Strona główna » Niezniszczalny! Wrócił! „Nie po rozgłos. Nie dla wyniku. Wracam, żeby pomóc…”

Niezniszczalny! Wrócił! „Nie po rozgłos. Nie dla wyniku. Wracam, żeby pomóc…”

Jarosław Macionczyk – Instagram, opr. własne

fot. Klaudia Piwowarczyk

Historia jego kariery to dobry materiał na film. Jarosław Macionczyk był rewelacją w sezonie 2023/2024, kiedy to ratował z opresji Jastrzębski Węgiel. Obecnie 47-letni rozgrywający wrócił ostatnio na boisko, a teraz w swoich mediach podzielił się swoją motywacją.

Ewenement i lider

Takich zawodników, jak Jarosław Macionczyk, trudno obecnie znaleźć. Bardzo trudno szukać ich też w historii. Gdy święcił ostatnie sukcesy i prowadził do zwycięstw Jastrzębski Węgiel traktowano go jak ewenement. Dołączył do zespołu w awaryjnej sytuacji w trakcie sezonu. Gdy po meczu z GKS-em Katowice odbierał nagrodę MVP – w wieku 45 lat – środowisko oszalało na jego punkcie.

Wydawało się, że sezon w jastrzębskiej ekipie to ostatnie jego podrygi w boiskowej siatkówce. Jarosław Macionczyk w glorii i chwale po rozgrywkach 2023/2024 zawiesił buty na kołek. Rozpoczął też nową przygodę – choć w siatkówce, to w innej roli. Były już wtedy rozgrywający został dyrektorem sportowym w BBTS-ie… nie na długo.

Ciągnie wilka do lasu, a Macionczyka na boisko

W listopadzie 2025 roku Jarosław Macionczyk zrezygnował z pracy w bielskim klubie. Na kolejne informacje dotyczące jego osoby nie trzeba było czekać długo. Były rozgrywający stracił przedrostek
„były” i w 2026 roku znów można go oglądać w akcji. W dodatku po polskiego 47-letniego siatkarza sięgnął zagraniczny klub. Obecnie Macionczyk występuje w słowackim VK Slávia SPU Nitra.

Mało tego – po sześciu rozegranych meczach ligowych Macionczyk jest szóstym najlepszym rozgrywającym ligi słowackiej. Zaskoczeni? My nie. W przypadku tego zawodnika nawet tytuł MVP sezonu nie będzie zaskoczeniem.

Szczere wyznanie

Już po jakimś czasie gry w lidze słowackiej Jarosław Macionczyk zdecydował się na wpis w swoich social mediach. W nim zdradził, co nim kierowało, jeśli chodzi o ten powrót na boisko.

Po dwóch latach wracam na chwilę. Nie po rozgłos. Nie dla wyniku. Wracam, żeby pomóc… Wracam też po coś bardzo osobistego — żeby udowodnić sobie, że jeśli czegoś naprawdę się pragnie i kocha, to można to spełnić.

To nie jest wielki powrót. To świadoma decyzja. Kilka kroków w stronę tego, co zawsze było częścią mnie. Codziennie przekraczam kolejne bariery — spokojnie, z pokorą i wdzięcznością.

Dzięki Pani Bogu mam możliwość znów stanąć na boisku. Czasem wystarczy chwila, żeby przypomnieć sobie, kim się jest.

My tylko czekamy, czym jeszcze Jarosław Macionczyk nas zaskoczy i mocno dopingujemy w każdym tego aspekcie!

PlusLiga