Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga mężczyzn > Damian Zygmunt: Przyjemnie było znów poczuć ten dreszczyk emocji

Damian Zygmunt: Przyjemnie było znów poczuć ten dreszczyk emocji

fot. Ewa Burak

Damian Zygmunt do Eco-Team AZS-u Stoelzle Częstochowa dołączył w połowie sezonu 2019/2020. Dla 25-latka był to powrót na boisko po kilku miesiącach przerwy. – Trenuję siatkówkę od 16 lat, mam i miałem ją we krwi, więc fajnie było znów poczuć tą rywalizację i uczucie, kiedy wygrywasz. To trochę uzależniające, ale mogę przyznać, że czuję pewien niedosyt. Po kilku miesiącach przerwy czułem się lekko zastany. Jestem środkowym, który przede wszystkim bazuje na swojej dynamice i skoczności, dlatego przepracowując w pełni okres przygotowawczy chciałbym znowu poczuć ten zasięg i pełną swobodę ma boisku – przyznał środkowy.

Zacznijmy od twojego powrotu do gry po długiej przerwie. Jak odnalazłeś się na boisku po kilku miesiącach absencji?



Damian Zygmunt: – Szczerze mówiąc myślałem, że będzie dużo ciężej. Na pierwszy mecz pojechałem, będąc bodajże po pięciu czy sześciu treningach po kilku miesiącach przerwy. Wychodząc na boisko w Spale czułem się jednak bardzo dobrze i pewnie. Bardzo się cieszę, że w tamtym meczu udało się odnieść zwycięstwo, dzięki czemu powrót na boisko był jeszcze bardziej przyjemny. To jak z jazdą na rowerze, tego się nie zapomina.

Jak się czułeś fizycznie po rozegranych meczach. Chyba ten ostatni czas dał ci się we znaki?

– Co prawda trochę czasu już minęło, ale wracając wspomnieniami do okresu po sezonie mogę powiedzieć, że trochę odczułem ten powrót. Kilka miesięcy przerwy i praca siedząca to nie jest idealne przygotowanie motoryczne dla siatkarza (śmiech), ale jestem jeszcze dość młody, więc oprócz zmęczenia organizmu podczas grania po sezonie, bardzo szybko wróciłem do siebie. Duże znaczenie miało także podejście trenera, który od początku wiedział, że po takiej przerwie mój organizm może się lekko buntować, więc czasami miałem trochę więcej luzu od młodszych kolegów z drużyny i pełną opiekę fizjoterapeutów w razie potrzeby.

Liczby nie kłamią. Rozegrałaś w AZS-ie 2020 sześć meczów i sześć z nich kończyło się wygraną. Jak duży wpływ miał Damian Zygmunt na grę drużyny?

– O to jak duży wpływ na naszą drużynę miało moje przyjście raczej powinniśmy spytać trenera. Ja z mojej strony starałem się wnieść do drużyny to czego trener ode mnie oczekiwał, czyli trochę doświadczenia oraz spokoju pod siatką.

Sezon 2019/2020 w II lidze AZS 2020 zakończył na 5. miejscu. Czujesz niedosyt spowodowany brakiem awansu do play-off?

– Oczywiście, że tak. Przychodząc do zespołu sytuacja w tabeli nie sugerowała, abyśmy otwarcie i głośno mówili o tym, że bijemy się o play-off, natomiast wspólnie ze sztabem szkoleniowym postawiliśmy sobie za cel, aby tę czwórkę osiągnąć i robiliśmy co w naszej mocy, aby to się udało. Przed ostatnią kolejką wszystko było na dobrej drodze. Wygraliśmy kilka ważnych meczów, weszliśmy w fajny rytm, mieliśmy czwarte miejsce, które dawało nam awans do play-off i mieliśmy go na wyciągnięcie ręki. Ze względu na moją pracę i kilkudniowy wyjazd za granice, niestety na ostatni decydujący mecz fazy zasadniczej nie mogłem pojechać wspólnie z drużyną do Łęczycy. Jak wiemy, mecz nie potoczył się po naszej myśli. Lotnik Łęczyca mając kilku naprawdę doświadczonych zawodników z przeszłością pierwszoligową postawiła trudne warunki, dlatego musieliśmy grać play-out z drużyną z Ozorkowa. Przystępując do rywalizacji z Bzurą mieliśmy pewną przewagę w postaci własnej hali, ale wiedzieliśmy, że nikt nam wygranej nie da i patrząc na przebieg dwóch pierwszych spotkań u siebie można powiedzieć, że wyszarpaliśmy te zwycięstwa ambicją i wolą walki. Bardzo się cieszę, że zakończyliśmy tą fazę w trzech meczach. Z jednej strony jechaliśmy do Ozorkowa mając dwa zwycięstwa w zapasie, natomiast czasem taka sytuacja wprowadza małe rozluźnienie i w żadnym wypadku nie można pozwolić sobie na dekoncentrację, ponieważ wiedzieliśmy, że przeciwnik szczególnie będąc we własnej hali będzie walczył do końca. Bardzo podobało mi się dojrzałe podejście drużyny, pojechaliśmy w pełni skoncentrowani, skupieni na tym co mamy zrobić i wykonaliśmy ten plan w 100%, ponieważ praktycznie nie pozwoliliśmy drużynie przeciwnej na zbyt wiele przed ich własną publicznością.

Z perspektywy czasu jak oceniasz swoją decyzję o powrocie na boisko i grę dla AZS-u?

– Za jak najbardziej słuszną. Bardzo przyjemnie było znów poczuć ten dreszczyk emocji. Trenuję siatkówkę od 16 lat, mam i miałem ją we krwi, więc fajnie było znów poczuć tą rywalizację i uczucie, kiedy wygrywasz. To trochę uzależniające, ale mogę przyznać, że czuję pewien niedosyt. Po kilku miesiącach przerwy czułem się lekko zastany. Jestem środkowym, który przede wszystkim bazuje na swojej dynamice i skoczności, dlatego przepracowując w pełni okres przygotowawczy chciałbym znowu poczuć ten zasięg i pełną swobodę ma boisku.

Jakie plany na przyszłość ma Damian Zygmunt, czy możemy spodziewać się ciebie na boisku w kolejnym sezonie?

– Zobaczymy (śmiech). Jakieś wstępne rozmowy z trenerem Wojciechem Pudo odbyliśmy. Obydwoje jesteśmy zainteresowani dalszą współpracą. Przez okres koronawirusa pewne rozmowy z wiadomych względów musiały zostać przełożone. Jak wspominałem wcześniej miło było znów poczuć zapach boiska. Część chłopaków z wieku juniora zostaje w drużynie, będąc na meczu kadetów widziałem, kilku fajnych zawodników, którzy mogliby fajnie uzupełnić skład, a gdyby udało nam się jeszcze trochę wzmocnić zespół doświadczonymi graczami uważam, że namieszalibyśmy w lidze.

Rozmawiał: Szymon Sobol

źródło: azs2020.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, II liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-05-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved