Strona główna » Dobry mecz, ale zwycięstwa brak. „Zabrakło tej małej iskry”

Dobry mecz, ale zwycięstwa brak. „Zabrakło tej małej iskry”

inf. prasowa, opr. własne

fot. Paweł Piotrowski (skra.pl)

Choć PGE GiEK Skra Bełchatów w starciu ćwierćfinałowym z Bogdanką LUK Lublin nie jest skazywana na zupełne „pożarcie” faworytem są mistrzowie Polski. W pierwszym meczu udowodnili swoją siłę w ważnych momentach, choć Bełchatowianie tanio skóry nie sprzedali. – W każdym secie byliśmy naprawdę bardzo blisko – ocenił Daniel Chitigoi.

Mistrzowie na drodze do niespodzianki

PGE GiEK Skra Bełchatów w swoim wykonaniu miała w tym sezonie dwa oblicza. Rewelacyjna pierwsza część sezonu, a następnie totalne załamanie i sześć porażek z rzędu. Los Bełchatowian nie oszczędzał, a zespół borykał się tym czasie z wieloma problemami. Finalnie żółto-czarna ekipa zajęła szóstą lokatę po rundzie zasadniczej i w ćwierćfinale trafiła na mistrzów Polski.

To oni od początku byli faworytem tej rywalizacji, choć PGE GiEK Skra Bełchatów pokazała w tym sezonie, że jest zespołem nieobliczalnym i może dużo. Warunek? Musi być w pełni zdrowa. W Lublinie poza składem był nadal Michał Szalacha, choć jego miejsce zajął dobrze spisujący się Mateusz Nowak. Po urazie wracał też Zouheir el Graoui. Brak ciągłości gry i zgrania w ważnych momentach odcisnął się piętnem na wyniku. Bogdanka LUK Lublin wykorzystał to w końcówkach bez zawahania.

– Według mnie zagraliśmy dobry mecz. Może nie najlepszy, ale w każdym secie byliśmy naprawdę bardzo blisko. Walczyliśmy z nimi, nawet prowadziliśmy. Dla najważniejszy powód naszej porażki w mojej opinii, to końcówki setów. Musimy wrócić do domu, odpocząć trochę, a potem znów pracować, aby poprawić grę do kolejnej soboty – stwierdził przyjmujący PGE GiEK Skry Bełchatów, Daniel Chitigoi.

Brakowało niewiele

Podopieczni Krzysztofa Stelmacha w każdym z setów długi czas nadawali ton grze. Momentami prowadzili bardzo wyraźnie. Silny mentalnie LUK wyczekiwał decydującej fazy seta i odpalał najcięższe działa w polu zagrywki. Z tym Bełchatowianie sobie nie radzili.

– W końcówkach zaczęli nas punktować w ataku, my nie zdobywaliśmy punktów. W kontrach oni zdobywali punkty i wracali do gry. Widzieliśmy, że sety kończyły się do 23, 22 i 22. Widać było, że walczyliśmy, pokazaliśmy siatkówkę na dobrym poziomie. Zabrakło tej małej iskry, której potrzebujemy do wygrywania – zaznaczył Chitigoi.

Dadzą radę?

W sezonie zasadniczym PGE GiEK Skra Bełchatów wygrała w Lublinie, a przegrała przed własną publicznością. Drugi ćwierćfinałowy mecz też zagra we własnej hali. Czy zespół z Bełchatowa stać na powrót do Lublina na trzecią potyczkę? Na pewno, ale dobra gra na mistrzów Polski nie wystarczy. Skra musi zagrać na 110% swoich możliwości i wyłączyć z gry kluczowych graczy w ekipie rywali. Czy jej się to uda? Bełchatowscy siatkarze nie składają broni.

– Główną ideą będzie wygrać w domu, przed własną publicznością. Energia będzie po naszej stronie, nie po ich. Mam nadzieję, że wrócimy tu na trzeci mecz i powalczymy – zapewnił Daniel Chitigoi.

PlusLiga