Strona główna » Mistrz świata prowadzi ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle do kolejnych zwycięstw. „Lubię być w takiej roli”

Mistrz świata prowadzi ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle do kolejnych zwycięstw. „Lubię być w takiej roli”

plusliga.pl

fot. Aleksandra Suszek

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle wygrała już trzeci mecz z rzędu i wciąż liczy się w walce o awans do fazy play-off. Ma w swoich szeregach lidera, jakim jest Kamil Rychlicki. Mistrz świata został wybrany MVP meczu z Asseco Resovią Rzeszów, a w rozmowie z oficjalnym serwisem plusligi opowiedział między innymi o tym, jak czuje się w roli lidera.

Mają jeden cel

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle pokonała w sobotę Asseco Resovię Rzeszów i jest bliska osiągnięcia wymarzonego celu, jakim jest play-off. Aktualnie zajmuje 9. miejsce z dwoma punktami straty do PGE GiEK Skry Bełchatów. Optymizm w klubie wzbudzają na pewno ostatnie wyniki. – Na pewno czujemy ten nóż na gardle. Wiemy, że teraz każdy punkt, każdy mecz, liczy się podwójnie. Mamy pewien cel i myślę, że jesteśmy na dobrej drodze, żeby go zrealizować. Mecz po meczu, krok po kroku, idziemy do przodu. Jak na razie, fajnie to wygląda – mówi w rozmowie z plusliga.pl Kamil Rychlicki.

Co ważne, siatkarzom dopisuje zdrowie. W ostatnich sezonach było to rzadkością, bowiem kontuzje nie omijały tego zespołu. – Odpukać, ale to prawda. W pierwszej rundzie było ciężko. Rzadko się zdarzało, że graliśmy w pełnym składzie, czy rzadko się zdarzało, że w pełnym składzie trenowaliśmy. Myślę, że jak na razie dobrze zaczynamy nowy rok też pod tym względem. Jesteśmy wszyscy zdrowi i niech tak zostanie – cieszy się Rychlicki.

Lider z prawdziwego zdarzenia

Mistrz świata rozgrywa na parkietach PlusLigi znakomity sezon. Kamil Rychlicki przewodzi rankingowi punktujących i atakujących. Zdobył w tym sezonie już 343 punkty. – Ja się przede wszystkim cieszę, że tak to wygląda. Grałem w różnych drużynach i moja rola jako atakującego była zawsze w zależności od drużyny różna, też pod względem ilości piłek, jakie na przykład dostawałem. Bardzo dobrze się czuję i lubię być w takiej roli, gdzie ja jako atakujący dostaję dużo piłek i muszę wziąć pewną odpowiedzialność za mecz czy za wynik. Ja się z tego cieszę. Mam nadzieję, że moja dobra gra da drużynie jak najwięcej zwycięstw – mówi.

W PlusLidze nie ma lekko

Reprezentant Włoch mający polskie korzenie nie ukrywa, że gra w PlusLidze do łatwych nie należy. – To na pewno prawda, że obojętnie z kim grasz w Polsce, to jest wysokie ryzyko, że stracisz punkty. We Włoszech nie byłem przyzwyczajony do tego, bo jednak jak grało się z górą tabeli, to ciężko było im urwać jakieś punkty, tym bardziej jeśli rywalizował z nimi zespół z niskiego miejsca. Tutaj mam właśnie wrażenie, że co kolejka, to są jakieś sensacje albo większe, albo mniejsze, ale jednak są – przyznał.

PlusLiga