Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PL: Stal wciąż bez zwycięstwa

PL: Stal wciąż bez zwycięstwa

fot. P. Marchwiński/Stal Nysa

Powiedzenie „do trzech razy sztuka” nie zawsze się sprawdza. Boleśnie dziś przekonali się o tym siatkarze Stali Nysa. Mieli w górze piłkę meczową, dali się zablokować, a później w długiej grze na punkty ulegli drużynie Cerrad Enea Czarni Radom. Tym samym po trzech kolejkach wciąż pozostają bez zwycięstwa w PlusLidze.

Mecze takie, jak Stali z Czarnymi to spotkania o dużej wadze, bo są pojedynkami zespołów o podobnym potencjale i podobnych celach na sezon. Nic dziwnego, że rywalizacja nysan z radomianami zakończyła się podziałem punktów. Zawsze jednak to któryś zespół schodzi z boiska zwycięski i inkasuje jedno oczko więcej od rywala. Tym razem po ostatnim gwizdku cieszyli się goście.



Dobrze rozpoczęli radomianie ten pojedynek i po dwóch dobrych atakach Brendena Sandera prowadzili 3:1. Gospodarze psując często zagrywkę nie mieli możliwości zbliżenia się do swoich rywali, a kiedy kontrę skończył Dawid Konarski było już 8:5. Od tego momentu obie drużyny punktowały naprzemiennie i tę serię przerwało dopiero nieczyste odbicie Michała Kędzierskiego. W kolejnej akcji przestrzelił Konarski, dzięki czemu miejscowi doprowadzili do remisu po 13. Przyjezdni mieli spore problemy z kończeniem swoich ataków i całkowicie zacięli się przy zagrywce Bartłomieja Lemańskiego. Atak w siatkę Dawida Dryi, as serwisowy Lemańskiego oraz skończona kontra przez Zbigniewa Bartmana dawała graczom Stali aż cztery ,,oczka” przewagi. Jednak nieudane zagranie Michała Filipa zmniejszyło ją do dwóch. Od tego momentu zaczęła się seria pomyłek po obu stronach siatki, przez co pojedynek ten stracił na atrakcyjności. W samej końcówce zza linii dziewiątego metra zapunktował Łukasz Łapszyński (24:21), a premierową odsłonę spotkania zakończył Lemański trafieniem z krótkiej.

Podopieczni Krzysztofa Stelmacha poszli za ciosem i po tym jak Michał Filip schował ręce przy ataku Dawida Konarskiego prowadzili 4:1. Trzypunktowa różnica utrzymywała się przez dłuższy czas, ale powoli gracze Czarnych zaczęli odrabiać straty. Najpierw kontrę wykorzystał Lucas Loh, a chwilę później asa serwisowego posłał Wiktor Josifow i przyjezdni doprowadzili do remisu. Kiedy w kolejnej akcji zerwał swój atak Michał Filip to radomianie byli na prowadzeniu 10:9. W hali w Nysie trwała wymiana ciosów, a prowadzący zmieniał się. Wystarczył krótki przestój podopiecznych Roberta Prygla, by stracili trzy punkty z rzędu, przez co ponownie musieli gonić swoich rywali (15:17). Zrobili to bardzo szybko, ale nie cieszyli się z remisu długo, gdyż Konarski nie poradził sobie z blokiem i kolejny raz gospodarze mieli dwa ,,oczka” więcej. W samej końcówce seta sytuacja na boisku zmieniała się bardzo dynamicznie i do ostatniej piłki nie było wiadomo, kto wyjdzie z niego zwycięsko. Wszystko rozstrzygnęło się podczas gry na przewagi. Decydujący okazał się element zagrywki. Najpierw as Konarskiego dał jego drużynie przewagę, a błąd na przyjęciu Zbigniewa Bartmana serwisu Josifowa zakończył drugą partię.

