I liga mężczyzn. GKS Katowice wykonał swoje zadanie w 27. kolejce fazy zasadniczej i zwyciężył w Nowej Soli. Dzięki temu, podopieczni Emila Siewiorka wciąż mają szansę na wygranie pierwszego etapu rozgrywek. Obecnie jednak mimo sięgnięcia po komplet punktów GKS nie poprawił swojej pozycji w tabeli.
Na zapleczu PlusLigi jest trzech poważnych kandydatów do awansu, ale fotel lidera dość niespodziewanie dłuższy czas dzierżą CUK Anioły Toruń. Powrócić na tę chlubną pozycję starają się siatkarze GKS-u Katowice i w czwartek musieli zwyciężyć, jeśli chcieli te szansę zachować.
GKS Katowice z pełną kontrolą
Z wysokiego „c” rozpoczęli Katowiczanie, którzy od samego początku prezentowali wysoką skuteczność w ofensywie. Jak na lidera przystało, sporą przewagę zapewnił Michał Superlak – 1:5. Przyjezdni testowali rywali mocną zagrywką i często właśnie problemy w przyjęciu utrudniały Astrze zbudowanie dobrej akcji. Sytuację próbował ratować Aleksander Maciejewski. Gdy po dobrym ataku dołożył asa serwisowego, dystans zmalał do 10:12. Nowosolanie od tego momentu grali punkt za punkt, ale przeciwnicy nie pozwalali im na więcej. W końcówce znów GKS podziałał serwisem i zapisał pierwszą partię na swoje konto.
Nie wykorzystać takiej szansy…
Inaczej układał się set numer dwa. Rozegrał się Piotr Śliwka, a jednocześnie loty obniżył Superlak. To były powody, dzięki którym miejscowi odskoczyli na 8:3. Sporo było grania w kontrach, obie ekipy szukały ryzyka na dziewiątym metrze. Gdy asem popisał się Piotr Lipiński, gospodarze prowadzili 14:10. Atutem Astry była także gra w obronie, której było zdecydowanie więcej, niż w pierwszej odsłonie. Mimo wszystko, stracili całą przewagę tuż przed decydującym etapem – 18:19. Kluczową rolę odegrał wówczas Wojciech Ferens, a swoje zagrywką dołożył Superlak. Seria GKS-u zaowocowała późniejszym triumfem przy stanie 25:22.
Z Michałem Superlakiem jak „bułka z masłem”
Trzeci set nie porywał. I jedni i drudzy mieli bardzo duże problemy w ataku, a do tego regularnie popełniali błędy w polu serwisowym. Dla Katowiczan dobrą wiadomością był powrót Superlaka, a Astra musiała się martwić niemocą Śliwki (13% skuteczności, -14% efektywności w trzecim secie). Powtórzyła się sytuacja z pierwszej odsłony, bo GKS znów zanotował serię 5:1. Praktycznie już do końca kontrolował wynik, choć na półmetku przy błędzie Grzegorza Pająka zrobiło się 13:14. Długie wymiany lepiej wychodziły przyjezdnym. Decydujący punkt na wagę zwycięstwa dał as serwisowy Gonzalo Quirogi.
MVP: Michał Superlak
Karton-Pak Astra Nowa Sól – GKS Katowice 0:3
(20:25, 22:25, 21:25)
Składy zespołów:
Astra: Potrykus (8), Maciejewski (3), Lipiński (1), Śliwka (13), Laskowski (5), Rybak (13), Foltynowicz (libero) oraz Kaliszuk, Becker, Leitermeier, Kaciczak (3) i Potempa
GKS: Włodarczyk (7). Hudzik (6), Superlak (18), Quiroga (7), Krulicki (9), Pająk (1), Marek (libero) oraz Ferens (6) i Domagała
Zobacz również:
Tabela i wyniki I ligi mężczyzn 2025/2026









