Liga Narodów kobiet. Kończy się pierwszy tydzień rozgrywek. W turnieju organizowanym w Brasilii, Holenderki pokonały na koniec Dominikanki. Z kolei reprezentacja gospodarzy dopięła swego w meczu na szczycie z Włoszkami, choć wynik zmieniał się w nim bardzo dynamicznie.
Nieudany start w Lidze Narodów
Reprezentacja Dominikany na ten moment radzi sobie w turnieju najgorzej. Siatkarki z Ameryki Południowej mają na koncie tylko jeden punkt, a po ostatnim meczu z Holenderkami ten dorobek się nie powiększył. Podopieczne Felixa Koslowskiego przegrały z Brazylią i Włochami, ale bez problemu poradziły sobie z Turcją. Były więc faworytkami tego ostatniego spotkania.
Każdy set był wygrywany przez drużynę z Niderlandów przy coraz wyższej przewadze. Najbliżej przełamania Dominikanki były w premierowej odsłonie, ale i tak przegrały wyraźnie, bo 20:25. Później Holenderki po prostu robiły swoje, utrzymując wysoki poziom przyjęcia i ryzykując w polu serwisowym. Mimo dużej liczby obron w tym spotkaniu, ekipa z Ameryki Południowej nie do końca umiała to przełożyć na skuteczny atak. Holenderki kolejne dwie odsłony wygrały do 19 i 17.
Elles Dambrink rosła w siłę

Najlepszą zawodniczką po zwycięskiej stronie była Elles Dambrink. Choć początkowo miała problemy ze skończeniem swoich akcji, to rozwinęła się na dystansie całego spotkania. Łącznie zanotowała 16 „oczek”, z czego 13 w ataku ze skutecznością 56% i efektywnością 52%. Dobry występ zaliczyła też Helena Kok – była pomocna w ofensywie, ale przede wszystkim zadbała o przyjęcie (70% pozytywnego, 52% perfekcyjnego). W drużynie z Dominikany odpowiedzialność w ataku próbowała dźwigać Jineiry Martinez. Również ona była najbardziej aktywna w bloku.
Dominikana – Niderlandy 0:3
(20:25, 19:25, 17:25)
Składy zespołów:
Dominikana: Pena Isabel (3), J. Martinez (8), Alonzo (7), Heredia (7), Terrero (1), Marte, Castillo (libero) oraz Rodriguez, Tapia (4), Matos, De la Rosa, Gonzalez (5)
Niderlandy: Bongaerts (3), Knollema (7), Baijens (7), Dambrink (16), Kok (12), Stuut (5), Reesink (libero) oraz Van Aalen, Jansen (2), Timmerman, Van De Vosse (1), Vos, Jasper H.
Brazylijki bez skrupułów
Prawdziwą „wisienką na torcie” miało być spotkanie aktualnych mistrzyń świata z brązowymi medalistkami olimpijskimi. Kibice zapewne liczyli na najdłuższe możliwe widowisko. Brazylijki jednak bardzo szybko ustawiły mecz pod siebie.
W pierwszym secie od razu zaczęły budować przewagę, która w późniejszej fazie dała im duży komfort gry. Choć mistrzynie świata nie popełniały wówczas wielu błędów własnych, to fatalnie wyglądały w ataku. Nie osiągnęły nawet 20% skuteczności, podczas gdy ich rywalki kończyły niemal wszystko.

Przebłyski po włoskiej stronie
Trochę inaczej sytuacja wyglądała w drugiej partii, bo w niej to Włoszki miały lepsze momenty na starcie. Choć nie domagała Jekaterina Antropowa, to rozgrywająca postawiła na dotychczasową liderkę poprzednich spotkań, czyli Adigwe. Podopieczne Julio Velasco prowadziły nawet czterema „oczkami”, ale to nie było wielkie wyzwanie dla Canarinhas. Oba sety padły ich łupem, kolejno do 15 i 22.
Trzeciego seta Brazylijki otworzyły w swoim stylu. Mocna, regularna zagrywka Diany Duarte zrobiła wynik 5:0. Siatkarki z Europy odrobiły jednak później większość strat i na półmetku gra zaczęła się od nowa. Wszystko rozstrzygało się w końcówce, obie ekipy musiały być bardzo skupione w kontrach. Tym razem lepsze okazały się mistrzynie świata. Również czwartą partię zapisały na swoje konto po wymagającej, wyrównanej walce.
Wojna nerwów w tie-breaku
Tie-break był decydujący. Od samego jego początku, wynik nie miał ulubienic (4:4, 8:8). Dopiero gdy obie strony przekroczyły granicę 11 „oczek’”, wszystko zaczęło się klarować. Włoszki popełniły kilka błędów w ataku, a to dało piłkę meczową Canarinhas.
W ofensywie odpowiedzialność brała przede wszystkim Ana Cristina de Souza. Zdobywczyni 22 punktów utrzymała skuteczność 43% i efektywność 17% w ataku. U jej boku świetny wynik zanotowała także Julia Bergmann, która dołożyła 18 punktów, przy 47% skuteczności i 30% efektywności w ataku. Największy dorobek wśród Włoszek zdobyła Jekaterina Antropowa, ale jej występ pozostawiał wiele do życzenia. Zagrała jedynie na 38% skuteczności i 15% efektywności w ataku.
Brazylia – Włochy 3:2
(25:15, 25:22, 22:25, 24:26, 15:11)
Składy zespołów:
Brazylia: Bergmann (18), Diana (15), Tainara (10), Ana Cristina (22), Julia (13), Macris, Nyeme (libero) oraz Roberta, Kisy (1), Rosamaria
Włochy: Cambi, Antropowa (18), Nwakalor (5), Adigwe (13), Nervini (6), Manfredini (6), Fersino (libero) oraz Spirito (1), Omoruyi (12), Diop (2), Scola, Giovannini, Meli (6)
*Mecz Bułgaria – Turcja rozpocznie się o godzinie 23:00 czasu polskiego. Więcej o tym spotkaniu wkrótce.
Zobacz również:
Wyniki i terminarz Ligi Narodów kobiet 2026









