Po świetnym wejściu w sezon PGE GiEK Skra Bełchatów notuje porażkę za porażką. Przegrana z mistrzami Polski była czwartą z rzędu, a nieudany występ żółto-czarnych obejrzała pełna po brzegi hala w Bełchatowie. – Ciężko się gra, gdy przeciwnik dobrze przyjmuje i rozrzuca sobie nas na siatce, a my tego przyjęcia nie mamy – nie ukrywał Michał Szalacha.
Nie tego oczekiwali kibice
W sobotę PGE GiEK Skra Bełchatów gościła w swojej hali Bogdanka LUK Lublin. Starcie z mistrzami Polski przyciągnęło do hali komplet publiczności, który wychodził z hali rozczarowany. Każdy z kibiców miał w pamięci pierwszy mecz obu ekip w sezonie, kiedy to zespół Krzysztofa Stelmacha zgarnął komplet punktów za wygraną 3:1. Obecnie, jak zwraca uwagę Michał Szalacha, to dwa zupełnie inne zespoły.
– To już było bardzo dawno temu. Oba zespoły są już w różnych miejscach i nie ma co porównywać obu meczów. Wtedy były pierwsze kolejki, teraz jesteśmy w połowie sezonu. LUK Lublin ewidentnie wszedł już na taki swój poziom. Rywale zagrywali dużo lepiej. Byli już w takiej swojej dyspozycji, którą przygotowywali też na puchar, który wygrali. Ciężko gra się przeciwko tak kompletnemu zespołowi – powiedział Michał Szalacha.
Bez argumentów
Bełchatowianie zupełnie nie wykorzystali atutu własnej hali. Od dłuższego czasu mają ogromny problem ze swoją zagrywką i jak pokazał ten mecz, nic na przestrzeni czasu z tym nie zrobili. To LUK brylował za linią końcową, zdobył 8 asów serwisowych. Skra zaledwie dwa, a popełniła przy tym 11 błędów. Ogromna różnica była też w przyjęciu. Brak Daniela Chitigoia jest widoczny bardzo mocno. Bełchatowski zespół nie radził sobie w tym elemencie w ogóle. Na boisku pojawił się długo wyczekiwany Alan, ale nie zagrał długo i nie pomógł na razie swojej drużynie.
– Ciężko się gra, gdy przeciwnik strzela tak mocno, a my nie odpowiadamy tak mocną zagrywką. Ciężko się gra, gdy przeciwnik dobrze przyjmuje i rozrzuca sobie nas na siatce, a my tego przyjęcia nie mamy. Wszystko tutaj się składa w jedną całość – zaznaczył Szalacha.
Plan Antigi wypalił
Mimo że siatkarze z Bełchatowa otworzyli mecz prowadzeniem 5:0, wynik w trakcie seta im uciekł. Lublinianie grali swoje i spokojnie kontrolowali grę na boisku. Po zdobyciu Pucharu Polski LUK wyszedł na mecz z beniaminkiem PlusLigi drugim składem i go przegrał. Starcie ze Skrą pokazało, że była to dobra decyzja. Po mistrzach Polski nie było widać grama zmęczenia. Grali siatkówkę, do której wszystkich przyzwyczaili i poradzili sobie z rywalami bez najmniejszego problemu.
– Na pewno dobrze zaczęliśmy, ale też LUK robił na początku dużo błędów w zagrywce. Było nam łatwiej zrobić przewagę i grać swoją dobrą siatkówkę. Wtedy wszystko wyglądało dobrze, ale kiedy zaczynali przyśpieszać, nam trudno było dotrzymać im kroku. Chyba bardziej w głowie mam te momenty, kiedy mieliśmy problemy niż te dobre chwile. Może jak sobie to przeanalizujemy. Będziemy mieć video i robić analizę tego meczu, wyciągniemy dobre elementy. Po takiej porażce, na ten moment, ciężko wyciągnąć coś dobrego – przyznał środkowy PGE GiEK Skry.









