Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PL: Walka o play-off tylko nabrała rumieńców

PL: Walka o play-off tylko nabrała rumieńców

fot. Klaudia Piwowarczyk

Zdecydowana większość meczów rozgrywanych w weekend zakończyła się w trzech setach, chociaż nie oznacza to, że brakowało emocji. Te wzbudzają jednak najbardziej możliwe przetasowania w tabeli. Trwa walka nie tylko o czołową ósemkę, ale również jak najlepsze miejsce przed startem fazy play-off. Ważne zwycięstwo odnieśli rzeszowianie, pokonując PGE Skrę Bełchatów. Drugie miejsce w tabeli dzięki wygranej w Radomiu zapewnił sobie Jastrzębski Węgiel, a z walki o najlepszą ósemkę nie rezygnuje Ślepsk Malow Suwałki, który pokonał wyżej notowany Trefl Gdańsk. 

Weekend z PlusLigą rozpoczął się od starcia w Sosnowcu, gdzie MKS Będzin podejmował Stal Nysę. Podopieczni Jakuba Bednaruka już wcześniej stracili szansę na utrzymanie w PlusLidze, natomiast beniaminek z Opolszczyzny na pewno nie awansuje do play-off, ale miał o co walczyć. Pierwszy set zwiastował emocje, to gospodarze byli na fali, ale ich gra po raz kolejny już w tym sezonie załamała się w końcówce. Premierową odsłonę rozstrzygnęli na swoją korzyść siatkarze Krzysztofa Stelmacha, czym złamali rywali i w dwóch kolejnych partiach swobodnie kontrolowali to, co działo się na boisku. O sile Stali stanowili skrzydłowi – Wassim Ben Tara skończył mecz z 13 punktami, Bartosz Bućko dołożył 12 oczek, a MVP powędrowało w ręce Kamila Długosza. –  Ważniejsze było nie to, że nas ten set podniósł na duchu, ale to, że złamał drużyną przeciwną. Faktycznie, gdyby rywale wyciągnęli tę końcówkę i wygrali pierwszego seta, to mogłoby być różnie, mogliby walczyć dalej. Natomiast wydaje mi się, że woli walki i nadziei starczyło im tylko na tę pierwszą partię i później już zdecydowanie nasza gra była dużo łatwiejsza do wykonania – ocenił spotkanie środkowy Stali Maciej Zajder. Zwycięstwo pozwoliło jego drużynie na awans w tabeli PlusLigi, Stal Nysa wyprzedziła Czarnych Radom i plasuje się na 12. miejscu.



W trzech setach zakończył się ligowy klasyk, w którym Asseco Resovia podejmowała PGE Skrę Bełchatów. Pierwsza partia padła wyraźnym łupem ekipy z Podkarpacia i choć w dwóch kolejnych bełchatowianie walczyli, to końcówki należały do gospodarzy. W PGE Skrze mocno kulało prawe skrzydło, atakujący gości dopiero w trzecim secie skończyli punktem swoją akcję, natomiast po drugiej stronie siatki nie zawodził vis a vis – Karol Butryn. Bombardier Asseco Resovii zapisał na swoim koncie 21 oczek, sporo w szeregi podopiecznych Alberto Giulianiego wniósł Robert Taht. – Byliśmy zbyt bierni i pasywni, brakowało nam ognia na zagrywce i w ataku. Zaczęliśmy mecz bardzo nerwowy popełniliśmy bardzo dużo błędów w ataku, jakiejkolwiek drużynie niezależnie  jakim rywalem bez ataku gra się ciężko. Ten element zawsze był naszą mocną bronią, ale w tym meczu kompletnie go nie było – po porażce swoich podopiecznych mówił Michał Mieszko Gogol. Jego zespół jest na 6. miejscu w tabeli, ma 4 oczka więcej od zawiercian, a do Vervy Warszawa traci 3. Rzeszowianie są natomiast na 4. pozycji i nadal mają szansę, aby awansować na podium ligowego zestawienia.

