Liga Narodów kobiet. W chińskim Nanjing podczas czwartego dnia rywalizacji, reprezentacja Tajlandii stoczyła pięciosetowy bój z Belgią. Niesamowity wynik osiągnęła Kokram Pimpichaya, która zdobyła aż 37 punktów. To jednak nie wystarczyło na europejską ekipę. Po stronie Belgii fenomenalnie zagrała Pauline Martin – zdobywczyni 40 „oczek”.
Reprezentacja Tajlandii nie do zdarcia w kontrach
W czwarty dzień rywalizacji w Nanjing, spotkały się ze sobą dwie drużyny z dołu tabeli. Zarówno reprezentantki Tajlandii, jak i Belgii zdobyły do tej pory tylko po jednym punkcie. Po tym starciu układ klasyfikacji mógł się wyraźnie zmienić i wywindować jedną z ekip o kilka miejsc do góry.
Siatkarki z Azji lepiej weszły w to spotkanie. Jak można było się spodziewać, korzystały ze swojej dobrej dyspozycji w obronie. Po dwóch skutecznych kontrach Janthawisut Sasipaporn, prowadziły 10.6. Belgijki miały świetne przyjęcie. Bardzo dobrze prezentowała się Britt Rampelberg, a całościowo drużyna utrzymywała 73% pozytywnego i 41% perfekcyjnego przyjęcia. To nie miało jednak przełożenia na ofensywę. Nawet Britt Herbots miała problemy ze skończeniem swoich ataków. Tajki cały czas utrzymywały cztery, pięć „oczek” przewagi. Tak też zakończyły premierową odsłonę.
W drugim secie Azjatki zaskoczyły serią 5:1. Dobre wejście zaliczyła Nuekjang Thatdao, znów lepiej szło Tajkom w kontrach. Choć nie domagała w ataku Pimpichaya, to ten sam problem cały czas miała Herbots. Widowiskowo więc ten set nie powalał. Reprezentantki Tajlandii utrzymywały prowadzenie – 12:7. Gra punkt za punkt zdecydowanie dawała im komfort w drugiej części seta. I choć Belgijki obroniły aż trzy piłki setowe, to ostatecznie na 22:25 zagrywkę zepsuła Nagels.
Pobudka Belgijek i bohaterka Martin
Dopiero w trzeciej odsłonie Belgijki wzięły sprawę w swoje ręce. Herbots przywitała się asem, dobre wejście w seta zaliczyła Pauline Martin i było 4:2 dla europejskiej ekipy. Później jednak zagrywką postraszyła Pimpichaya i gra zaczęła się od nowa. Tajki ponownie wykorzystywały kontry, odskakując momentalnie na 11:6. W tym secie było jednak kilka zwrotów akcji, bo na ratunek przybyła Martin. Od stanu 15:15 rywalizacja była bardzo wyrównana. Dwa punkty rozstrzygnęły o zwyciężczyniach tego seta, a rywalizację zamknęła Martin.
Dobrą passę udało im się utrzymać również w kolejnej części meczu – 7:9. Do świetnej Martin dołączyła Herbots, która uspokoiła swoją grę w ataku. Zgasły za to Sasipaporn i Warisara. Różnica w ofensywie była duża, a Belgiki odskoczyły nawet na 15:11. Rywalki jeszcze próbowały wyrównać wynik w następnych akcjach, nawet zbliżyły się na 21:22, ale końcówka znów należała do Belgii.
Tie-break od początku układał się po myśli Belgijek. Dobre decyzje w kontrach oraz czujny blok Elise Van Sas i Britt Fransen pozwoliły im odskoczyć na 6:3. Od tego czasu dystans prawie się nie zmieniał. Doszło jednak do rywalizacji na przewagi, ale to Belgijki okazały się minimalnie lepsze.
Tajlandia – Belgia 2:3
(25:20, 25:22, 23:25, 22:25, 16:14)
Składy zespołów:
Tajlandia: Pornpun (2), Sasipaporn (15), Thatdao (15), Pimpichaya (37), Warisara (9), Kaewkalaya (7), Piyanut (libero) oraz Kalyarat (libero), Ajcharaporn, Natthanicha, Kantima, Nannaphat (2), Kanyarat (2)
Belgia: Demeyer (2), Koulberg (2), Van Sas (3), Herbots (19), Lemmens (7), Martin (40), Debouck (libero) oraz Rampelberg (libero), Deleu (4), Nagels (1), Bertels (2), Fransen (9)
*Mecz Chiny – Serbia rozpocznie się o godzinie 13:30 czasu polskiego. Więcej informacji wkrótce.
Zobacz również:
Wyniki i terminarz Ligi Narodów kobiet 2026 – faza zasadnicza









