Turniej Ligi Narodów kobiet w Kanadzie rozpoczął się od starcia Ukrainek z reprezentantkami Stanów Zjednoczonych. Amerykanki nie dały rywalkom większych szans pokonując je bez starty seta. Francuzki, mimo dobrego startu przegrały z Japonkami. Siatkarki gospodarzy w nocy czasu polskiego podejmą Niemki.
Trudny debiut Ukrainek
W debiutanckim meczu reprezentantki Ukrainy mierzyły się z Amerykankami. Już na starcie spotkania podopieczne Erika Sullivana zbudowały sobie niewielką przewagę 4:1. Przede wszystkim pozwoliła im na to dobra zagrywka. Ekipa z Ukrainy cały czas starała się trzymać blisko rywalek, w ataku nieźle radziła sobie Oleksandra Milenko. Na półmetku jednak wciąż wynik był po stronie Amerykanek – 10:15. Wicemistrzynie olimpijskie były lepsze w każdym elemencie i pierwszą partię wygrały z przewagą aż dziewięciu oczek.
Podobnie wyglądała druga partia – siatkarki ze Stanów Zjednoczonych notowały dobry serwis, a do tego cierpliwie grały w kontrach. Prowadzenie rosło na dystansie seta, od 3:0 do nawet 12:5 po asie serwisowym Michy Hanock. Problemy w przyjęciu mocno utrudniały grę Ukrainkom, a ich rywalki w tym secie zanotowały aż pięć punktowych zagrywek. Końcowy wynik był zbliżony do tego w pierwszej odsłonie – 25:17 dla USA.
Finisz w stylu wicemistrzyń olimpijskich
Ostatnią szansą dla beniaminka Ligi Narodów był więc trzeci set. Od razu widać było różnicę w grze Ukrainek, ofensywną odpowiedzialność wzięła na siebie Swietłana Dorsman, a zagrywką postraszyła Marta Fedyk – 7:5. Zdecydowanie poprawiło się także ich przyjęcie, podczas gdy Amerykanki zaczęły mieć w tym elemencie problemy. Na półmetku zrobiło się jednak gorąco, gdy z 14:11 dystans zmalał do remisu. Pomocna w bloku okazała się Asija O’Neal, swoje dołożyła Avery Skinner i końcówka była już pod kontrolą wicemistrzyń olimpijskich, choć rywalki obroniły kilka piłek meczowych.
Ukraina – USA 0:3
(16:25, 17:25, 23:25)
Składy zespołów:
Ukraina: Dymar, Kotar (7), Szarorodska (4), Milenko (11), Dorsman (5), Danczak (11), Bojko (libero) oraz Nudha, Napalkowa, Artyszuk (1)
Stany Zjednoczone: Skinner (12), Hall (7), Thompson (8), Eggleston (8), O’Neal (10), Hancock (3), Rodriguez (libero) oraz Ka’aha’aina-Torres, Banks, Samedy (4), Wank, Hentz (1)
Francuzki lepiej na starcie

Dość niespodziewanie rozpoczęło się spotkanie ekip, które w Rankingu FIVB dzieli osiem pozycji. Już podczas pierwszej wymiany zablokowana została Mayu Ishikawa, która później próbowała odpłacić się dobrym serwisem. Japonki wygrały kilka kolejnych dłuższych wymian i odskoczyły na 6:3. Rywalki jednak potrafiły trzymać krótki dystans, a pomagała im w tym skuteczna w ofensywie Lilou Ratahiry. I choć w połowie seta wydawało się, że siatkarki z Azji mają wszystko pod kontrolą to sytuacja zmieniła się, gdy Francuzki podziałały blokiem – 18:19. W końcówce doszło do wyrównanej wymiany, a bohaterką okazała się Iman Ndiaye. Trójkolorowe zainaugurowały turniej wygranym setem.
Czujność uśpiona, teraz atak
Podopieczne Ferhata Akbasa szybko przywróciły swoją grę do ustawień fabrycznych. Standardowo dużo broniły, a następnie wykorzystywały szanse w kontrach. Początkowo wynik był bliski remisu (5:6, 9:10). Wkrótce jednak wszystko zaczęło układać się pod dyktando Japonek. Były bezbłędne w ataku, co więcej – ani razu w tej partii nie dały się zablokować. Mayu Ishikawa i Yoshino Sato regularnie kończyły swoje akcje, a wynik wkrótce wskazywał 18:10 dla Japonii. Tego już Francuzki nie były w stanie obronić.
