Strona główna » Liga Mistrzów. Lodowaty prysznic! Roberto Piazza potwierdza swój warsztat

Liga Mistrzów. Lodowaty prysznic! Roberto Piazza potwierdza swój warsztat

inf. własna

fot. volleyballworld.com

Pierwszy tydzień Ligi Narodów siatkarzy jest już na półmetku. Zmęczenie pomału daje się w kość Belgom, którzy nie mieli większych szans z bardziej doświadczonymi Serbami – 1:3. Falę upokorzeń musieli znieść także Argentyńczycy. Drużyna jest cieniem samej siebie, co do granic możliwości wykorzystała reprezentacja Iranu pod wodzą Roberto Piazzy – 3:0.

Debiutant mierzy się z rzeczywistością

O ile, na otwarcie Belgom udało się skraść serca kibiców, tak teraz wkrada się do zespołu już pierwsze zmęczenie. W piątek debiutantom nosa utarła ekipa Serbów, zwyciężając 3:1. Sam początek był jednostronny, po ataku Veljko Masulovicia było już 4:1. Oszukać przeznaczenie próbował jednak Ferre Reggers – 7:6, ale nic to nie dało. Po asie Masulovicia zrobiło się już 11:6. Jako kolejny asa upolował Vuk Kulpinac, a set pomału był już dla Belgów nie do odratowania – 7:13. Rękawice podjął jeszcze Simon Plaskie, ale po kolejnym asie Kulpinaca było 21:13. Inaugurację za moment domknął atakiem Aleksandar Stefanović – 25:18.

Najciekawiej było w drugim secie. Tutaj faktycznie iskrzyło, a przy zagrywkach Wouta D’Heera Belgom udało się wypracować parę oczek przewagi – 7:3. Lepiej prezentował się też Seppe Rotty, a i pojedyncze oczka Sama Fafchmpsa robiły różnicę. Po bloku środkowego na Masuloviciu było już 14:8. Wówczas Serbowie ruszyli w pogoń, a sprawy w swoje ręce wziął Lazar Marinović. Ostatecznie set zakończył się grą na przewagi, ale Belgom sukcesu nic już nie odebrało – 26:24 (1:1).

Tak zacięta partia odbiła się na obu drużynach. Mimo wszystko doświadczenie Serbów dało tutaj o sobie znać. Zespół lepiej prezentował się na dystansie, a sam Ferre Reggers niczego nie załatwiał. Trzeci set należał znów do Lazar Marinovicia. Znów przebudzić zdołał się Aleksandar Nadeljković. Wszystko to sprawiło, że Serbia ponownie objęła prowadzenie w meczu – 25:21 (2:1). Dobrze wyglądała w wykonaniu nominalnych gości też czwarta odsłona. Drużyna pewnie poszła po swoje, a za sznurki pociągał Vuk Kulpinac. Decydujące piłki podbijał Stefan Negić, zaś całość atakiem w aut zamknął Reggers… – 22:25.

Belgia – Serbia 1:3
(18:25, 26:24, 21:25, 22:25)

Składy zespołów
Belgia: Reggers (25), D’Hulst, Plaskie (7), D’heeer (7), Rotty (6), Fafchamps (11), Lantsoght (libero) oraz Van Elsen, Fransen (1), Verwimp, Valkiers, Baetens
Serbia:
Marinović (17), Batak, Stefanović (7), Masulović (18), Kulpinac (18), Nedeljković (11), Negić (libero) oraz Perić, Brborić, Todorović

Gdzie ta Argentyna?!

Iran już od paru sezonów nie jest tą groźną potęgą, ale takie spotkania, jak to z Argentyńczykami, pokazują, że wszystko idzie we właściwym kierunku. Mecz otworzył Luciano Vicentin, lecz na to wszystko odpowiadał Mohammad Valizadeh. Od początku ostoją drużyny był też Ali Hajipour Moghaddam Farouji, a po asie Poriya Hossein Khanzadeh Firouzjah, to Iran objął prowadzenie – 6:3. Oponent jednak dalej robił swoje, zaś asa upolował Sanchez – 10:9. Czas wziął wówczas Roberto Piazza, co znów dodało jego drużynie zastrzyku nowych sił – 18:16. Nerwowo było jednak do końca, ale lepiej w tej sytuacji odnaleźli się Irańczycy, którzy po autowej zagrywce Fausto Diaza prowadzili 1:0 – 25:23.

Najsłabiej siatkarze z Ameryki Południowej, którzy także i w tym roku są cieniem samych siebie, zaprezentowali się w drugim secie. Wciąż nie do zatrzymania był duet Ali Hajipour Moghaddam FaroujiPoriya Hossein Khanzadeh Firouzjah, podczas gdy po stronie Argentyńczyków brakowało zmienników… Wypracowana przewaga dała Irańczykom wiele spokoju i wynik 2:0 – 25:19. Znów ciekawiej było w trzeciej odsłonie. Od razu do ataku rzucili się German Alfredo Gomez i Martin Ramos, ale wszystko dalej było na styku – 5:5. Ostatnią deską ratunku było wejście Luciano De Cecco. Status quo panował jednak dalej, aż po asa sięgnął Hajipour – 16:13. Jako pierwsi na finiszu byli Irańczycy – 24:21. Rywalom udało się parę piłek meczowych obronić, ale za moment było już po zawodach – 25:23 (3:0 dla podopiecznych Piazzy).

Iran – Argentyna 3:0
(25:23. 25:19, 25:23)

Składy zespołów
Iran: Poriya (19), Arshia, Hajipour (22), Yousef (4), Mohammad (8), Morteza (3), Hazrat (libero) oraz Emran, Esfandiar, Hossein (libero), Haghparast, Ariakhah
Argentyna:
Sanchez (2), Gallego (6), Gomez (11), Diaz (12), Vicentin (10), Zerba (4), Massimo (libero) oraz Franchi, Luengas, Morel, De Cecco, Ramos (2)

Zobacz również:

Wyniki i terminarz Ligi Narodów siatkarzy 2026

PlusLiga

  • Asseco Resovia zatrzymała Marcina Janusza! Kapitan chce rewanżu

    Asseco Resovia zatrzymała Marcina Janusza! Kapitan chce rewanżu

  • Degradacja w Projekcie Warszawa. Dał drużynie brąz, teraz będzie asystentem

    Degradacja w Projekcie Warszawa. Dał drużynie brąz, teraz będzie asystentem

  • PlusLiga. Środkowy zostaje w beniaminku

    PlusLiga. Środkowy zostaje w beniaminku