Wzorem poprzedniego seta to gracze Stali lepiej weszli w trzeciego seta. Skuteczny blok Marcina Komendy sprawił, że na tablicy wyników było 6:3, a po kolejnej ,,czapie”, tym razem Zbigniewa Bartmana – 9:5. Radomianie mieli problemy z przyjęciem, co przekładało się od razu na ich grę. Najlepszym przykładem były dwa serwisy posłane przez Bartmana, po których piłka przeszła na drugą stronę siatki i Michałowi Filipowi nie pozostało nic innego tylko to wykorzystać (14:7). Goście zamierzali powalczyć jeszcze w tej partii i powoli zmniejszali dystans do swoich rywali. Po asie serwisowym Brendena Sandera ich strata wynosiła już tylko cztery punkty, a kilka akcji później nawiązali kontakt, w czym pomogła im zagrywka Wiktora Josifowa (15:16). Do remisu doprowadził Sander wykorzystując kontrę na 19:19, choć w międzyczasie ponownie miejscowi mieli trzypunktowe prowadzenie. Przewidzenie zwycięzcy tej partii było niezwykle trudne, gdyż punkty zdobywane w niej były seriami. Ostatecznie lepsi okazali się gracze beniaminka, którzy po pojedynczym bloku Marcina Komendy na Bartoszu Firszcie wygrali trzecią część meczu do 22.

Po zdobyciu kolejnego punktu do ligowej tabeli miejscowi całkowicie przygaśli i fatalnie rozpoczęli czwartą partię. Pierwszy punkt zdobyli dopiero po błędzie technicznym Michała Kędzierskiego przy stanie 1:5, a drugi po zagraniu Wassima Ben Tary, kiedy ich rywale mieli już ich dziewięć. Jednak mając na uwadze, że punkty w tym pojedynku zdobywane były seriami to tym razem oni taką zanotowali i po przestrzeleniu ataku przez Dawida Konarskiego straty zmalały do trzech ,,oczek”. Na tym ich szarża się zakończyła i tym razem przystępowali do ataku gracze Prygla wygrywając pięć akcji z rzędu (14:6). Powyższe powodowało, że pojedynek ten był bardzo nierówny i rwany. Ponadto już w połowie jego trwania znany był zwycięzca, gdyż po trafieniu Konarskiego strata Stali wynosiła aż dziesięć punktów. Do końca seta jeszcze wzrosła, po tym jak Brenden Sander posłał dwa asy serwisowe. Seta zakończyło dobre zagranie Daniela Gąsiora i zwycięzcę tego pojedynku miał wyłonić tie-break.

Pierwsze przełamanie gry punkt za punkt nastąpiło po stronie gospodarzy, kiedy Moustapha M`Baye zatrzymał Wiktora Josifowa (4:2). Trzy kolejne akcje padły jednak łupem radomian i to oni wyszli na prowadzenie. Sytuacja na boisku zmieniała się dynamicznie i i przy zmianie stron 8:6 wygrywali gracze w żółto-czarnych strojach. Tuż po niej asa serwisowego posłał Dawid Dryja, a Wiktor Josifow dołożył punktowy blok (10:9). Z racji tego, że drużyny punktowały seriami po trzy ,,oczka”, więc teraz przyszedł czas na graczy Stelmacha, a dokładnie świetne zagrania Zbigniewa Bartmana (12:10). Gospodarze nie wykorzystali swoich okazji na wygranie spotkania i zmarnowali dwie piłki meczowe, dzięki czemu wszystko miało rozstrzygnąć się w grze na przewagi. W niej decydujący okazał się element bloku. Najpierw skutecznie został wykonany przez Lukasa Loha (16:15), a w ostatniej akcji przez Michała Kędzierskiego, dzięki czemu to goście wywieźli z Nysy drugie zwycięstwo w tym sezonie.

MVP: Brenden Sander

Stal Nysa – Cerrad Enea Czarni Radom  2:3
(25:21, 25:27, 25:22, 12:25, 19:21)

Składy zespołów:
Stal: Komenda (2), Bartman (13), M’Baye (5), Lemański (9), Łapszyński (14), Filip (28), Ruciak (libero), Dembiec (libero) oraz Szczurek, Bućko (1), Ben Tara (1)
Czarni: Dryja (11), Kędzierski (2), Konarski (17), Loh (14), Josifow (16), Sander (15), Masłowski (libero) oraz Ostrowski, Gąsior (4), Zrajkowski, Pasiński, Firszt (4)

Zobacz również:
Wyniki i tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-10-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved