Faza 1/8 finałów mistrzostw Europy 2026 siatkarzy, to już przeszłość. W poniedziałek rozegrano dwa ostatnie mecze tej rundy. Na wysokości zadania stanęła grupa Belgów, pokonując Czechów 3:1. Drugi pojedynek to już starcie Słoweńców i Serbów, w którym też faworyt był jeden. Osłabieni brakiem swojego kapitana brązowi medaliści Ligi Narodów nie mieli skrupułów, błyskawicznie punktując bezradnych Serbów – 3:0.
Czesi celują w kolejną niespodziankę?
Ostatni dzień fazy 1/8 finałów trwających dalej mistrzostw Starego Kontynentu otworzył pojedynek Belgów z Czechami. Tutaj faworytem była Belgia, która na co dzień ogrywa się już na poziomie Ligi Narodów, a jej potencjał wciąż jeszcze nie jest w pełni znany. Reprezentacja Czech z kolei ambicją ugrała dużo. Dotarcie do aktualnego etapu to ich sukces, ale w 1/8 przyszło już zderzenie z rzeczywistością.

Sąsiedzi Polski faktycznie, co trzeba im oddać, z przytupem weszli w mecz, ale potem było już gorzej. Pierwszy set natomiast toczył się całkowicie pod ich dyktando, a wprawieni w osłupienie Belgowie w żaden sposób nie byli w stanie odrobić powstałych już na początku strat – 4:8, 13:16. Presja wywierana zagrywką i własne przyzwoite przyjęcie utrzymywało Czechów na piedestale, co zakończyło się wygraną inauguracją 1:0 – 25:20.
Właśnie tak powinno się finiszować!
Porażka na otwarcie mocno rozzłościła Belgów. Grupa faworytów już w drugiej części pomału wracała na właściwe tory. Nie było o to łatwo, bowiem niesieni sukcesem na otwarcie Czesi dalej kąsali, chcąc raz jeszcze przejąć inicjatywę – 7;8, 16:13. Parę oczek przewagi po stronie Ferre Reggersa i spółki wydawało się być bezpiecznym zapasem. Tak natomiast nie było. Partia zakończyła się wygraną Belgów, ale swój finał miała dopiero w krótkiej grze na przewagi – 26:24 (1:1). Dwie kolejne odsłony, to już koncert nominalnych gospodarzy. Ekipa rozstawiała oponentów po kątach, zwyciężając 3:1, gdzie następne sety udawało im się domknąć przy stanie 25:14 i 25:15.
Najwięcej punktów w meczu zdobył wspomniany już Reggers – 24. Do pomocy miał on Sama Deroo, autora aż 17 oczek. Swoje dokładał Seppe Rotty, a dobrą zmianę dał Samuel Fafchamps. Po drugiej stronie siatki prym od początku do końca wiodła para Lukas Vasina i Patrik Indra. Każdy z doskonale znanych polskim kibicom graczy punktował po 14 razy.
Belgia – Czechy 3:1
(20:25, 26:24, 25:14, 25:15)
Składy zespołów
Belgia: Reggers (24), Deroo (17), D’Hulst (1), Coolman (8), Rotty (10), Colson (1), Lantsoght (libero) oraz Plaskie, Fransen, Dermaux, Valkiers, Vandecruys, Fafchamps (8)
Czechy: Drahonovsky (9), Bartunek (1), Vasina (14), Klimes (7), Indra (14), Klajmon (8), Monik (libero) oraz Benda, Svoboda, Pastrnak, Sotola (1), Roman, Zajicek
Formalności stało się
Po Belgach i Czechach na placu boju zameldowały się Słowenia i Serbia. Faworytem była grupa brązowych medalistów Ligi Narodów, choć ekipa musi sobie radzić bez swojego doświadczonego frontmena. Tine Urnaut przegrał z kontuzją, a z Rzeszowa do Włoch błyskawicznie przeniósł się Klemen Cebulj. Bezpośrednie starcie obu tych zespołów należał do szczególnie jednostronnych. Słowenia po prostu musiała dopiąć formalności i cieszyć się z awansu do ćwierćfinału. Miejsca na niespodziankę nie było, bowiem dwa pierwsze sety zakończył się z korzyścią dla Alena Pajenka i spółki – 25:14, 25:13.
Dopiero presja i fakt bycia pod ścianą pobudziła Serbów do działania. Owocem tego był trzeci, bardziej emocjonujący set. Prawdą natomiast jest też to, że mimo iż Słowenia dalej stawiała na swój galowy garnitur, to mając tak szybkie partie spuściła nieco z tonu. Wynik w końcu oscylował wokół remisu, a żadna ze stron na dłuższą metę nie była w stanie uciec na dystansie – 8:6, 21:19. Bycie jednym z pretendentów do podium natomiast zobowiązuje, a mecz i tak zakończył się stanem 3:0 – 25:22.
Serbom nie udało się oszukać przeznaczenia. Żaden z siatkarzy nie przekroczył w zespole bariery 10 punktów, a najwięcej – 8 oczek, zdobył Marko Ivović. Po stronie Słoweńców 14 punktów zdobył Nik Mujanović. Młodzian z ogromnym talentem miał jednak do pomocy, m.in. Alena Pajenka czy Roka Mozicia.
Słowenia – Serbia 3:0
(25:14, 25:13, 25:22)
Składy zespołów
Słowenia: Pajenk (12), Planinsic (1), Kozamernik (10), Cebulj (3), Mozić (11), Mujanović (14), Kovacić (libero) oraz Okroglić, Najdić
Serbia: Ivović (8), Jovović (1), Kujundzić (2), N. Masulović (2), Luburić (2), Nedeljković (5), Negić (libero) oraz Marinović (4), Batak (1), Perić, V. Masulović (6), Stefanović (2)
Zobacz również:
Wyniki i terminarz mistrzostw Europy 2026 siatkarzy









