% skuteczności i 0% efektywności. Minimalnie lepiej wyglądała Emilia Weske, ale ona z kolei regularnie popełniała błędy, notując ich w sumie aż 6.

Stany Zjednoczone – Niemcy 3:0
(25:22, 25:15, 25:12)

Składy zespołów:

Stany Zjednoczone: Ka’aha’aina-Torres (1), Skinner (15), McCage (4), Thompson (10), Wank (16), O’Neal (8), Rodriguez (libero) oraz Hentz (libero), Hancock (1), Samedy (5), Eggleston
Niemcy: Straube (1), Alsmeier (7), Strubbe (5), Weske (12), Grozer, Weitzel (8), Cesar (libero) oraz Jatzko (2), Kirchhoff (1), Kohn, Pfeffer, Sambale, Schölzel

Zobacz również:
Wyniki i terminarz Ligi Narodów kobiet 2026

PlusLiga