Kolejną odsłonę Japonki zaczęły od prowadzenia 2:0, ale później as serwisowy Ratahiry dał wynik 5:3 na konto Francji. Obrona funkcjonowała po stronie japońskiej bez zarzutu, ale zdarzały im się błędy w ofensywie. Żadna z ekip nie mogła wyjść na większe prowadzenie. Trójkolorowe dwukrotnie zatrzymały rywalki blokiem (16:14), ale ekipa z Azji szybko doprowadziła do remisu. W kluczowym momencie Yukiko Wada podjęła dobre decyzje, dając zapas 21:19. W końcówce Japonki utrzymały kontrolę.
Na początku czwartej odsłony obie drużyny kończyły większość akcji przy własnym przyjęciu – 3:4. Później Trójkolorowym przydarzyło się kilka błędów i niewykorzystanych okazji. Gdy Nanami Seki zdobyła pierwszy swój punkt w ataku, było już 10:6 dla Japonek. Dalsza część seta również układała się pod ich dyktando. Na półmetku prowadziły 14:7, a zwycięstwo w meczu przypieczętowały z zapasem 12 „oczek”.
Francja – Japonia 1:3
(25:23, 12:25, 22:25, 13:25)
Składy zespołów:
Francja: Fanguedou (3), Danard Selosse, Ratahiry (16), Sylves (8), Ndiaye (7), Cazaute (11), Gelin (libero) oraz Jaegy, Cholet, Chameaux, Depie (1), Rotar (3), Elouga, Massuel
Japonia: Seki (1), Ishikawa (13), Araki (6), Wada (14), Sato (18), Shimamura (9), Fukudome (libero) oraz Shigihara, Miyabe (1), Kitamado, Tsukasa
Równa gra, ale do czasu

W ostatnim meczu pierwszego dnia turnieju w Quebec, gospodynie podejmowały reprezentację Niemiec. Gra obu ekip miała bardzo wyrównany charakter przez połowę meczu. Pierwszą partię na starcie ustawiły pod siebie Kanadyjki, które dzięki Nyadholi Thokbuom odskoczyły na 3:1. To prowadzenie utrzymywało się przez pewien czas, aż do stanu 10:10. W ofensywie coraz pewniej czuły się Lina Alsmeier oraz Leana Grozer. Naprzeciw wychodziła im Alexa Gray. Wymiana punkt za punkt toczyła się do samego końca. Doszło do rywalizacji na przewagi, którą wygrały siatkarki z Niemiec.
Kanadyjki odpowiedziały w drugiej odsłonie. Początkowo po obu stronach pojawiło się kilka błędów, ale wynik był korzystniejszy dla Niemek – 5:9. Dopiero w późniejszej fazie seta, drużyna z Ameryki Północnej zaczęła zmieniać jego bieg. Alexa Gray utrzymywała świetną skuteczność ataku, do tego jej koleżanki czujnie pracowały blokiem. Choć podopieczne Giulio Bregoliego wciąż dobrze broniły, to nie zawsze potrafiły przełożyć to na dobry kontratak. Ze straty 13:18 udało się Kanadyjkom wyrównać wynik, a później cierpliwie prowadziły dłuższe wymiany. Znów bohaterką okazała się Gray.
Reprezentacja Niemiec dopięła swego
Ofensywa po niemieckiej stronie nie była na stabilnym poziomie. Zawodniczki mocno falowały w tym elemencie, ale potrafiły zamaskować słabsze momenty dzięki pracy blokiem i regularnej zagrywce. Problemy rywalek pomagały Niemkom w budowaniu wyniku. Zarówno w trzecim, jak i czwartym secie, siatkarki Giovanniego Guidetti męczyły się w przyjęciu. To przekładało się na ich grę w ataku. Obie partie padły łupem reprezentantek Niemiec przy prowadzeniu 25:18.
Kanada – Niemcy 1:3
(26:28, 25:22, 18:25, 18:25)
Składy zespołów:
Kanada: Guezen (4), Maglio (8), Fransen (4), Gray (23), Thokbuom (6), Van Ryk (16), Jost (libero) oraz Johnson (5), Smrek (1), Andulajevic, Baker, White (3), Georgiadis
Niemcy: Straube, Alsmeier (14), Strubbe (8), Weske (15), Grozer (24), Weitzel (9), Cesar (libero) oraz Stautz (1), Kohn, Kirchhoff (1), Schölzel (1), Jatzko (4)
Zobacz również:
Wyniki i tabela Siatkarskiej Ligi Narodów kobiet – runda zasadnicza