Poza pierwszym setem większej historii nie miał pojedynek Cerrad Enea Czarnych Radom z Jastrzębskim Węglem. Wiceliderzy tabeli trochę na własne życzenie zafundowali sobie nerwową końcówkę w pierwszej partii, ale potem boisko należało już głównie do nich. Podopieczni Andrei Gardiniego swobodnie odrzucali rywali od siatki, często ustawiali szczelny blok, a liderem z 18 punktami na swoim koncie był przyjmujący – Tomasz Fornal. Skończył on aż 78% swoich ataków, do tego miał 2 bloki i 2 asy serwisowe. Komplet punktów zapewnił jastrzębianom 2. miejsce na koniec fazy zasadniczej, a porażka Czarnych Radom sprawiła, że spadli oni na przedostatnią pozycję. – To da nam trochę spokoju, możemy się skupić się na cięższej siłowni, cięższych przygotowaniach. Faza play-off będzie wymagająca dla każdej drużyny – mówił zawodnik.

Jednostronny przebieg miał mecz w Zawierciu, gdzie gracze Igora Kolakovicia podejmowali Vervę Warszawa Orlen Paliwa. Gospodarze walkę nawiązali jedynie w premierowej odsłonie, w kolejnych warunki dyktowali stołeczni. Zdecydowanie lepiej zagrali w ataku, do tego dołożyli także 11 bloków, a nie do zatrzymania był Igor Grobelny. Belg mógł pochwalić się 21 punktami i 67% skutecznością w ofensywie. – Myślałem, że będzie to dużo trudniejszy mecz. Jesteśmy po naprawdę ciężkim tygodniu treningów, co zresztą było widać, gdyż zwłaszcza na początku tego spotkania nie wyglądaliśmy ,,świeżo”. Zagraliśmy i wygraliśmy ten pojedynek także naszym doświadczeniem i taką chłodną głową – mówił po spotkaniu przyjmujący Vervy Warszawa Bartosz Kwolek. Jego zespół nadal ma szansę na awans w tabeli, na razie z 45 punktami plasuje się na 5. miejscu. Aluron CMC Warta Zawiercie jest dopiero 7. i chociaż nie grozi jej spadek w tym zestawieniu, to o awans będzie trudno, bowiem do PGE Skry Bełchatów zawiercianie tracą już 4 punkty.

O ile wyniki opisywanych wcześniej spotkań trudno traktować w kategoriach wielkich niespodzianek, to można tak powiedzieć o wyniku spotkania w Suwałkach. Dla gospodarzy był to mecz o być albo nie być. To była ostatnia szansa, aby Ślepsk nadal walczył o czołową ósemkę. Podopieczni Andrzeja Kowala 3:1 pokonali faworytów – Trefla Gdańsk, ale mecz był dość szarpany. W drugim secie niewiele brakowało, aby goście doprowadzili do remisu i chociaż udało im się przedłużyć losy meczu w trzeciej części, to kolejna padła już łupem miejscowych, którzy dzięki kompletowi punktów wyprzedzili GKS Katowice i do plasujących się na 8. pozycji olsztynian tracą zaledwie punkt. Walka o play-off rozstrzygnie się więc między innymi pomiędzy tymi trzema zespołami. Trefl w Suwałkach nie do końca był w stanie odnaleźć swoją grę. Na swoim optymalnym poziomie zagrał Bartłomiej Lipiński, ale gorzej spisał się chociażby Moritz Reichert. – Mieliśmy chwilowe momenty dobrej gry. Starczyło to na wygranie trzeciego seta. Ale patrząc na to, jak graliśmy zdecydowanie nie możemy być zadowoleni, mimo tego, że niektóre sety były na styku i decydowały pojedyncze piłki – mówił Marcin Janusz. Tym samym jego zespół nadal nie może być pewnym 3. pozycji w tabeli i musi oglądać się za siebie.

Pozostałe dwa mecze 25. kolejki zostaną rozegrany w następny weekend. Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle podejmie Cuprum Lubin. Kędzierzynianie są pewni wygrania sezonu zasadniczego, a teoretyczne szanse na awans do czołowej 8. nadal mają gracze z Lubina. O wiele ważniejszy będzie inny mecz 25. rundy – GKS Katowice – Indykpol AZS Olsztyn.

Zobacz również:
Wyniki i tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2021-02-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved