PGE Projekt Warszawa w następnym meczu wystąpi już pod inną batutą. Obowiązki pierwszego trenera przejął duet Kamil Nalepka i Bartosz Kaczmarek. – Nasza stopa koleżeńska siłą rzeczy nieco ewoluuje, będziemy wymagać więcej, ale fundament – czyli dobre relacje – pozostaje nienaruszony. Jesteśmy profesjonalistami, zawodnicy również – podkreślili. Byli asystenci Tommiego Tillikainena zwrócili też uwagę na element, nad którym trzeba pracować w pierwszej kolejności.
Trener zrezygnował, na duże zmiany nie ma czasu
PGE Projekt Warszawa od 26 stycznia będzie pracować w zupełnie innej formie. Z ławką trenerską pożegnał się Tommi Tillikainen, który prowadził zespół od początku tego sezonu. Co istotne, inicjatywa wyszła nie od działaczy klubu, a od samego trenera.
Obowiązki Fina przejął duet, który do tej pory był wsparciem szkoleniowca. Choć dyrygenci będą inni, to pozostała część sztabu szkoleniowego ma pozostać bez zmian. – Odejście Tommiego wymusiło pewne zmiany w strukturze, ale rewolucji nie będzie, bo po prostu nie ma na nią czasu. Gramy co trzy dni, karuzela się kręci. Zmienia się układ personalny, ale cel pozostaje ten sam: utrzymać najwyższy poziom przygotowania taktycznego i treningowego. Razem z Bartkiem Kaczmarkiem i resztą sztabu dzielimy się zadaniami tak, by zespół nie odczuł tej zmiany organizacyjnie. Działamy wspólnie – wyjaśniono.
Dla Projektu Warszawa będzie to poważna zmiana, ale nie diametralna. Obaj panowie pracowali przecież już wcześniej w sztabie szkoleniowym. Kamil Nalepka i Bartosz Kaczmarek byli asystentami trenera Tillikainena.
Fundament? Dobre relacje

Fiński szkoleniowiec słynął z koleżeńskich relacji z zawodnikami i pozytywnej atmosfery podczas meczów. Czy zmiany na ławce szkoleniowej będą wiązały się także z wydłużeniem dystansu na linii trener – zawodnik?
– Nasza stopa koleżeńska siłą rzeczy nieco ewoluuje, będziemy wymagać więcej, ale fundament – czyli dobre relacje – pozostaje nienaruszony. Jesteśmy profesjonalistami, zawodnicy również – podkreślił Bartosz Kaczmarek.
Podobnego zdania jest Kamil Nalepka. – Te relacje bardzo się nie zmienią. Chcemy być duetem trenerskim, który współpracuje z drużyną, a nie tylko wydaje rozkazy. Mamy w szatni graczy bardzo doświadczonych, znających swoją wartość i wiedzących, jak się gra w siatkówkę. Jako młodszy sztab chcemy czerpać z ich doświadczenia, wskazywać im pewne elementy do poprawy, ale na sukces pracować wspólnie.
Jedno jest pewne – siła ofensywa do poprawy
Warszawski klub zaczął tracić punkty w momencie, kiedy jeden z kluczowych elementów przestał funkcjonować, jak należy. Skuteczność w ataku nie była najmocniejszą stroną Projektu. Duet trenerski jasno to zaznaczył – to właśnie nad tym będą musieli popracować w pierwszej kolejności.
– Diagnoza jest jasna. Musimy skupić się na elemencie, który ostatnio najbardziej nas zawodził, czyli na sile ofensywnej. Przy takim kalendarzu nie zmienimy gry diametralnie z dnia na dzień, ale wprowadzamy korekty i liczymy, że zafunkcjonują już w trakcie meczu. Zawodnicy też są świadomi, gdzie są braki.
Zobacz również:
Jakub Kochanowski jeszcze poczeka na powrót! PGE Projekt Warszawa wydał komunikat









