– Nasza forma rośnie. Jeszcze nie jest tą właściwą, którą chcielibyśmy zobaczyć w meczu fazy pucharowej mistrzostw Europy. Wyglądamy jednak coraz lepiej fizycznie – powiedział w rozmowie z Jakubem Balcerskim ze sport.pl przyjmujący reprezentacji Polski, Aleksander Śliwka.
Wielkimi krokami zbliża się pierwszy mecz polskich siatkarzy w mistrzostwach Europy. Biało-czerwoni fazę grupową zainaugurują w czwartek meczem z Czechami. – Nasza forma rośnie. Jeszcze nie jest tą właściwą, którą chcielibyśmy zobaczyć w meczu fazy pucharowej mistrzostw Europy. Wyglądamy jednak coraz lepiej fizycznie i to widać na treningach czy w meczu z Ukrainą. Teraz to kwestia złapania rytmu turniejowego, meczowego. I mam nadzieję, że złapiemy go jak najszybciej, bo na początek mistrzostw mamy przed sobą dwa trudne spotkania z Czechami i Holendrami – powiedział Aleksander Śliwka, przyjmujący polskiej kadry.
Forma idzie w górę
W ostatnim okresie biało-czerwoni budowali formę na czempionat Starego Kontynentu, a zwieńczeniem przygotowań była towarzyska potyczka z Ukraińcami, którą wygrali, choć dopiero po tie-breaku. – Schodzimy z ciężarów, więc dyspozycja rośnie etapami, z dnia na dzień. Tak musi to wyglądać przed tak długim turniejem, jakim są mistrzostwa Europy. Musi być etap, w którym mamy ciężką pracę na siłowni i w hali, przerzucamy tony ciężarów i to ma dać nam odpowiednią formę. Nie od razu. Tym charakteryzują się przygotowania. Je już skończyliśmy i cieszymy się, że wygraliśmy ostatni mecz kontrolny przed własną publicznością i wypełnioną niemal w całości Atlas Areną na meczu towarzyskim – dodał jeden z liderów reprezentacji Polski.
Ukraińcy wysoko zawiesili poprzeczkę podopiecznym Nikoli Grbicia, a ci musieli bardzo się postarać, aby rozstrzygnąć tie-breaka na swoją korzyść. – Ukraina to wymagający przeciwnik. Do końca musieliśmy bić się o zwycięstwo, a oni narzucili trudne warunki. Ryzykowali w swojej grze, mieli mocną zagrywkę i to dało im dobre rezultaty w końcówkach setów. Postawili wysoko poprzeczkę i nie było łatwo ich przełamać. Cieszymy się, że ten ostatni sprawdzian jest zwycięski i z pozytywnym nastawieniem możemy ruszyć na mistrzostwa Europy – zaznaczył Śliwka.
Odniósł się on także do wyboru Grbicia, który na mistrzostwa Europy zabierze aż 5 przyjmujących i tylko 3 środkowych. – Jak będzie się myśleć tylko o zagrożeniach, to one się pojawią. Myślimy o tym, że mamy bardzo silną czternastkę, która jedzie na mistrzostwa Europy bić się o medale – zakończył Aleksander Śliwka.
źródło: inf. własna, sport.pl